[Eliminacje 6] Jerzy Tasiemski vs Bot

Patrząc, jak drzwi skanera się zamykają, Jerzy mimo wszystko zaczął odczuwać niepokój. Zapisując się do udziału w tej edycji Areny, kompletnie zapomniał o konieczności przejścia przez etap eliminacji. Jeśli teraz by odpadł, znaczyłoby to tyle, że przed nim jeszcze długa droga i zgłoszenie się było beznadziejnym pomysłem. Chyba jedynym pocieszeniem w tej sytuacji byłby fakt, że nie byłby jedyny.
– A łaz kozie śmiełć — stwierdził, zamykając oczy i pozwalając wirtualizacji dojść do skutku.

***

Lądując na środku areny, Jerzy momentalnie sięgnął przez ramię po broń, lecz zatrzymał się tuż przed zaciśnięciem palców na rączce. Okazało się, że poza nim we wciąż wirującej sali nikogo nie ma.
Tylko że z tego, co pamiętał z prezentacji jego eliminacyjnego przeciwnika, czas działał przeciwko niemu.
– A więc tszeba znaleźć tego bota jak najszybciej — podsumował, podnosząc się i czekając, aż kopuła stanie.
Kiedy w końcu arena stanęła z charakterystycznym szarpnięciem, a przejście otworzyło się, Jerzy sięgnął po rękojeści znad ramion i pobiegł przed siebie otwierającym się na bieżąco korytarzem.
Gdy dostrzegł wejście do sali, wyhamował, zatrzymując się tuż przed nią i nie wychylając się za bardzo, rozejrzał po wnętrzu. Okazało się jednak, że starał się za mało, bo w prawe ramię trafiła, go struga zielonego płynu.
Szybko odskoczył kilka kroków do tyłu, próbując pozbyć się zaczynającej dymić substancji.
– Jak ja nie lubię takich zagływek — powiedział przez zaciśnięte zęby, rękojeścią pozbywając się resztek wrogiego ataku. – Choć nie zapszeczę… Duszy plus za ołyginalne obłaszenia.
Teraz pozostawało wykombinować jak poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Sala bowiem nie miała normalnej podłogi, a jedynie niezbyt szeroką ścieżkę prowadzącą do wyjścia po drugiej stronie. W dodatku po obu stronach mniej więcej w połowie wysokości miała półki stanowiące świetne miejsce do ostrzelania każdego, kto chciał pokonać kładkę. I oczywiście bot zajął jedną z nich na stanowisko.
Podsumowując: sytuacja nie wyglądała za ciekawie. Tym bardziej że odliczanie w każdej chwili mogło dobiec końca.
– Do odwasznych świat naleszy, co nie Kułen — spytał w przestrzeń, łącząc rękojeści końcówkami. Krótki rozbłysk światła później w jego rękach spoczywała ponad dwumetrowym kij, zakończony z obu stron ostrzami.
Zakręciwszy bronią kilka razy, wybiegł na kładkę. Tak jak się spodziewał, niemal od razu musiał bronić się przed kolejnym pociskiem, lecz wykonując zamach bronią, bez żadnych problemów odbił laser. Później nie było już jednak łatwo. Obracając naginatą, jak i samemu wirując, co rusz odbijał nadlatujące wiązki, lub unikał lodowej i kwasowej mazi. I choć zapewniało mu to względne bezpieczeństwo, to nijak nie zbliżało do wygranej.
Obracając się, ominął lodową wiązkę i nie przerywając wirowania, zaczął podchodzić do. Tak jak się spodziewał, cyfrowy ninja strzelił kwasem, celując w miejsce, w którym powinien być. Jednak Jerzego tam nie było. Zatrzymał się krok wcześniej i robiąc jeszcze jeden piruet, wypuścił broń z rąk, która niczym śmigło poleciała w stronę wroga. Ten jednak odskoczył i zamiast trafić go w głowę, wbiła się w ścianę za nim. Nie było jednak w tym nic złego, gdyż nim bot znów stanął na nogach i wymierzył, jego przeciwnika nie było już na kładce.
On tymczasem z pomocą Doskoku, pojawił się na półce, trzymając w garści swoją broń. I niemal od razu chciał od niej odskoczyć, widząc, jak przeciwnik na niego „patrzy”. Szybko jednak przypomniał sobie, że to nie jest prawdziwe oko. Tymczasem ninja wciąż wypatrywał go na kładce.
– Mnie szukasz — spytał, wyciągając naginatę ze ściany i atakując po łuku. Bot jednak bez żadnych problemów zablokował cios kataną i ruszył na polaka. Ostrze przecięło powietrze, a Jerzy uchylił się, robiąc obrót. Klinga świsnęła nad głową ninji. Jego ostrze uderzyło w grot, a następnie w drzewce, niemal wytrącając Jerzemu broń z rąk. I wyglądało, że nie zamierzał na tym poprzestać, gdyż pchnął poniżej gardy jasnowłosego, trzymając się blisko, by utrudnić przeciwnikowi manewrowanie.
I choć Jerzy dawał radę blokować, ale był w defensywie, więc w końcu jeden z ataków musiał w końcu go dosięgnąć. W pewnym momencie katana niemal sięgnęła jego boku, lecz w ostatniej chwili odskoczył do tyłu.
Bot również się wycofał, chcąc w niego strzelić, lecz on natarł ponownie. Klingi zderzyły się ze sobą. Jednak pomimo tego, że ninja zablokował cios, to ten okazał się za silny. Polak wykorzystał chwilę wybicia przeciwnika z równowagi i obracając drzewiec, uderzył w bok, wymuszając wycofanie się przed kolejnymi atakami.
Ciął szeroko, lecz ninja odbił cios kataną i zaatakował od dołu, lecz został skontrowany zakręceniem drzewca i wyprowadzeniem kontrataku.
Odskakując, bot przekoziołkował do tyłu, gdy uderzająca od góry naginata zmienia się w sporych rozmiarów kiścień. Nabity kolcami obciążnik wbił się w podłoże, tworząc nieduży krater.
– A więc to jeszcze nie koniec — stwierdził, wypuszczając rękojeść broni i unikając nadlatującego pocisku, chwycił rączki z przedramion. – Tatsu. Hebi.
Mając obie bronie w garści i kręcąc obciążnikiem jednej z nich, natarł na bota, blokując kataną wystrzelony w siebie strumień kwasu. I choć część płynu trafiła go w pierś, ponownie zabierając punkty życia, nie pozostał długo dłużnym.
Zamachnął się łańcuchem, który owinął się wokół wyciągniętej ręki, wciąż klęczącego bota. Nie dając mu czasu na reakcję, szarpnął, przyciągając go do siebie, jednocześnie wyprowadzając pchnięcie kataną, która wbiła się po rękojeść w klatkę piersiową.
– Jeden-zeło dla mnie — skwitował sytuację Polak, nie mogąc powstrzymać się od uśmiechu, gdy ninja przed nim zaczął się rozpadać w cyfrowy proch. – Powodzenia następnym łazem.
Wtedy też blok pod jego stopami ruszył z lekkim szarpnięciem. Nie był jednak jedynym ruchomym obiektem w sali, gdyż całą sala zaczęła zmieniać swoje ułożenie.

