Osiemnaście mieć lat to nie grzech… czyli co by mogli nasi podopieczni robić

Myślałem sobie nad tym, co by tu napisać z okazji 18 rocznicy premiery Code Lyoko na świecie. Niby to nieokrągła rocznica, choć jak ktoś oglądał “Misia” od mistrza Barei, to wie, że okrągłą można nazwać nawet 31 rocznicę. Postanowiłem nie robić kolejnego tekstu o oczywistościach typu “całe pokolenie już zna najlepszą kreskówkę w dziejach”, bo zresztą kiedyś coś takiego publikowaliśmy. Pomysł wziąłem ostatecznie z samej liczby.

Jest u nas taka pewna magia związana z ukończeniem 18 lat. Można legalnie kupić alkohol, zrobić prawo jazdy (znaczy ok- to można teoretycznie ciut przed osiemnastką, ale jakiś wymóg jest z opiekunami, jak dobrze kojarzę), czy też brać udział w wyborach, o ile się oczywiście ma jakieś pojęcie o polityce a nie tylko wierzy w to, co powiedzą w dzienniku o wpół do ósmej… tak sobie pomyślałem, żeby kilka słów napisać o tym, jak można sobie wyobrazić bohaterów naszych właśnie w wieku 18 lat. Zdaję sobie sprawę, ze nie wyczerpię tutaj tego wątku, zresztą nawet takiego zamiaru nie mam. Przez chwilę miałem nawet w głowie to, aby tutaj zacząć tworzyć pewien spin-off mojego “Bez Lyoko”, ale uznałem, że i tak pewnie w swoim opowiadaniu dojdę do tego momentu bez żadnych sztuczek ze spin-offami. Wpadłem za to na inny pomysł, zapytałem na discordzie grupę “Artystów z Lyoko”, żeby podrzucili swoje propozycje. Kilka pomysłów się znalazło.

Motywem, który często się przewijał, była wspólna przyszłość dwóch serialowych par, czyli Yumi i Ulricha oraz Jeremiego i Aelity. Tu w sumie najprostsza droga to życie razem, w końcu skoro byliby już dorośli to mogliby nawet wspólnie zamieszkać. Zresztą tu też warto pamiętać, że w tym pierwszym paringu mamy rok przerwy. Zastanawiam się, czy by czasem już beneficjentów 500+ nie mieli… a nie, zaraz, we Francji tego chyba nie ma 😀
Tak czy inaczej, jakby ktoś potrzebował pomysłu na “dorosłe opowiadanie”, to podrzucam: Yumi i Ulrich (albo Aelita i Jeremie, jeśli ktoś cierpi na germanofobię) wychowują dzieciaka. Przy czym tu oczywiście pewne pojęcie trzeba by było mieć i to nie tylko opierając się na obejrzeniu wszystkich sezonów Supernianii i znajomości metody karnego jeżyka. Ale jakby ktoś był na siłach to może spróbować.

Pojawiały się też pomysły co do zawodowej przyszłości, Jeremie i Aelita byli kierowani na studia, co też w sumie wynika z tego, jacy byli w serialu. Studia by do nich pasowały, najpewniej jakieś techniczne, choć nie wykluczałbym, że Aelita może jednak na coś bardziej humanistycznego by poszła. Jeśli zaś chodzi o Ulricha i Yumi, to padła sugestia, że przeniosą się do Japonii. To też by było możliwe, w końcu wiemy, jak bardzo Yumi jest przywiązana do swojej ojczyzny. A Odd… cóż, tu też są pomysły, żeby na przykład został asystentem Jima albo nawet to samo co on robił. Choć może też wolałby o tym nie mówić…

Tak wygląda krótki przegląd idei o przyszłości bohaterów w wieku 18 lat, wiem że niepełny, kto wie – może kiedyś do czegoś takiego wrócimy. A może Wy macie jakieś pomysły? Dajcie znać.

Refleksje o Arenach

Hej, ten tekst nie jest jak pierwotnie miał być jedną z zaległych aren, a czymś co mógłbym określić jako luźne podsumowanie tego skąd koncept aren jako opowiadań się wziął oraz jak dalej rozwijał.

No to zaczynając od początku. Pomysł realizacji opowiadań opisujących starcie dwóch postaci z innych opowiadań-uniwersów narodził się u mnie jakoś w 2016 roku. Głównie za sprawą jeszcze wówczas nieco żywego community skupionego wokół spisu opowiadań, które swoją drogą było dość unikalnym tworem. Nie kojarzę by inne uniwersum niż te Lyokowe posiadało aż tak aktywną i barwną blogosferę. Rzecz jasna pomijając gigantów popkultury takich jak chociażby Harry Potter czy inne znane marki. Nie zawsze mają jednak one aż taki potencjał na tworzenie fanfikcji, która mogłaby swobodnie bawić się swoją formą, fabułą i wprowadzaniem nowych postaci nie przecząc przy tym oryginalnej fabule. W miarę duży potencjał widziałem wówczas także w potencjalnych fanfików z uniwersum Percy’ego Jacksona jednak nigdy nie byłem się w stanie doszukać jakiegoś dobrego opowiadania związanego z tą marką. Możliwe, że to była też kwestia braku zorganizowania innych fandomów w coś na rodzaj ich spisów opowiadań, bo jednak spis dawał dużo w kwestii dostępności innych opowiadań, z których można było czerpać swoją inspirację. Wiadomo, że zawsze był też Wattpad jednak mam o nim dość niską opinię i wolę omijać szerokim łukiem.

Fanfiki niemal zawsze posiadały jakąś nową postać, którą dalej w tym tekście będę określał skrótowo OC (Original character). Była ona często w pewnym stopniu odbiciem autora bądź raczej tego jak autor siebie wyobrażał a co za tym idzie sprowadzało to opowiadania do schematu „Wojownicy Lyoko i Ja”. Jednym to wyszło lepiej innym gorzej. W opkach, gdzie autorzy mieli jakiś szerszy zamysł na fabułę taka postać często bywała katalizatorem wprowadzonych przez autora zmian ( Na pewno całkiem fajne opko z wilkołakami, gdzie każdy miał symbol łapy na ciele a jak się potem okazało Jim swoje ukrywał pod plastrem na twarzy) bądź kontrastem dla dotychczasowych postaci (Chociażby Powrót Xany, gdzie Maciej srał swoimi poglądami przy każdej możliwej okazji przez co zarżnął skądinąd dobrą koncepcję na opko. Samemu nie miałby chłop jaj by zrobić z tego porządne opowiadanie a przy nawet relatywnie niewielkich zmianach PX miał potencjał takim się stać). Właściwie to można większość ówczesnych opowiadań nawet powymieniać po ich nowych postaciach.