[Eliminacje 7] Nadia Stormbolt vs Bot

Nadia przez chwilę od wirtualizacji przyglądała się miejscu, do którego trafiła – arenie Sektora Piątego zwanego przez niektórych Kartaginą. Nie podobała jej się wiadomość o eliminacjach, ale jak ojciec jej mawiał w dzieciństwie jak mus to mus.  Po kilku minutach weszła do labiryntu, którego pierwszy pokój był nad wyraz, co było nietypowe dla tego sektora, poukładany i przypominał raczej sześcienną arenę niż zbiór losowo ułożonych brył i platform. Na samym jej środku stał jej przeciwnik, czyli bot przypominający jednego z nindża Tyrona wyposażony w czarny miecz, w prawej oraz naramienne działko na lewej ręce.
– Hmm coś mi tu nie pasuje. – Powiedziała sobie w myślach wykonując ostrożny krok w przód. Po chwili fragmenty podłogi zaczęły się zapadać aż w końcu został tylko krzyż na, którego środku dalej w bezruchu stał nindża.
– Zatem przemodelowanie pomieszczenia. Lepsze to niż szukanie tego całego klucza mając tego bota na karkuuuu. – pomyślała ledwie co unikając pocisku kwasowego i samej o mało nie spadając w dół. Bot nie marnował czasu aż dziewczyna odzyska równowagę po jego ataku tylko się rzucił do szarży przy użyciu Super Sprintu. Gdy już się zamachnął by wymierzyć cios dziewczyna zmieniła się w kłąb dymu i wymanewrowała się za niego odwracając teraz rolę w pojedynku. Pozwoliło jej to wykorzystać przewagę dwóch mieczy i zdołała go drasnąć jednym z nich zadając mu 15 punktów obrażeń, lecz na tym się to skończyło gdyż zdążył się obrócić i zablokować drugie ostrze. Po tym trwała kilkuminutowa wymiana ciosów przeplatana używaniem przez Nadię Ścieżki cieni, czy strzałem z działka nindży, z której żadna ze stron nie zdobywała przewagi na drugą.
– Przyznaje. Nie doceniłam cię zbytnio. – Powiedziała odskakując na bezpieczną odległość. – Masz jeszcze coś w zanadrzu? – Spytała, a jako odpowiedź otrzymała serię pocisków kwasowych z czego jeden ją trafił w bark, lecz nic jej nie zrobił.
– Daruj sobie ten kwas. Metal, z którego jest zrobiony ten pancerz jest na to odporny. – Powiedziała otrzepując jego resztki i jak widać bot ją posłuchał gdyż zamroził jej nogi i szykował się do kolejnej szarży. Na jego nieszczęście pomieszczenie znów zaczęło się zmieniać przez co był zmuszony przerwać swój atak i odskoczył na najbliższą ścianę zatapiając się w niej. Nadia w międzyczasie zdołała wydostać się z lodowych kajdan i uciec w bezpieczne miejsce. Teraz pomieszczenie posiadało wiele prostopadłościennych półek z niewielkim krzyżem na samym środku, który teraz był w centralnym punkcie całego pomieszczenia.
– Pięknie znowu się zmieniło, a ten zniknął w ścianie. Pokaż się ty tchórzu jeden! – krzyknęła i jedyne co jej odpowiedziało to echo i kolejny lodowy pocisk w stronę jej nóg. – Znowu te lodowe skarpety (znudzona niszczy je włócznią). Słuchaj mnie ty bocie podobno im dłużej się z tobą walczy tym jest ciebie trudniej pokonać, a jak na razie to mi nie zaimponowałeś. Pokaż mi w końcu na co cię stać.

Po tych słowach bot wyszedł z ukrycia i zaczął ją ostrzeliwać laserowymi pociskami tak szybko, że ta nie nadążała ich odbijać przez co dostała kilka razy tracąc w sumie połowę życia. By przerwać ten pat skoczyła na jedną z półek pomagając sobie Ścieżką Cieni i przy pomocy swojej wersji Super Sprintu przeskakiwała z jednej półki na drugą skracając dystans między sobą, a botem przez co ten też musiał robić podobną rzecz przy okazji wymieniając się z nią seriami pocisków ze swoich działek. Trwało do momentu, aż nindża w końcu oberwał przeciążonym pociskiem co go odrzuciło na jedną ze ścian, lecz ku zdziwieniu wojowniczki stracił on nie 60, a 30 punktów życia. Nie zmieniło to jednak faktu, że miała teraz szansę go dobić, więc podbiegła do niego z zamiarem przebicia go włócznią na wylot przewidując poniekąd to, że zdąży zniknąć w ścianie i wyjść za nią próbując zrobić to samo, ale nie przewidział, że uderzenie obuchem włóczni w brzuch będzie tak mocne, że odrzutem spadnie na niższą półkę uszkadzając swoje działko i zadając 10 punktów obrażeń.
– Bez swojej zabaweczki jest prawie bezbronny. To starcie będzie już tylko formalnością. – pomyślała skacząc za nim by dokończyć robotę. Bot widząc, że nie ma zbytnio wyboru rzucił się do szarży jak jego rywalka, lecz wtedy pomieszczenie znów zaczęło się zmieniać i cofnęło się do stanu sprzed w ogóle rozpoczęcia walki, czyli sześciennego pudełka i oboje pospadali ledwie łapiąc równowagę.
– To przemodelowanie mnie wpienia. – rzuciła w eter ruszając do ataku Szarżą cieni. Bot mimo iż stracił swoją broń dystansową cały czas posiada swoje wyćwiczenie w walce mieczem dzięki czemu skutecznie się bronił przed atakami włóczni do momentu gdy podcięła mu nogi przez co puścił miecz. Ostatecznie został zdewirtualizowany będąc przyszpilonym włócznią wojowniczki do podłogi.
– Dobra ostatecznie był godnym przeciwnikiem. – oddała na koniec chowając swoją broń i wracając na arenę w celu dewirtualizacji.

Dominic Toretto

Dominic Toretto
Wiek: 21
Wzrost: 183
Powód startu: Chciał spróbować czegoś innego


DANE “Z LYOKO”
Wygląd: Przypakowany, wysoki, łysa głowa, strój to biała podkoszulka na ramiączka i czarne spodnie
Uzbrojenie: gołe pięści oraz pompa z podwójną lufą; mięśnie twarde, służące za pancerz
Moce: uderzenie przeciwnika, które odrzuca go na znaczną odległość i regeneruje pkt. życia o te odebrane przeciwnikowi
Dodatkowe informacje: znajomość języków: angielski (amerykański), hiszpański i kaleczy japoński
Charakter: honorowy, mściwy (głównie gdy ktoś skrzywdzi jego rodzinę), inteligentny.

Jerzy Tasiemski

Imię: Jerzy Tasiemski
Wiek: 23 lata
Wzrost: 185 cm
Waga: 62 kg
Powód startu: Wypróbowanie swoich umiejętności w starciu z innymi utalentowanych osób.

DANE “Z LYOKO”
Wygląd: Jasnoszary kombinezon wyglądający jakby składał się z licznych segmentów lub płytek. Na plecach ma przymocowaną owalną pochwę z której wystają cztery rękojeści układające się w “X”. Na biodrach ma pasek z metalową klamrą. Na dłoniach ma czarne rękawiczki sięgające niemal łokci z przyciętymi do połowy palcami. Od wierzchu są pokryte metalowymi płytkami służącymi za prosty pancerz, zaś od spodu mają przymocowane po jednej z rękojeści. Nosi również wysokie, czarne buty do połowy uda. Zarówno one jak i rękawice mają jaśniejsze linie w miejscach stawów. Całość dopełnia opaska na czole barwy kombinezonu na przedzie której widnieje sześć czerwonych owali.


Uzbrojenie:
– Kama: broń o wyglądzie prostego sierpa lub małej kosy. Zbudowana z 45 centymetrowa rękojeści i prostopadłego jednosiecznego, wewnętrznie wygiętego ostrza.
– Kusarigawa: jest to Kama z przymocowanym do niej 1,5-metrowym łańcuchem, na końcu którego znajdował się obciążnik, który mógł być zastosowany do ogłuszenia przeciwnika. Dzięki łańcuchowi można unieruchomić ofiarę łapiąc za szyję lub kończynę i przewrócić, a sierpem dobić.
– Katana: japońska broń biała o 60 centymetrowej, zakrzywionej klindze i prostą, owalną tsubą o złotej barwie.
– Podwójna Naginata: broń drzewcowa o 1,8-metrowym drzewcu z przymocowanymi na obu końcach 40 centymetrowych ostrzach zbliżonymi kształtem do klingi japońskiego miecza.
– Yari: włócznia o długości 2 metrów zakończona 30 centymetrowym ostrzem z charakterystycznymi, zamontowanymi w poprzek ostrzami zapobiegającymi zbyt głębokiemu wbiciu się Yari w cel.
– Chigiriki: broń przypominająca kiścień składająca się z 90 centymetrowego kija z przyczepionym dwa razy dłuższym łańcuchem, na którego końcu znajduje się metalowy, nabity kolcami obciążnik. (Trafienie nim to niemal pewna dewirtualizacja)
Moce:
– Podmiana: umożliwia zmianę specjalnych rękojeści w jedną z broni. Każda z nich może posłużyć do zmiany w dowolną z zestawu broni jak i zmiany istniejącej już broni w inną. Jednak o ile w przypadku Kamy, Katany i Kusarigawy, wystarczy jedna rączka, to w przypadku Naginaty, Yari i Chigiriki są potrzebne dwie jednocześnie.
– Doskok: pozwala teleportować się do nie trzymanej w ręce broni. Jeśli broni jest więcej zdolność przenosi do pierwszej “porzuconej”.
– Bastion: przez minutę wszelkie obrażenia są niwelowane. Zarówno w chwili aktywowania jak i wygaśnięcia mocy barwa kombinezonu na chwilę ciemnieje. Jest to zdolność jednorazowa. Styl walki: w zwarciu z niewielka domieszką średniego dystansu Ulubione strategie: używanie przewagi jak wynika z połączenie różnorodności jego uzbrojenia i mocy.