Wówczas też chętnie wieczorami oglądałem na Polsacie Viasat History serial Deadliest Warriors (https://www.imdb.com/title/tt1281313/). Dla tych co nie znają to można go skrótowo opisać jako serial, gdzie odcinek dzielił się na dwie części. Pierwszą gdzie następowało omówienie ekwipunku wojowników oraz ich zarysu historycznego oraz drugą, którą stanowiła wyreżyserowana walka pomiędzy wojownikami. Było to dość widowiskowe zwłaszcza dla osoby zainteresowaną wszelaką historią jak ja. Po którymś odcinku zacząłem szukać na Youtube filmów w podobnej konwencji przez co natrafiłem na filmy z serii „Death Battle” (https://www.youtube.com/user/screwattack). Mimowolnie zacząłem wówczas parować ze sobą postaci z fanfików i obmyślać w głowie potencjalne scenariusze starć. Było to o tyle łatwiejsze, że posiadały one bardzo zróżnicowany wachlarz uzbrojenia co dawało ogromne możliwości jeśli chodzi o zrealizowanie walki. Nie trzeba było dużo czasu abym zaczął rozkminiać jakie postaci wziąć do areny, która nie miałaby miejsca jedynie w mojej głowie a także na kartce ( bądź w tym przypadku w edytorze tekstu).

Padło wówczas na Anioła Ciemności, będącym postacią z Powrotu Xany oraz Franza Pickelhaube z Code Cortex. Obydwie postaci do pozytywnych nie należały i były mocno przesadzone przez co elegancko mi pasowały na pierwsze starcie. Publikację się zdecydowałem umieścić na stronie Macieja, która była wówczas najaktywniejszej punktem fandomu (spis i blogosfera wówczas już mocno podupadły). Wiązało się to z drobną cenzurą jaką musiało przejść opko, żeby być opublikowane ale, że ta nie była zbyt uciążliwa to koniec końców nie miałem z tym wielkich problemów i opko zostało opublikowane. Z perspektywy czasu można tu powiedzieć, że ta stronka a właściwie jej szablon jest naprawdę paskudnie zorganizowany pod względem przechowywania treści bo dokopanie się do tych starych arenek trochę mi zajęło. Na dzień dzisiejszy opko to mam nieco ponad 700 wyświetleń i żadnego komentarza. Chociaż pewnie jakaś dyskusja była na chacie bo miałem motywację żeby napisać kolejną. Wówczas z kolei padło na postać z opowiadania Wojownika Xanadu oraz Mateusza z Powrotu Xany. Tutaj ponownie dała o sobie znać cenzura bo Maciej pozmieniał dialogi swojej postaci przed puszczeniem na stronę. Niemniej w miarę ok opko wyszło. Na dzień dzisiejszy ma nieco ponad 700 wyświetleń i 5 komentarzy.

Wówczas zgłosiła się do mnie Natka Nataly z pytaniem czy mogłaby napisać kolejną arenę na co od razu wydałem zgodę. Nigdy Aren nie traktowałem jako czegoś co jest tylko moje a bardziej a jako koncept, który daje możliwość na kreatywne przedstawienie postaci dlatego też byłem zadowolony, że ktoś inny chce też spróbować swoich sił przy jej realizacji. Na 3 arenkę trzeba już było trochę poczekać ( kilka miesięcy?) a gdy ta już się pojawiła to wywołała dość sporą dyskusję w komentarzach. Przyjebał się wówczas głównie Shadow, że mało walki i ogólniki ale właściwie to niesłusznie bo jakoś nie wiadomo jak źle to nie było. Choć sama walka była rzeczywiście za krótka bo żadna z użytych w niej postaci nie była w stanie zaprezentować całego swojego dostępnego arsenału.

Dla kontrastu czwarta arena zebrała już tylko bardzo pozytywne opinie. Właściwie to było jedne z fajniejszych opowiadań jakie miałem okazję napisać. Opowiadała ona o walkę Marka Szewczyka z drugiego frontu ( jedno z fajniejszych opowiadań wówczas a na pewno jedno z bardziej kreatywnym podejściem ) oraz Jeana De Champiette z Code Cortex. Nie ma pojęcia czy Marek miał w swoim opowiadaniu jakąś większą rolę ale Jean na pewno był postacią robiącą jedynie za tło, dla której ta arenka była jedynym miejscem gdzie go rozwinąłem jako postać. Wprowadziłem również wówczas postać Ines, która miała odegrać większą rolę w dłuższej perspektywie ale koniec końców. Ostatecznie wyszło naprawdę fajne opowiadnie. Zarówno jako one-shot jak i gdyby miało stanowić część jakiejś większej całości ( Postać Ines jeszcze była gdzie indziej wykorzystana poza arenami ale nie pamiętam gdzie). Jeżeli ktoś narzeka na nadmiar wolnego czasu i lubi arenki to polecam sobie przeczytać.

Piąta arenka była w sumie trochę takim zapychaczem na odwal. Postaci zostały wzięte z martwych opowiadań więc autorzy pewnie nawet na tą arenę nie zerknęli. Niemniej zła też nie była ale też nie dobra na tyle by tu za dużo o niej wspominać. Po prostu była. Kolejną rundę pisać miała Ananasims ale coś tam nie pykło i arena numer 6 chyba to się nigdy nie pojawiła. A przynajmniej nie pamiętam by takowa miała premierę a samej areny też znaleźć nie mogę. 7 Edycję bodajże pisał Qazqweop a sama arena dała mi się głównie zapamiętać przez to, że Maciej się przypruł o wątek podpitego Odda. W sumie zabawne jest to, że nie pamięta się samej walki a jedynie dramę wokół opowiadania.

W 2019 Areny zmieniły format z pisanych przeze mnie ( bądź przez kogoś innego) raz na jakiś czas opowiadań na bitwy literackie gdzie to autorzy zgłaszają do nich swoje postaci, piszą dwie wersję tej samej walki i publiczność ( czasami ponoć i jednoosobowa ) decyduje, która będzie kanoniczna. Areny te posiadały własne uniwersum i nie były bezpośrednio kontynuacją tych moich jednakże nie ma przeciwwskazań by były bo mój wcześniejszy koncept bazował na multiwersum, gdzie uniwersum aren turniejowych byłoby po prostu kolejną rzeczywistością. Azize wówczas wystartowała pierwszą edycję, w której wzięło udział 8 uczestników. Wygrał Charles Soule, będący postacią pisaną przez Qazqweopa. Samą edycję nawet nieco śledziłem bo kilka walk pamiętam nawet całkiem nieźle jak i to, że było kilka ciekawych postaci jak chcociażby typek walczący jako pantera. Równolegle rozwijany był również wątek z Xan Guldur ale właściwie to nie mam pojęcia o co w nim chodzi.