Dodatkowe informacje:
– Jest polskiego pochodzenia
– Ma wadę wymowy i ma problemy z wypowiadaniem “r”
– Zdarza mu się korzystać z przezwiska “Tasiemiec”
– Nie przeszkadza mu jego niedowaga. Sam czasem nazywa się “szkieletem”
– Nadał imię każdej swojej broni. Kama – Kamakiri (Modliszka) Kurisigawa – Hebi (Wąż) Katana – Tatsu (Smok) Podwójna Naginata – Kuren (Żuraw) Yari – Suzumebachi (Szerszeń) Chigiriki – Tora (Tygrys)

Nadia Stormbolt

Imię: Nadia Stormbolt
Wiek: 20
Wzrost: 1.80m
Powód startu: brak szczególnego celu, po prostu dla własnej satysfakcji


DANE “Z LYOKO”
Wygląd: czarnooka blondynka ubrana w przylegający do ciała futurystyczny pancerz. Jest on zrobiony z małych, metalicznych, łuskowatych płytek gwarantujących dobrą odporność na broń białą posiadający żółte ozdoby w kształcie pioruna i czteroramiennych gwiazd z ramionami na skos (sam pancerz bazowo ma kolor głębokiej, krystalicznie połyskującej czerni) oraz literami jej nazwiska na stojącym kołnierzu. Gdy walczy ma zwykle zasłonięte usta i nos trójkątna maską. Pancerz posiada osłonę energetyczną chroniącą ją przed atakami zadającymi więcej niż 20 pkt obrażeń (działa raz na 5 minut), gwarantuje jej też odporność na Cyfrowe Morze (gdy jest w pełni zamknięty i szczelny dlatego domontowała do niego dodatkową osłonę [ta osłona nie chroni przed obrażeniami, stanowi tylko dodatkowe zabezpieczenie przed cyfrową wodą]).


Uzbrojenie: włócznia z działem energetycznym, dwa czarne miecze typu Claymore.
Moce: posiada 3 ich typy : cienia, energii oraz łączony.
Cień: Ataki Specjalne: Szarża cieni (przypomina Supersprint), Ścieżka cieni (przypomina Superdym, po przybraniu fizycznej postaci jest przez 10 sek. niematerialna) Pasywne: używając zdolności cienia ma dwa razy lepszy refleks, czas reakcji i zwinność
Energia: Ataki Specjalne: Zemsta Zeusa (na obszarze 5 metrów od wyznaczonego celu bije 10 piorunów każdy zadający po 10 pkt obrażeń, WARUNEK: musi wskazać cel włócznią) Przeciążenie (wzmacnia pociski działa włóczni podwajając ich obrażenia) Pasywne: przy używaniu tych zdolności jest ona dwa razy szybsza
Łączone ataki polegają na łączeniu możliwości obu zdolności, wtedy jej ataki przybierają formę czarnych błyskawic. Atakuje wtedy ona kulami czarnej energii oraz przy przybieraniu postaci dymu przestaje być widoczna, lecz wadą tego jest, że jej pozostałe ataki i pasywne zdolności działają tylko w połowie efektywnie (dot. to obrażeń i czasu działania).


Styl walki: mieszany
Ulubione strategie: zależny od używanych zdolności
Cień: agresywne ataki z zaskoczenia przy pomocy mieczy
Energia: trzymanie przeciwnika na średnim dystansie i korzystanie z kul i działa włóczni w przypadku bliższego kontaktu walka włócznią i próba oddalenia się na bezpieczną odległość.
Łączone: łączy naprzemiennie obie taktyki w dogodnym dla siebie momencie.


Dodatkowe informacje: Pochodzi z polsko-białoruskiej rodziny o wojskowych tradycjach. Walki zaczęła się uczyć już w wieku 7 lat pod czujnym okiem ojca, zasłużonego weterana wojennego. Pasjonuje się ona bronią białą i technologią dzięki czemu może ona używać swojego pancerza zarówno w prawdziwym jak i wirtualnym świecie. Nie lubi alkoholu oraz jest zaręczona. Znana jest również z urody odziedziczonej po matce.

Charakter: Znana jest jako osoba spokojna, miła i przyjacielska, ale jednocześnie stanowcza, uparta i wredna wobec osób nachalnych (szczególnie wobec nachalnych podrywaczy). Jest bardzo nieufna wobec nowych osób i trzeba zapracować na jej zaufanie.

Aiyana Storm

Imię: Aiyana Storm
Wiek: 18
Wzrost: 1.65m
Waga: 55kg
Strona konfliktu: Neutralna / plemię Washoe


Historia: (by poznać całą historię, warto przeczytać jej walki oraz kartę postaci z poprzedniej edycji)
Czwarte miejsce w turnieju dało Aiyanie spory zastrzyk gotówki; nie dość jednak, by wykupić ziemię jej plemienia. Z tego powodu dziewczyna zdecydowała się sprzedać swój ukochany łuk jednemu z najbogatszych kolekcjonerów wirtualnych dóbr, by zdobyć resztę potrzebnych pieniędzy. Po tym zdarzeniu słuch po niej zaginął; jedynie od czasu do czasu pojawiały się pogłoski o tym, że widziano dziewczynę w którymś z odległych światów, ale żadnej z nich nie udało się nigdy zweryfikować.  Indianka publicznie pojawiła się dopiero rok później, by raz jeszcze stanąć w szranki na Arenie…
Powód startu: Nieznany. Wielu twierdzi, że chodzi o zdobycie środków na odzyskanie łuku; inni mówią, że nie była w stanie pogodzić się z porażką w poprzednim turnieju i pragnie udowodnić światu na co ją stać. Najwięksi fani tworzą natomiast teorie starające się powiązać udział w Arenie z jej tajemniczą nieobecnością. Jak jest naprawdę, wie chyba tylko sama Aiyana.  


DANE “Z LYOKO”
Wygląd: W Lyoko Aiyana nosi dość prostą beżową sukienkę z jasnymi falbankami, już na pierwszy rzut oka przywodzącą na myśl Indian. Na plecach ma prosty skórzany kołczan wypełniony strzałami. Beżowa opaska z pojedynczym piórem podtrzymuje jej długie, proste, kruczoczarne włosy. Pod orzechowymi oczami namalowane ma proste, ciemnoczerwone linie – po dwie na każdym policzku. Dziewczyna porusza się boso, dzięki czemu trudniej jest ją usłyszeć.
Uzbrojenie: Szary metalowy kij Bō o charakterystycznym różowym połysku i ciemnoróżowym uchwycie. Należał niegdyś do legendarnej Yumi Ishiyamy, która używała go podczas Wojny Trójstronnej. Podobnie jak jego pierwotna właścicielka, Aiyana może go w dowolnym momencie składać i rozkładać oraz materializować w ręce przy pomocy samej myśli.
Moce: Zmiennokształtność – Aiyana może przemienić się w swoje duchowe zwierzę, sokoła wędrownego, by przemieszczać się po Lyoko z dużą prędkością. W tej formie jest bardzo trudna do trafienia, ale równocześnie prawie bezbronna – jej jedyną bronią są zadające niewielkie obrażenia szpony i dziób.
Przywoływanie – Aiyana przyzywa do pomocy w walce jastrzębia, kuguara lub czarnego niedźwiedzia. W czasie jednej walki każde zwierzę może być przywołane tylko jeden raz. Jeżeli dziewczyna zdecyduje się wezwać nowego towarzysza, poprzedni dewirtualizuje się. Zwierzęta pod względem wyglądu i cech są bardzo podobne do swoich odpowiedników z prawdziwego świata, ale bezwzględnie wykonują polecenia Indianki.