Rok później w lutym Akuszili wystartowała kolejną edycję. Tutaj już postanowiłem się zgłosić bo i miałem wcześniej przygotowaną postać. Trochę dramy wokół niej zresztą potem było bo niby zbyt OP ( co jest zarzutem z dupy bo to czytelnicy decydują kto wygrywa i nawet mega OP postać może przegrać ) czy to, że miałem wrażenie, że każdy chciał by postać odpadła. Niemniej wygrałem pierwszą walkę i przeszedłem do półfinału. Tam już odparłem jednak na tamtej edycji mi już w ogóle nie zależało. Przeciągała się ona w czasie tak bardzo, że hype mi się na nią skończył jako pod koniec ćwierćfinałów a dalej co się działo to mnie niezbyt interesowało. Walki o 3 miejsce nawet nie pisałem bo zwyczajnie nie miałem na to czasu ani głowy, ponieważ była już końcówka semestru i szkoła zajmowała większość mojej uwagi. Choć miała się ona pojawić na 30.07.2021 jednak Anka się zesrała, że jej to psuje jej fabułę jakichś opek więc opowiadanie koniec końców nie doszło do skutku dzięki czytasz właśnie ten tekst a nie arenkę. Koniec końców arenę wygrał Mayak , korzystający z tej samej postaci co w pierwszej edycji. Nie weryfikowałem tej informacji podczas pisania tekstu ale ponoć w finałowej walce został oddany tylko jeden głos. Ależ to musiało być emocjonujące. Koniec końców mam wrażenie, że moja postać i tak była najbardziej rozpoznawalna w tej edycji pomimo raczej chłodnego przyjęcia.

Edycji 2.5 nie śledziłem więc poza tym, że była to nic o niej nie wiem

Obecnie edycja aren trafiła już w lepsze ręce bo do Wyklętego, którego wspomaga Azize i zapowiada się całkiem ciekawie. Postaci są w miarę różnorodne i ciekawie ( nie ma już chodzących arsenałów jak w drugiej edycji). Co prawda nie każdą dotychczasową arenkę dotychczas czytałem jednak poziom, tych co czytałem jest całkiem ok. A przynajmniej tych co były zwycięskie w pierwszej rundzie. Fajnym pomysłem też jest to, że dwójka zawodników, którzy odpali w ćwierćfinałach pisze jeszcze jedną walkę. Dzięki temu tylko dwie postaci instant znikają z turnieju i trafiają na śmietnik historii. Wydaje mi się, że jest też kilka nowych pisarzy w tej edycji a to też na plus.

No to byłoby chyba na tyle o arenach na obecną chwilę. Nie wiem właściwie jak ostatecznie można ten tekst potraktować niemniej myślę, że stanowi on w miarę ciekawe na spojrzenie na areny oraz ich ewolucje na przeciągu już bagatela 5 lat!

Autor: Pablo

Felietony

Fabryka – sequel

“Honey, just when you thought it was safe to go back outside BAM! The Sequel!”

~RuPaul, luty 1998

Tak kochani, oto doczekaliście się drugiej części mojej paplaniny o fabrykach! Nadal nie wierzę, że aż tak się wam spodobało to co zrobiłem, bardzo dziękuję za pozytywny feedback!

Dziś przeanalizujemy sobie animowaną Ile Seguin pod kątem tego jak dobrą fabryką byłaby w rzeczywistości. Ten artykuł to dodatek/kontynuacja poprzedniego zatem będzie krótszy. Jeśli go nie czytaliście części pierwszej to radzę to zrobić.

Skoro mamy to z głowy, przejdźmy do analizy.

Część pierwsza i jedyna: Analiza.

Animowana Ile Seguin może się wydawać całkiem przyzwoitą fabryką nawet mimo wszystkich cięć jakie omówiliśmy w poprzednim artykule, jednak po spojrzeniu na nią trochę mocniej ujrzałem jak idiotyczna jest ta wersja fabryki!

Szczerze nie wiem od czego tutaj zacząć… Waszym oczom ukazał się przekrój fabryki, i to co zrobiono z warsztatami. Same podzielenie wyspy nie jest czymś bardzo złym, ale konstrukcja warsztatów nie ma sensu! Macie wyspę podzieloną na dwie, i musicie jakoś wybudować tam warsztaty z uwzględnieniem przerwy, logicznym rozwiązaniem będzie wybudowanie platformy łączącej dwie części i postawienie tam normalnego budynku, a tak to mamy dwa budynki połączone tym zawalającym się łącznikiem. Oba te budynki osobno są za małe aby prowadzić w nich masową produkcję aut. Nawet jeśli twórcy nie walnęli się w rozmiarach, to i tak pozostaje kwestia tego łącznika do którego samochody nie miałyby jak wjechać, to wszystko sprawia że ten łącznik i druga część warsztatów są bezużyteczne.

Idąc dalej zobaczymy dziwny otwór na drzwi (taki sam znajduje się po drugiej stronie), którego zastosowania nie jestem w stanie pojąć. Na serio, co to jest?! Dlaczego ryzykować zalaniem Fabryki podczas powodzi?! Czy to jakiś sposób na uwzględnienie toru testowego? Jeśli tak to jest to najgłupsza próba jaką widziałem! Żaden samochód nie wykonałby zakrętu potrzebnego do rozpoczęcia testu, każdy jeden stoczyłby się do rzeki!

Do hali katedralnej wrócimy za chwilę, teraz pora na dolny punkt wyspy.

Tutaj licznik nielogiczności wychodzi poza skalę. W realu była to elektrociepłownia zasilająca całą Fabrykę, w KLu została zmieniona w halę oraz linię montażową, więc prąd musiał płynąć z miasta, ale skoro tak, to dlaczego miasto nie odcięło jej prądu? Czy urząd Boulogne Billancourt nie wiedział że fabryka nadal ma prąd? Przecież tego typu budynki są sprawdzane przez specjalistów co jakiś czas. No niestety serial nigdy nie odpowiada na to skąd fabryka czerpie dalej prąd.

Wracając do samej konstrukcji tego budynku, (pominę tą jedną pustą halę, bo jest zwyczajnie bezużyteczna) dostajemy tu linię montażową, równie nieprzystosowaną co warsztaty, jest za mała, niewyposażona, i nie wiem jakim cudem Xanie udało się zbudować tam robota. Całość nabiera sensu jeśli produkcja by szła od tej linii montażowej, przez halę katedralną, do warsztatów, co wymagałoby aby hala katedralna zmieniła swoją rolę, i była używana w produkcji.

Niestety nawet wtedy pozostaje kwestia nieosiągalnego łącznika, rozmiaru budynku który jest zdecydowanie za mały na samowystarczalną fabrykę samochodową, oraz braku Trapeze i Meudon, których obecność znacząco by pomogła w sprawieniu aby Ile Seguin nie wydawała się tak źle odzwierciedlona jak faktycznie jest!

Mimo wszystko, nie zapominajmy że to serial, nie wszystko dało się zrobić, i nie wszystko mogło do niego trafić. To chyba wszystko co mogłem powiedzieć o fabrykach w formie tekstowej, liczę że oba artykuły się podobały, chociaż ten jest zdecydowanie słabszy od pierwszego.

Autor: Classico

Przyszłość zaczyna się dziś – na 3-lecie Centrum i otwarcie nowej strony

Trzy lata temu powstało Centrum. Zazwyczaj przy tej okazji pisałem tekst trochę podsumowujący ostatnie 12 miesięcy, a trochę też nawiązujący do przyszłości. Tym razem jednak uznałem, że skupię się na tym, co jest teraz, czyli na nowej stronie. Jak Wam się podoba?

Rok temu, zapowiadając projekt związany z pracą nad nową wersją naszego portalu, wyrażaliśmy nadzieję, iż będziemy mogli ruszyć na trzecią rocznicę. Nadzieja zamieniła się jakiegoś czasu w pewność, choć nie było to łatwe i wymagało dość sporo pracy. Na szczęście udało nam się postawić to, co widzicie i z czego możecie korzystać. Częściowo, muszę przyznać, byliśmy sprowokowani do tego, by się bardziej skupić na tym projekcie. Pod koniec stycznia na serwerach hostingu, którzy trzyma starą wersję HPU, doszło do awarii, przez co strona była niedostępna przez kilkanaście godzin. Rok temu, pod koniec lutego, mieliśmy najpierw zapowiedź wygaśnięcia hostingu, którą po kilku dniach wycofano. Tak więc nie mogliśmy mieć żadnej gwarancji na to, że przez najbliższy czas nic się nie wydarzy, a nawet jeśli coś by walnęło, to dałoby się to naprawić. Mogło się okazać, że faktycznie właścicielowi hostingu już nie opłaca się trzymać darmowych domen dla garstki osób, które jeszcze mają tam swoje strony. Mogłem otrzymać z dnia na dzień maila typu “sorry, ale portal zniknie pojutrze i koniec, dostaniesz pan tylko kopię bazy danych” – i nie mógłbym mieć pretensji, bo przy zakładaniu strony na tamtym hostingu nie było żadnej gwarancji na to, iż to będzie działało do końca świata. Dlatego też przeniesienie się “na swoje” było zarówno naszym marzeniem, jak i koniecznością.

Przyznać też trzeba, że silnik, na którym stoi HPU, jest jednak dość stary i z biegiem lat przestał wystarczać. Edytor służący do publikowania artykułów był tam trochę toporny w obsłudze. Nie to, żeby jakoś bardzo skomplikowany był, ale niekiedy się trzeba było namęczyć przy publikacji. Do tego też drobny szczegół – wieści na stronę główną mogliśmy formalnie publikować do końca grudnia 2020, a to dlatego, że twórcy silnika nie przewidzieli w rozwijanym menu z datą funkcjonowania roku 2021 i następnych. Tutaj na szczęście dość szybko wyszukano rozwiązanie zastępcze i tej akurat rzeczy nie zauważaliście na stronie, ale generalnie było trochę więcej roboty.

Teraz tych problemów już nie ma. Jesteśmy na nowej stronie, opartej na WordPressie, który daje duże możliwości edycyjne, z których będzie można w razie potrzeby korzystać, aby treści, jakie tu prezentujemy, wyglądały jeszcze lepiej niż dotychczas. Łatwo się go obsługuje, co też jest istotne z punktu widzenia administratora strony.
Zmienił się silnik, wygląd, adres (teraz już oficjalnie do aktualnej strony prowadzi tylko KodLyoko.pl), nie zmieniło się natomiast to, co najważniejsze – tak jak dotychczas, nasza strona zapewnia i będzie zapewniać najlepsze fanowskie treści, od aktualnych wieści, poprzez opowiadania, felietony, wywiady, aż po filmy na naszym kanale na YT. Będziemy się też starać rozwijać treści bezpośrednio dotyczące serialu, znajdujące się na bocznych panelach, w planach jest całkowite przebudowanie i stworzenie na nowo sekcji dotyczących na przykład bohaterów głównych i drugoplanowych, zawarcie w nich większej ilości informacji. To będzie tworzone w najbliższym czasie. Niedługo ruszymy też z trzecią edycją Aren, na które wiele osób czeka cierpliwie.
Wszystko to, co deklarowaliśmy 5 maja 2018 realizujemy i realizować będziemy, a jak możecie się przekonać codziennie na stronie, na discordzie Buntownicy Lyoko i we wszystkich innych miejscach, w których spotkacie ludzi Centrum, wychodzi nam to dobrze. Dzięki temu polski fandom CL jest wciąż aktywnym i przyjaznym miejscem i takim niech pozostanie. Tego nam wszystkim na to 3-lecie życzę 🙂

Autor: Jeremie_96

Ile Seguin Renault czyli Kod Lyoko w realu

Autor: Classico

Zdjęcie wykonane w 1997, pięknie pokazuje gigantyczne rozmiary Fabryki

Wstęp:

NIe brakuje w fandomie osób które wiedzą o tym że fabryka z Kod Lyoko naprawdę istniała, ale brakuje tych które znałyby się na jej historii, detalach, layoucie, i mogliby je przekazać innym. Nazywam się Classico, jestem chodzącą encyklopedią wiedzy o Fabryce. spędziłem ponad rok zbierając zdjęcia, informacje, i filmy, i teraz chcę to wszystko udostępnić fanom by każdy mógł je z łatwością zobaczyć.

W tym artykule przybliżę historię Fabryki, przedstawię interesujące rozwiązania w niej zastosowane, to jak funkcjonowała, a także omówię jak była rozbierana i jak Ile Seguin wygląda teraz.

Wczesne zdjęcia wyspy wykonane około 1919-1920 roku

Część 1: Historia – wyspa między dwoma fabrykami

W czerwcu 1919 roku Louis Renault zauważa potencjał 11,5 hektarowej Ile Seguin, wyspie znajdującej się w Boulogne-Billancourt. Wykupuje na niej dwie działki mające służyć jako ogródki dla pracowników pobliskich fabryk. Dwie pozostałe były dzierżawione i wykupione jedna po drugiej, ale nawet całkowita kontrola nad wyspą nie zmieniła planów na ogród. Co więc skłoniło Renault do zmiany decyzji?