Styl walki: Walka wręcz, od czasu do czasu akrobacje z wykorzystaniem kija.
Ulubione strategie: Charakterystyczną dla Aiyany taktyką pozostają próby przytłoczenia rywala przewagą liczebną; dzięki świetnej koordynacji Storm ze swoimi podopiecznymi, tego typu ataki są szczególnie trudne do odparcia. W czasie walki zawsze wykazuje się niezwykłą cierpliwością, stoickim spokojem i pełnym skupieniem – w razie potrzeby gotowa jest prowadzić bitwę na wyniszczenie.


Charakter: Aiyana jest uprzedzona do ludzi bogatych i zachłannych. Czasami obrywa się również osobom niewinnym, gdyż Indianka łatwo myli ambicję z chciwością. Od czasu do czasu rzuca kąśliwym komentarzem w stronę wroga, próbując w ten sposób wyprowadzić go z równowagi
i skłonić do pochopnego działania; jest to jednak tylko element strategii walki. Choć poza Areną jest wyniosła i nieuprzejma wobec ludzi za którymi nie przepada, pozostałych traktuje z szacunkiem – często chłodnym, ale potrafi być miła dla tych, których lubi. Serio.
Dodatkowe informacje:  Nie mam nic przeciwko gościnnym występom Aiyany w innych opowiadaniach, ale prosiłbym, by podczas nich nie zdradzała nic o swojej nieobecności oraz powodzie wzięcia udziału w Arenie (nie dotyczy to, rzecz jasna, walk z jej udziałem).
INNE
Muzyczny motyw przewodni: Raphael Lake & Royal Baggs – Devil’s Gonna Come
https://www.youtube.com/watch?v=wIrzOQyyy5A
Starą kartę postaci znajdziecie w 1 edycji Areny (zakładka uczestnicy).

Łucja Mazur

Imię: Łucja/Lucy Mazur
Pseudonim: Minit
Wiek: 14 lat(umysł)/19 lat(biologicznie)
Wzrost: 164cm
Waga: ok. 50kg
Strona konfliktu: Zegarmistrzowie(dawniej), neutralna


DANE Z LYOKO:
Wygląd: Łucja jest drobną szatynką o krótkich włosach, które do walki upina w kok. W Lyoko ubrana jest w prosty ciemny kostium i zielony płaszcz, na szyi wiszą jej staroświeckie steampunkowe gogle, zielona szarfa i niewielki srebrny zegarek-cebula. Lewa strona płaszcza pokryta jest miedzianymi i złotymi zdobieniami w postaci zębatek, im niżej tym gęściej. Lewa ręka jest zastąpiona mechaniczną protezą o otwartym widocznym(choć w większości zakrywanym przez rękaw płaszcza) mechanizmie, obracającym się przy każdym ruchu. Ręka jest metalowa, więc może służyć jako pancerz. Na nadgarstku prawej ręki nosi zegarek analogowy, ale bez cyferblatu. Oprócz tego zamiast butów nosi stare wrotki, podobnie jak ręka z otwartym mechanizmem zębatym.


Uzbrojenie: – Wskazówka godzinowa = krótki szeroki miecz jednoręczny – Wskazówka minutowa – krótki(1.20m-1.30m) oszczep Rękojęści, drzewce i zdobienia na ostrzach utrzymane w odcienach zieleni, złota i miedzi, motywy kół zębatych i zegara.
Moce: – Minit – Łucja tworzy wokół siebie rozległą kulę o promieniu maksymalnie kilkuset metrów, i przez około minutę zamyka ją w pętli czasowej. Przez ten czas na jej żądanie lub w wypadku jej dewirtualizacji wszystko w kuli cofa się w czasie do chwili aktywacji mocy, także wspomnienia przeciwników. Tzn. kiedy Łucja cofnie czas, tylko ona będzie o tym wiedziała, inne osoby w bąblu zapominają wszystko (tak jak przy Powrocie Do Przeszłości). Po upływie minuty kula znika, a fala energii, jaka przy tym powstaje, spowalnia na kilka sekund Łucję (i tylko ją) ponad 20-krotnie. Czas istnienia kuli nie jest stały, wynosi ok. 60 sekund. Może być nieco dłuższy lub krótszy, zależy to od różnych czynników.
Łucja najdłużej utrzymuje swoją moc, gdy jest wypoczęta, zrelaksowana i szczęśliwa. Moc zostaje aktywowana przez włączenie srebrnego stopera na szyi Łucji. Niezwiązane z samą walką – każde cofnięcie się w pętli (podczas jednego użycia Minita może być ich nawet 60, jedno co sekundę) “kradnie” czas Łucji. Jej ciało starzeje się wtedy biologicznie o minutę. – Najwyższe obroty – mechaniczne elementy stroju Łucji przez kilkanaście sekund wchodzą na najwyższe obroty, aż do przegrzania. Wtedy kółka w jej wrotkach same się obracają i szybko rozpędzają, a mechaniczne ramię zwiększa kilkukrotnie maksymalny udźwig. Czas trwania mocy zależy od “temperatury”. Np. moc będzie działała najdłużej na Lodowcu, a najkrócej na Pustyni.
Styl walki: Ogólnie – taneczny, płynny, dość prosty ale bardzo szybki. Wykorzystujący miecz i oszczep na raz (oszczep częściej w charakterze kija) i przyspieszenie na wrotkach. W szczególności dynamicznie mocno dostosowywany do konkretnych ruchów przeciwnika na bieżąco.
Ulubione strategie: Łucja niemal zawsze stara się doprowadzić do sytuacji, w której przeciwnik nie ma szans uciec poza zasięg pętli czasowej, potem uruchamia Minita, potem Najwyższe obroty i stara się pokonać przeciwnika często cofając czas i dopracowując prosty plan ataku, powtarzając go ciągle i reagując na odpowiedzi przeciwnika. Z reguły nie zakłada planu awaryjnego, jeśli nie pokona przeciwnika w czasie Minita, przegrywa.