Po pierwsze poczucie potrzeby zmiany, a po drugie wycieczka do Detroit w której odwiedził tamtejsze fabryki Forda. Wtedy właśnie w głowie naszego francuskiego przemysłowca zrodził się pomysł ultranowoczesnej fabryki, której innowacyjność i wielkość stanie się symbolem francuskiej motoryzacji. Tak oto właśnie narodziła się Fabryka Ile Seguin.

Plac budowy pierwszej elektrociepłowni

Budowa ruszyła z kopyta. By umożliwić łatwy dostęp do wyspy szybko zostały wybudowane dwa mosty, pierwszy: “Most Dayde” ten który znamy z KLa, został umiejscowiony na prawym brzegu rzeki i połączył Ile Seguin z gigantyczną fabryką “Trapeze”, drugi: Most Seibert, nieobecny w KLu, był drogą do malutkiej fabryczki w Meudon.

Aby chronić przed powodziami wysokość wyspy została podniesiona, a na prośbę służby nawigacyjnej Sekwany kształt wyspy w górnym punkcie został zmieniony, w celu ułatwienia żeglugi. Pierwszymi budynkami które dotarły na Ile Seguin były elektrociepłownia, i budynek linii montażowych znany również jako “The big building” albo “The grand building”, a ostatnie prace budowlane zakończyły się na początku lat 30. Wszystkiemu przewodził genialny architekt Albert Laprade.

Jednak czy produkt końcowy sprostał oczekiwaniom Renaulta? JESZCZE JAK!

Zdjęcia świeżo ukończonej Fabryki (c. 1934 rok)

Część 2: Fabryka Sukcesu

Zacznijmy od tego że Fabryka od razu zabrała całą uwagę od “Trapezu” i skupiła ją na sobie, co już oznaczało niemały sukces, powodem tego zainteresowania była niezwykłą samowystarczalność i uniwersalność Ile Seguin, poza wspomnianą wcześniej elektrociepłownią były tam jeszcze dwa doki, laboratoria (chemiczne i techniczne), a nawet szwalnia, poczta, i tor testowy!

“Gdzie niby to wszystko upchali” zapytacie? Pamiętacie jak wspominałem o tym że podnieśli poziom wyspy? Tak, upchali to wszystko (prócz elektrowni i doków oczywiście) pod ziemią!

Wszystko to co nie było bezpośrednio odpowiedzialne za produkcję tam trafiało, i zostało tak w większości do zamknięcia fabryki.

Wjazd do toru testowego znajdował się w warsztatach na górnym punkcie wyspy, trasa biegła pod nimi oraz pod wejściami do fabryki.

Plan pokazujący trasę podziemnego toru testowego

W produkcji było wszystko od zwykłych samochodów osobowych, przez ciężarówki, aż po wagony tramwajowe i silniki samolotowe kończąc, może nie były produkowane często, i to nie z nich słynie fabryka, ale mimo wszystko warto o nich wspomnieć. Wiele rewolucyjnych samochodów wyjechało z Ile Seguin w tym samochodów wyścigowych, takich jak Renault Nervasport

Fabryczna wyspa pełniła także wiele razy rolę społeczną, bo to właśnie w niej, od lat 40 po 60. pracownicy strajkowali, walcząc o godniejsze warunki pracy, czy o programy socjalne. Na samej Ile Seguin pracowało około 10 000 pracowników, a wliczając w to resztę kompleksu Renault Billancourt (czyli Trapeze i Meudon) ta liczba wzrasta do 40 000.

Wielki strajk pracowników fabryk Renault Billancourt w kwietniu 1953.

Laboratorium chemiczne i podziemny tor testowy

Część 3: Historia – II Wojna Światowa i czasy po nacjonalizacji.

Z okupacją Niemców przyszły mroczne czasy dla Renault Billancourt, wszystkie tamtejsze fabryki zostały zmuszone do tworzenia ciężarówek dla nazistowskiego wojska, we wtorek 3 marca 1942 fabryki w Boulogne-Billancourt zostają zbombardowane przez siły aliantów, co skończyło tą wymuszoną współpracę, i rozsiało przy okazji niemałą ilość azbestu po okolicy. Louis Renault w tym czasie zostaje oskarżony przez to o zdradę i 24 października ginie oczekując procesu, a jego cały majątek zostaje znacjonalizowany.

W 1946, kiedy wszystko się uspokoiło, na Ile Seguin powraca Albert Laprade, który ma się zająć jej odbudową. Mężczyzna widząc w jak opłakanym stanie jest to miejsce, decyduje iść na całość. Elektrociepłownia, doki, linie montażowe i większość hal muszą były zaledwie kupą gruzu, i zostają zastąpione. Doki i elektrociepłownia to kompletnie nowe budynki. Hale mimo iż zachowują swój dawny układ, to zostają odświeżone od strony kosmetycznej. Nowy Grand Building jest mocniej rozbudowany, i o wiele bardziej przystosowany do nowych standardów, potem był rozbudowywany i unowocześniany jeszcze wiele razy przez kolejne dekady, już w latach 60-tych staje obok niego nowy budynek dla pracowników, na którego szczycie stoi ikoniczna syrena alarmowa.

Cała fabryka staje się mieszanką starych sprawdzonych rozwiązań, jak i kompletnie nowych pomysłów. Przez kolejne dekady fabryka działała nieprzerwanie, i po raz kolejny zdobyła uznanie wielu przez produkcję takich samochodów jak 4CV czy R4

Najprawdopodobniej ostatnie istniejące kopie planów Fabryki.

Część 4: Ostatnie lata Renault Billancourt

Lata 70 i 80 rzuciły cień na cały kompleks Renault Billancourt, na “Trapezie” budynki są zrujnowane, a Ile Seguin przestawała nadążać za konkurencją, w dodatku dalsze modernizacje były dla firmy praktycznie niemożliwe przez aktualny kryzys, w 1980 roku przedstawiono projekt całkowitej przebudowy trapezu, zachowane zostałyby tylko zabytkowe budynki Renault. Ten projekt, nazwany „Renault 2000”, nie zostanie nigdy w pełni zrealizowany. Pojawia się tylko jeden nowy budynek, będący wynikiem projektu Renault 2000, 57 Metal, zainaugurowany w 1984 roku, reszta zostaje anulowana, z powodu kryzysu.

Bez możliwości modernizacji, i z coraz słabszymi wynikami, z każdym kwartałem w oczach firmy rosło niezadowolenie z kompleksu w Boulogne-Billancourt. W końcu w 1989 roku ogłoszono że w ‘92 Renault Billancourt zostanie zamknięte. Wywołało to niemałe poruszenie u pracowników którzy dali z siebie wszystko i przez te następne trzy lata organizowali protesty i podpisywali liczne petycje tylko aby ocalić Fabrykę. Niestety wysiłki tysięcy ludzi nic nie dały, i 31 marca 1992 z Ile Seguin wyjeżdża ostatni samochód, a fabryka zamyka się na dobre.

Ostatnie dni Renault Billancourt, 1992

Część 5: Rozbiórka – Tadao Ando has entered chat

‘92 rok nie był końcem wszystkiego, Fabryki musiały zostać wyczyszczone z azbestu przed rozbiórką. Jednak co właściwie ma powstać na wyspie po rozbiórce? Projektem który dostał zielone światło to muzeum sztuki nowoczesnej fundacji Pinault, odpowiedzialny za nowy budynek był sławny Tadao Ando. Rozbiórka “Trapezu” ruszyła w 1998 roku, Meudon w 2000, a Seguin tylko czekała na swoje miejsce pod gilotyną. W międzyczasie, w roku 2002 lub 2003 Fabrykę odwiedzają twórcy Kodu Lyoko.

W kwietniu 2004 na Ile Seguin zostają wysłane pierwsze buldożery. Zadanie robotników nie jest łatwe, muszą wyburzyć Fabrykę, ale nie pozwolić aby jej fragmenty zanieczyściły Sekwanę. Rozbiórka zaczęła się od doków na dolnym punkcie wyspy, tuż za elektrownią, przesuwając się głębiej w wyspę niszcząc dachy i kolumny hal w tradycyjny sposób, i zostawiając ściany na sam koniec, tak aby móc je przewrócić przez ciągnięcie ich na wyspę. Ostatnimi budynkami na Ile Seguin były Grand Building i budynek pracowników wraz z przybudówką, ich wysokość dawała świetny widok na pustkowie które zostało po tej niegdyś tętniącej życiem Fabryce. Było wiele próśb by zostawić te budynki i dać i zrobić z nich muzeum Renault, ale niestety decyzja już zapadła.

Proces wyburzania został świetnie udokumentowany na wielu zdjęciach i filmach, na specjalne wyróżnienie zasługuje tu dokument “Transformations | L’Île Seguin retourne en ville” który skupia się właśnie na tym.

Postępująca rozbiórka, to prawdziwe ostatnie chwile Renault Billancourt.

Jeśli uważnie śledziliście ten artykuł to zorientowaliście się że nic nie powiedziałem o rozbiórce sekcji podziemnych, a to dlatego, że taka w 2004 się po prostu nie odbyła. (Prawie) wszystko, od podziemnego toru testowego i korytarza serwisowego, po laboratorium chemiczne, znajdowały się na wyspie jeszcze przez długi czas. Nie były to jednak jedyne pozostawione fragmenty…

Tylna ściana znajdująca się nad torem testowym w górnym punkcie wyspy. Wyburzona w 2014 razem z torem.

Wejście do Fabryki, aktualnie rozebrane, oczekuje ponownego złożenia.

Dach z hali katedralnej, czyli tej z KLa. Los nieznany, rozpłyną się po 2015, więcej nikt o nim nie wspominał.

Syrena alarmowa, aktualnie stoi w formie pomnika przed Liceum Trapeze.

Fronton “Trapezu” został zachowany i służy teraz jako fronton Lycee du Trapeze

Wcześniej wspomniane podziemne sekcje Ile Seguin już nie istnieją, stopniowo się ich pozbywano od 2014, pewien francuski youtuber odwiedził to co zostało z tych części Fabryki w 2017, tu macie link do jego filmu: “https://youtu.be/Q2zEYdeB4X8”. Wraz z końcem 2018 i początkiem 2019 zostały usunięte ostatnie części podziemi Fabryki.

Część 6: Co dalej? Jak Ile Seguin wygląda dzisiaj?

Na dzień dzisiejszy Ile Seguin wydaje się być bliżej poprawnego zagospodarowania, chociaż ciągle przed nami długa droga zanim wyspa wróci do jakiejkolwiek normalności. Od 2009 możemy odwiedzać prowadzący do niej “Most Renault” i znajdujący się na niej ogród, w którym od 2012 funkcjonuje pawilon opowiadający historię wyspy i fabryki. W 2017 dawne tereny elektrociepłowni, doków i części hal przywitały La Seine Musicale, wielką salę koncertową, na której jako pierwszy zagrał sam Bob Dylan! Trwają też plany zagospodarowania górnego punktu wyspy, i mówi się o czymś w rodzaju centrum kultury i sztuki, albo o hotelu i kinie. Wszystkie aktualne projekty wydają się być skupione na sztuce, a nie na przemyśle, więc raczej już nigdy nic industrialnego nie zobaczymy na Ile Seguin. W pobliżu wyspy do 2025 ma powstać nowa stacja metra, a po zagospodarowaniu górnego punktu ma tam też jeździć autobus i ma tam wrócić to co zostało z wejścia Fabryki.

La Seine Musicale, 2017

Część 7: Layout

Jak sama nazwa wskazuje, tutaj przedstawię uproszczony layout fabryki przy pomocy zdjęć z własnego archiwum.

Zaczynamy na moście Seibert

Fabryka wita nas widokiem na tą przepiękną halę.

Po naszej prawej, stare warsztaty i wejścia na tor testowy:

Po naszej lewej wejścia do Grand building i budynku pracowników, oraz droga do hal:

Hala katedralna jest piękna co nie? Zupełnie jak ta w KLu.

Kiedy pójdziemy dalej przez hale, w końcu trafimy do doków i elektrowni:

Hala oraz doki które przyjmowały materiały i zaopatrzenie

Zdjęcia centrum kontrolnego, oraz owalnego pokoju elektrociepłowni.

To tylko uproszczony layout, było wiele innych miejscówek w Fabryce, ale z tymi punktami orientacyjnymi nie powinniście mieć problemu ze zrozumieniem reszty zdjęć i filmów w archiwum

Pora na porównanie

Część 8: KL a rzeczywistość – co zostało zmienione przy przenoszeniu na mały ekran?

Jedną z najważniejszych kwestii w tym artykule powinno być porównanie Ile Seguin z lore serialu. I mimo tego że większość z was już wyłapała te różnice, to i tak umieszczam tutaj tą sekcję dla osób które dawno KLa nie oglądały.

Zacznijmy od czegoś prostego: Kolor, kształt i wielkość fabryki się nie zgadzają. Ile Seguin ma 11,5 hektara powierzchni, i około kilometra długości, a jej kształt jest jest mocno zaokrąglony, a to co widzimy w serialu nie ma szans osiągać wymiarów i nieregularnego kształtu pierwowzoru. Jest znacznie węższa, krótsza, brakuje jej zaokrąglonych ścian oryginału.