DODATKOWE INFORMACJE: Łucja jest najmłodszą córką Adama “Zegarmistrza” Mazura, wnuczką Anyi “Clockwork” Shijian-Mazur, odpowiednio lidera i założycielki triady Zegarmistrzów, niewielkiej, ale jednej z ważniejszych wirtualnych grup przestępczych, znanej z niebezpiecznych dziedzicznych mocy związanych z manipulacją czasem w cyberprzestrzeni. Łucja (albo Lucy, jak mówiła do niej chińska, międzynarodowa część rodziny) odkąd była dzieckiem uczestniczyła w napadach dla triady. Była zmuszona wielokrotnie używać swoich mocy, ale dopiero po pewnym czasie ktoś zorientował się, że w ten sposób “traci” czas i szybciej się starzeje. W końcu w wieku 13 lat (choć biologicznie już prawie 18latka) zdecydowała, że nie chce dalej pracować dla rodziny i triady. Uciekła, a następnie postanowiła, że wykorzysta nabyte przez kilka lat wychowania na złodziejkę umiejętności i moce manipulacji czasu do “ostatniego skoku”. Przekonała samą siebie, że jest gotowa oddać pięć lat życia za ogromną nagrodę pieniężną – pierwsze miejsce w Wielkim Turnieju. Od tego momentu skupiła się na treningach walki przez praktykę i wyzywanie każdego, kogo mogła. W każdej walce używała Minita. I większość wygrywała, czym zapracowała sobie na miejsce w najnowszej edycji Wielkiego Turnieju. Jednocześnie jest już niewiele poniżej godziny do przekroczenia założonego sobie w głowie limitu 5 lat zabranych przez jej moc z całego życia, co bardzo ją niepokoi.
Lucy fizycznie jest 19latką, ale mentalnie ma tylko 14 lat. Jest nadwyraz dojrzała na swój wiek, ale mimo wszystko dalej dzieckiem. Jej moralność definiowana jest przez pragmatyzm. Nie odeszła od triady z powodu potępiania ich działalności przestępczej, ale z poczucia wykorzystywania jej mocy i literalnie jej życia. Swoje moce czasowe interpretuje jako jednoznacznie złe, ale przy tym nie traktuje ich jako takie. Nie postępuje zupełnie niemoralnie, ale ma bardzo wypaczone postrzeganie dobra i zła i norm społecznych. Wygranie Turnieju przy użyciu mocy stawia w jednym rzędzie z kradzieżami, jakich kiedyś dokonywała, i innymi, cięższymi przestępstwami i traktuje jako “kolejny skok”. Łucja w związku z tym, że ma powiązania z Zegarmistrzami, ukrywa swoją tożsamość. Posługuje się prawdziwym imieniem, ale spytana sugeruje, że to zbieżność nazwisk. Biorąc pod uwagę jej moce, mało kto w to wierzy, ale policja nie zdołała znaleźć żadnych dowodów na jej powiązania z Clockwork, samym Zegarmistrzem albo jakimkolwiek innym członkiem triady, więc nie ma żadnych prawnych konsekwencji, nie jest poszukiwana. Prywatnie Łucja nie jest zbyt ekspresywną dziewczyną, lubi przechodzić szybko do sedna, męczy ją udawanie i kurtuazja.

Aron Khada

Imię: Aron Khada
Wiek: 19
Wzrost: 180
Waga: 72
Powód startu: Nieznany


DANE „Z LYOKO”
Wygląd: Aron ma czarny płaszcz do kolan. Kołnierz sięga mu do uszu a jego kapelusz typu fedora jest koloru szarego. Twarz zawsze jest zaciemniona przez kapelusz jedynie co można widzieć to jego oczy które świecą się na dany kolor mocy. Spodnie są koloru czarnego które są włożone do wysokich butów typu glany, również są koloru czarnego. Na dłoniach ma rękawiczki kastet. Do pleców ma przyczepione pochwy na dwie katany.


Uzbrojenie: Dwie Katany
Moce: Jego miecze mogą sięgnąć po dany żywioł w momencie kiedy on sam wypowie słowo. Nie może użyć kilka razy pod rząd tego samego żywiołu, musi skorzystać z któregoś innego aby móc korzystać znowu z tej samej mocy
-Powietrze: Miecze świecą się na kolor biały. rzuca silny podmuch wiatru na przeciwnika i znika na kilka sekund. Moc ta jest wykorzystywana również do defensywy.
-Ziemia: Miecze świecą się na kolor czerwony. Kiedy miecze uderzą o grunt naprzeciwko przeciwnika zaczyna się robić falę uderzeniową przez którą ziemia zaczyna robić „meksykańską fale. Kiedy fala się skończy teren wraca do normalnego stanu jaki miał wcześniej. Moc ta jest krótka i trzeba ją użyć blisko wroga.
-Woda: Miecze świecą się na kolor niebieski. Kiedy złączy bronię na krzyż zaczyna naładowywać fale energii, kiedy energia się zbiera, dostaje tarcze która nie może zostać zniszczona która tworzy się przed postacią. Kiedy to się dzieje postać nie może biegać. Jeżeli energia się naładowała tarcza znika i można wystrzelić falę energii w przeciwnika mrożąc mu jakąś część ciała. Moc ta jest wykorzystywana również do defensywy.
-Stal: Miecze świecą się na kolor srebrno ciemny. Bronie mogą przeciąć każdą rzecz lecz można przeciąć jeden przedmiot podczas używania tej mocy. Nie można jej użyć aby zabić od razu przeciwnika lecz jest możliwe zadać dodatkowe obrażenia.


Styl walki: Wręcz.
Ulubione strategie: Podczas bycia niewidzialnym podbiega szybko za tyły wroga aby dać kopniaka w plecy aby po tym użyć mocy ziemi żeby podrzucić przeciwnika i na koniec użyć mocy stali by zadać dodatkowe obrażenia.
Dodatkowe informacje: Jest sierotą, sam zadbał o siebie poprzez walki w podziemnych nielegalnych arenach
Charakter: Do wszystkiego podchodzi ostrożnie i poważnie, podczas walk próbuje być spokojny i zdeterminowany.

Calys Jaques

Imię: Calys Jaques
Pseudonim: Jaqlynn
Wiek: 25
Wzrost: 1,77 m
Waga: 81 kg
Przynależność: Armia Wojowników
Powód startu: Reprezentacja armii oraz zdobycie doświadczenia, po części również wizja zdobycia nagrody


DANE “Z LYOKO”
Wygląd: Dziewczyna ma dość dorosłą, jasną twarz. Ma wąskie oczy, spod których świecą, jasne, szaroniebieskie tęczówki. Grube, czarne brwi otulają jej oczy spojrzeniem stanowczości. Ma spuszczony, prosty nos, spod którego wykwitają jej pełne usta. Twarz jej uzupełniają drobne policzki zdobione dołeczkami nieco powyżej wysokości ust. Ma czarną, lokowaną burzę włosów, która nachodzi razem z drobną grzywką na jej jasne czoło. Nosi na uchu kilka srebrnych kolczyków. Czasem jej gęstą czuprynę nakrywa czapka z uniformu armii, ale przeważnie jednak woli mieć włosy rozpuszczone. Jej strój składa się z niebieskiej koszulki i granatowych spodni, które przeważnie zakrywa niepozornym, granatowym płaszczem do kostek. Pod płaszczem trzyma większość swojego ekwipunku, bronie czy wyposażenie wojskowe. Ma wysokie, przylegające buty na płaskiej podeszwie, w dwóch odcieniach niebieskiego. Na szyi ma wisiorek z zawieszką w kształcie księżyca.


Uzbrojenie: Talizman Nieba, rytualny srebrny nożyk, krótki mieczyk
Moce:
– Iluzja – Dowolna manipulacja obrazem widzianym przez przeciwnika, ograniczona czasowo. Zależnie od wielkości iluzji trwa krócej.
– Klonowanie – Możliwość sklonowania używanej broni i wystrzelenia kopii w dany punkt. Może wystrzeliwać bronie pojedynczo, i w większych grupach.
– Powrót – Wszystkie wystrzelone bronie wracają do niej celując jednocześnie w przeciwnika. Gdy wracają w obręb jej dłoni, wybuchają rzucając oślepiające światło. Daje jej to możliwość wystrzelenia jednego pocisku energii.


Styl walki: mieszana
Ulubione strategie: trzymanie przeciwnika w niewiedzy i rozkojarzeniu jak najdłużej, czekanie na rozpoczęcie ataku przez przeciwnika, jak najdłuższe przeciąganie walki, ryzykowne zagrywki


Dodatkowe informacje: – dobry balans – płynny angielski – lekka klaustrofobia – leworęczna – pedantka
Charakter: Jaqlynn jest dość zrzędliwa i wiecznie denerwowana, gdyż niezbyt przepada za otoczeniem wirtualnym, które jest dla niej bardziej obowiązkiem niż przyjemnością. Może wydawać się wręcz podrażniona. Mimo to często nie szanuje swoich przeciwników podczas walk. Nawet będąc w słabej pozycji lubi najpierw walczyć słowami, a jako, że słów powiedzianych w świecie wirtualnym nie bierze zbyt na siebie, lubi grać na motywacji drugiego zawodnika. Ale nie uważa tego za zbyt osobiste, robi to po to żeby wygrać, a nie po to, żeby ktoś faktycznie o tym myślał. Puste słowa. Poza walkami potrafi zagadać do przeciwnika jakby nigdy nic się nie stało. To, co dzieje się podczas walki jest dla niej totalnie nie związane z faktycznymi relacjami, chociaż inni często tego tak nie odbierają. Poza tym ma tendencję do flirtowania na lewo i prawo poza polem bitwy. Nie zależy jej na sławie, chociaż pieniądze akurat pachną przyjaźniej.

[Eliminacje 5] Jean-Paul Cremufca vs Bot

We wnętrzu kuli kończyło się formować pomieszczenie wybrane na walkę pokazową Jeana. Była to średniej wielkości okrągła arena, z trzema lewitującymi nad nią jakieś 3-4 metry kwadratowymi platformami wielkości sali lekcyjnej. Był to obowiązek każdego zawodnika by odbyć krótką walkę z przeciwnikiem wybranym przez organizatorów, tak by zademonstrować publiczności co potrafi.

Oponentem Jeana miał być bot, wzorowany na mających już dość kultowy status Ninjach Tyrona. Chociaż podzielał z nimi czarny kombinezon z białymi zdobieniami i bijącą od niego poświatę, to różnił się uzbrojeniem. Bowiem w przeciwieństwie do nich posiadał tylko jeden miecz, do którego dodano mu ewidentnie wzorowany na gwiezdnych wojnach blaster, który poza strzelaniem zwykłymi pociskami dodatkowo oferował przełączanie się na atak kwasowy, mający maksymalnie zasięg 6-7 metrów oraz zamrażający, który po trafieniu nie zadawał obrażeń, ale unieruchamiał przeciwnika nawet do minuty.

Obydwaj wojownicy zaczęli wirtualizować się po przeciwnych stronach areny niemal równocześnie. Z tego co wcześniej się Jean dowiedział od organizatorów to po wylądowaniu na arenie miał kilka sekund do ogłoszenia rozpoczęcia walki. W tym czasie zgodnie z regulaminem nie mógł podejmować żadnych ofensywnych ruchów wobec przeciwnika. Ale mógł przygotować swój ekwipunek. Sięgnął więc do pasa po miny tak by w momencie rozpoczęcia walki mieć je gotowe do użycia. Ninja w międzyczasie wycelował w niego z blastera sugerując gotowość do oddania strzału jak tylko walka się rozpocznie.