Ale jak daleko sięga kastracja animowanej Fabryki? Po pierwsze Trapeze i Meudon rozpłynęły się w powietrzu, Most Seibert wywalono jak karton po mleku, a bryła obiektu została pozbawiona wszelkich wystających i asymetrycznych części, w tym ikonicznych ścian z planów Laprade’a (chociaż jeśli się przyjrzymy to widać próby zachowania oryginalnego designu), tego co zrobiono z górnym punktem wyspy nawet nie skomentuję. Wnętrze Fabryki zostało wybebeszone tak mocno że łatwiej i krócej będzie napisać co ocalało, a są to hala katedralna, sterownia elektrociepłowni i jej owalny pokój. Fakt zostawienia tego drugiego mnie dziwi, ponieważ reszta budynku została sprowadzona do roli marnej hali.

Te wszystkie cięcia są naprawdę smutne ponieważ animowana fabryka zubożała w ten sposób nie tylko na detalach, ale też na gigantycznym potencjale jaki prawie każdy usunięty fragment dawał.

[R.I.P. Podziemny tor testowy, nawet w serialu cię nie chcieli]

Do tematu różnic między wersją serialową, a prawdziwą, wrócę w drugiej części artykułu która zostanie opublikowana 10.05.2021 r. Poruszę w niej temat budowy obu fabryk w inny i o wiele bardziej szczegółowy sposób. Duży nacisk położę też na wytknięciu, jak bezsensowna jest animowana fabryka.

Część 9: Słowo od autora

Chciałbym tylko powiedzieć że bardzo dziękuję za przeczytanie tego wszystkiego, chciałbym was zaprosić do obejrzenia mojego archiwum ze zdjęciami i filmami z Fabryki: [https://drive.google.com/drive/folders/1V0BOa3cq3s7Wz8H70IqTSMIxGkMrLT_D?usp=sharing], jest to efekt około roku szukania wszystkiego co tylko mogłem znaleść, jest tam masa ciekawego materiału którego nie mogłem tu pokazać. Sama część tekstowa nie ujawnia wszystkiego o fabryce, ale przekazałem tyle ile mogłem, resztę najlepiej będzie pokazać w rekonstrukcji 3D która pojawi się już wkrótce.

Do tego czasu życzę wam wszystkim wesołej 3 rocznicy Centrum Lyoko!

Światełko w tunelu

Ciekawy lipiec nam się zrobił w fandomie, kompletnie niepasujący do tego, do czego byliśmy przyzwyczajeni. Niby to sezon ogórkowy, a jest o czym mówić, bo i dzieje się sporo ważnych rzeczy. Najpierw w Hiszpanii ogłoszono, że Code Lyoko pojawi się w HBO Espania, co wywołało euforię wśród tamtejszych fanów. Kilka dni później w amerykańskim Amazon Prime Video pojawiają się wszystkie animowane odcinki. Generalnie można się cieszyć, bo to oznacza, że jeszcze chce się wykorzystać potencjał CL. sprawdza się to, o czym kierownictwo Mediatoona mówiło już w 2015 r. (swoją drogą to gdyby za każde przypomnienie tego tekstu, który wtedy opracowałem, miałbym dostawać tantiemy, to teraz bym miał trochę oszczędności 🙂 ). Widocznym znakiem czasu jest to, że serial trafia nie do tradycyjnej telewizji, a do serwisów oferujących wideo na życzenie, mają one coraz większą rzeszę odbiorców. Dość powiedzieć, że sam Amazon Prime w USA to 100 milionów subskrybentów, czyli 100 milionów potencjalnych widzów. Już teraz widać efekty popularności serialu w Hiszpanii, tam jest to najpopularniejsza produkcja młodzieżowa w serwisie HBO.

Ktoś jednak mógłby zadać pytanie “Dlaczego wpuszcza sie odcinki CL na płatne portale, choć są one dostępne za darmo w internecie?”. Pierwsza odpowiedź nasuwa się od razu: dla pieniędzy. I to jest dobry trop, ale nie jedyny. Chodzi także o kwestie techniczne.
Mediatoon odpalił w zeszłym roku oficjalne kanały na YouTube w różnych językach, po angielsku i francusku są wszystkie 4 serie. Szczegół jest jednak taki, że za darmo dostępne są tylko odcinki w wersji SD. Wiemy natomiast, bo to odkryła międzynarodówka na CodeLyoko.fr, że Amazon Prime ma te odcinki w HD, i to w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Nie jest tak jak ktoś w Polsce sobie zrobił, że rozciągnął tylko obraz z 4:3 do 16:9 i sobie podpisał jako “High Definition”, choć nie ma to nic z tym wspólnego. W wersji “amazońskiej” widać, że pracowano nad obrazem, zmieniano szczegóły, nieco to przycięto (co skrytykowali niektórzy widzowie w USA), przez co kreskówka lepiej wygląda na 40-calowych i większych telewizorach. Ale za to trzeba już zapłacić.

Przy okazji: pamiętacie pewnie, jak przy okazji obchodów 15-lecia serialu utworzono polski oficjalny kanał. Tam jest obecnie około 40 odcinków, one są właśnie w takiej wersji jak na Amazon Prime. Przez pewien czas zastanawialiśmy się, czemu wstrzymano publikację, ale kwestia z USA wyjaśnia temat. Najpewniej ktoś się zagapił i puścił od razu wersję przeznaczoną do serwisów VOD, a dopiero po jakimś czasie podjęto decyzję o niepublikowaniu. Może kiedyś i u nas CL pojawi się w Ipli czy innym Playerze.

Ostatnie zdarzenia prowokują pytanie pojawiające się w fandomie od dawna, tym razem jednak jest ono solidnie umotywowane: co dalej?
Kilka dni po wieściach na temat Amazon Prime jeden z użytkowników portalu Reddit, na którym jest całkiem spora społeczność fanów serialu, poinformował o skontaktowaniu się z APV w sprawie kontynuacji serialu. Po kilku godzinach usunięto wpis, wiemy jednak, że odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: “Dzięki za sugestię, rozpatrzymy i przekażemy komu trzeba”. Na ten moment nie znaczy to zbyt wiele z kilku względów. Najwazniejszy – Amazon w tym momencie nie mógłby, choćby nawet chciał, podjąć decyzji o zrobieniu czegoś nowego, ponieważ prawa do Code Lyoko ma Mediatoon i to tam może ewentualnie zapaść jakaś decyzja. Poza tym nie wznowionoby serialu po liście od jednego widza. Jak na razie mamy znak, że jest oczekiwanie na to, ale o tym wiemy w sumie i bez listu, a i podobna historia mogłaby się przydarzyć, gdyby prawa do zaoferowania CL abonentom swoich usług miał, dajmy na to, Netflix.