-Zawodniku! Zaraz rozpocznie się walka. – usłyszał Jean w głowie mile brzmiący damski głos. Przygotował się mentalnie na rzucenie przed siebie wszystkich trzymanych w dłoniach ładunków i natychmiastową zmianę pozycji hiperskokiem. Był niemal pewny, że bot strzeli kwasem w miejsce, w którym stoi.

-Start! –po chwili głos w głowie odezwał się ponownie a Jean od razu rzucił przed siebie minami, z których większość upadła po bokach przeciwnika. Bot wówczas wystrzelił strumień kwasu w Jeana a ten za pomocą hiperskoku uniknął go uskakując na jedną z lewitujących platform. Po wylądowaniu od razu się odwrócił i sięgnął po granat wybuchowy by rzucić nim w przeciwnika, ale ten zniknął z areny. Na panelu kontrolnym również był niewidoczny. Ten stan rzeczy trwał przez kilkanaście sekund przez co czekający przez cały czas w gotowości grenadier zaczął się stresować. W końcu zaniepokojony tym, że jego przeciwnik mógł być praktycznie wszędzie podszedł do centrum platformy i schowawszy granat do pasa ustawił koło siebie miny kryształowe by zabezpieczyć tyły.

Jak się okazało Bot czekał właśnie na taki moment, gdy Jean nie będzie miał w dłoniach żadnej broni. Wyskoczył wówczas z powierzchni platformy za nim, od razu wyprowadzając szybkie cięcie od dołu. Zaskoczony grenadier ledwo się zdołał przed nim uchylić. Niestety z drugim ciosem nie miał już tyle szczęścia. Cięcie Ninji trafiło Jeana nad sercem i zsunęło się po kirysie aż do pasa i przymocowanej do niego pochwy na miecz. O ile sam cios w kirys został niemal całkowicie zamortyzowany przez mechanikę pancerza to pas odniósł poważne uszkodzenia. Pochwa została odcięta od pasa i niemal od razu się po tym zdewirtualizowała wraz z zawartością. Tak samo jak dwie trafione kieszonki, które przechowywały granaty czosnkowe. Stało się to czego Jean się najbardziej obawiał. Zataił on bowiem w karcie postaci fakt, że jego cały ekwipunek liczy się jako oddzielne obiekty i może zostać zniszczony poprzez uszkodzenie pasa w przypadku granatów bądź pochwy w przypadku miecza i szabli co na dodatek usuwało efekty ich pasywy. Teraz niestety o tej słabości dowiedzą się pozostali zawodnicy.

W tej sytuacji Jean użył hiperskoku by odskoczyć na inną platformę poza zasięg przeciwnika. Bot strzelił za nim laserem zamrażającym jednak chybił. Po wylądowaniu grenadier wykorzystał chwilę przerwy by sięgnąć po tarczę i włócznię. Jako że kątem oka dostrzegł, że przeciwnika nie ma na poprzedniej platformie od razu się odwrócił przeczuwając kolejny atak z zaskoczenia. I przeczucie go nie myliło. Ninja wyskoczył z powierzchni platformy tuż za jego plecami jednak tym razem Jean zdołał zablokować jego cios tarczą i wyprowadzić kontrę włócznią. Bot jednak zdołał się uchylić i w odpowiedzi strzelił w Jeana z bliskiej odległości laserem.

Oberwawszy w nadgarstek Jean wypuścił włócznię. Chciał po nią sięgnąć, ale ta została trafiona przez kolejny pocisk Ninji, który odrzucił ją do tyłu aż na skraj platformy. Rozbrojony w ten sposób Jean uderzył przeciwnika tarczą wytrącając go nieco z równowagi. Dzięki temu zyskał chwilę na sięgnięcie do pasa i wyciągnięcie granatu, którym cisnął w przeciwnika. Ten jednak zdołał zestrzelić granat w powietrzu pomiędzy nimi co spowodowało odrzucenie obydwu wojowników na skraje platformy z pomniejszonymi punktami życia.

Jean od razu wykorzystał chwilkę oddechu na sięgnięcie do pasa po miny, które rozrzucił po platformie. Nie celował nimi w przeciwnika bowiem te potrzebowały chwili na aktywację przez co Bot mógłby on uciec z ich pola rażenia. Ninja z kolei po otrząśnięciu się z wybuchu od razu wycelował w przeciwnika blasterem zalewając platformę kwasem.  Jean wówczas zrobił krok w tył i zeskoczył z platformy. Co prawda przez to oberwał nieco kwasem, ale taki niegwałtowny ruchu pozwolił sięgnąć mu do panelu kontrolnego i aktywować ręczną detonację min podczas zeskakiwania. A te kompletnie zniszczyły całą platformę. Ninja co prawda nie stał w epicentrum żadnej z nich więc nie otrzymał za wysokich obrażeń, ale został zrzucony z platformy i ogłuszony.

Na nieszczęście bota wylądował on w zasięgu jednej z min ustawionych na początku walki przez co raz jeszcze oberwał przez eksplozję, która zostawiła dodatkowo głęboki rów w podłodze pomieszczenia. Nie zdołał się już po tym podnieść. Jean bowiem wykorzystał te kilka sekund spokoju by dobyć noża i cisnąć nim w podnoszącego się przeciwnika. Nóż trafił Ninję w bark i spowodował utratę ostatnich punktów życia. Po tym jak Bot się rozsypał w cyfrowy proch Jean ukłonił się w jego stronę licząc, że z takiej perspektywy będzie pokazana ta scena.

-Dziękuje wszystkim za obejrzenie mojej walki! – wykrzyknął naciskając na panel kontrolny powodując detonację pozostałych na arenie min. – Liczę na to, że walka się podobała. Chcecie więcej walk z moim udziałem? Jeśli tak to postawcie cztery punkty w ocenie mojej walki i oczekujcie mnie w drabince turniejowej. Jedno wam mogę obiecać.  Zadbam o to by moje walki były dla was jak najlepszą rozrywką tak by nikt przy nich nie ziewał. Do zobaczenia wkrótce!