Na początku roku informowaliśmy na stronie o 3 opcjach przyszłości serialu, przewidywanych przez redakcję hiszpańską: nowej serii, remake’u nagranego już serialu oraz reboocie. Teraz wiemy, że druga opcja stała się faktem, co jest pozytywnym zjawiskiem, gdyż niezależnie od tego, czy mielibyśmy za jakiś czas do czynienia z nową serią czy też zaczęciem od zera, warto by było przypomnieć starym widzom, a nowym pokazać poprzedni serie. Remake jest też dobry dlatego, że likwiduje on jeden z argumentów przeciwko emisji, brzmiący “bo ten serial jest za stary i niedostosowany technicznie”. Problem ten znika, co daje szansę na to, że za jakiś czas kolejne kraje będą mogły mieć dostęp do serialu, czy to w ramach usług VOD, czy poprzez emisję w telewizji tradycyjnej.
Nie wiemy nadal, czy w ogóle będzie jakaś próba zrobienia czegoś nowego, myślę że nie bez znaczenia jest fakt, iż dopiero w przyszłym roku Mediatoon uzyska prawa do Evolution. Może coś z 5 serii będzie wykorzystane, jeśli będzie chęć dalszego działania. Opinii na temat tego, jak ta kontynuacja ma wyglądać, jest tyle. ilu jest fanów. Są tacy, którzy wyznają tu zasadę Krzysztofa Kononowicza “niech nie będzie niczego”. Są ci, którzy chcieliby skasowania Ewolucji, była nawet robiona akcja w tym celu, ale na szczęście skończyła się, zanim się zaczęła. Mamy zwolenników opcji “reboot” oraz tych, którzy woleliby obejrzeć nową serię ze znanymi bohaterami.

Wydaje mi się, że opcja “reboot” byłaby bardziej ryzykowna i trudniejsza. Nie to, żeby wymyślenie nowej serii w “starych realiach” było łatwe, bo tu trzeba by było podomykać wątki rozpoczęte w poprzednich seriach (no, chyba że twórcy zrobiliby sezon na zasadzie “szpachlą na odpier…”, ale to raczej nie byłoby fajne). Ale reboot jest ryzykowny pod względem tego, że jesteśmy przyzwyczajeni do tych postaci, które znamy od wielu lat i zapewne przy nowych szukalibyśmy podobieństw do tego, co było. To mogłoby zrazić starych fanów. Przy nowej serii nie mielibyśmy tego niebezpieczeństwa, ale też musiałaby być ona dopracowana.

Niezależnie jednak od tego, co ostatecznie zrobi Mediatoon, a jest też opcja, że może nic nie zrobić i realistycznie to też powinniśmy brać pod uwagę, to co się dzieje w fandomie w ostatnich dniach, daje nam pewne światełko w tunelu. Całkiem możliwe, że to jeszcze nie koniec i że jeszcze nie powiedziano ostatniego słowa.

Wskazówki dotyczące postaci z serialu

Poniżej jest zawarta seria wskazówek, która moim zdaniem może lepiej pomóc oddać pierwotny, oryginalny charakter bohaterów kreskówki Code Lyoko. W owych wskazówkach nie uwzględniałem serii piątek “Ewolucji”, ze względu na duży konflikt pomiędzy charakterami postaci sezonów 1-4 a sezonu 5. Oczywiście nie twierdzę że całość jest doskonała, pewnie znajdzie się coś do dodania. Ale! Mam nadzieję że poniższy dokument jednak wam się przyda :).

Jeremy (Per „Einstein”)

=====================

– W kwestii dyplomacji, Jeremy to totalne dno.

– Wzorowy uczeń, same szóstki i piątki!

– Ale za to pokój to istny burdel 😀

– O Jeremym należy pamiętać przede wszystkim jedno: jest cholernym pracoholikiem. Wraz z postępem sezonów i odcinków jego pracoholizm zaczyna się zmieniać. Z jednej strony bardziej zarzyna się przy pracy (spędzając całe dnie i nie jeden raz noce przy programowaniu), z drugiej, po kilku wpadkach stara się być bardziej obecny w życiu Aelity. Jednakże, nawet pomimo tego zdarzy mu się za długo przysiedzieć przy pracy (np. moment kiedy Aelita ma koncert, stres ją zjada niewyobrażalnie, liczy na wsparcie Jeremiego a ten najzwyczajniej w świecie zapomina o tym myśląc tylko o robocie. To nie to że uważa koncert za stratę czasu. Bardzo się cieszy z sukcesu Aelity, ale po prostu kompy go za mocno pochłaniają).

– Jeremy nie lubi iść na żywioł. Zdecydowanie bardziej woli schematy i plany.

– Aczkolwiek, jeżeli trza iść na żywioł, jak sytuacja go zmusi to pójdzie.

– Ciągle się uczy. Jeżeli wykonuje jakąś czynność już kilka razy, zacznie to w końcu robić lepiej i szybciej.

– Jako ścisłowiec i człowiek nauki lubi posługiwać się technicznymi zwrotami.

– Nie raz blokuje się podczas swojej pracy. W sensie że napotyka ciągle na pewne problemy podczas programowania i zastanawia się jak je rozwiązać. To nie jest tak że wszystko od razu rozwiązuje i na pstryknięcie palców odwali projekt bogów. Najpierw przebije się przez 1000 błędów, potem może będzie działać. Może.

– W przypadku niesubordynacji (np. Aelita biegnąca do Piątki kiedy miała dezaktywować wieżę) potrafi w akcencie wypowiedzi zrobić się dosyć władczy i zły. Nie będzie wredny, ale tonacja głosu może być nieprzyjemna.

– Przed odcinkiem 62 nie ma dużych oporów przy przetestować niebezpieczny eksperyment na swoim własnym koledze. Po tym widać że jest bardzo oporny, chociażby w odcinku 71 gdzie chciano przetestować Skidbaldnira a ten wyraźnie nie był chętny twierdząc że nie jest jeszcze skończony.

– Człowiek który się nie załamuje. Wie że najlepszą drogą do poprawy złej sytuacji jest praca, nie płacz. Zawsze będzie szedł do przodu.

– Jeżeli coś znajduje się w jego gestii możliwości wykonania, a przykładowo kumpel ma ewidentnie zły humor, to ten postara się go poprawić. Zaprogramuje coś osobliwego dla przykładu :). Trzeba wiedzieć że samo zaprogramowanie czegoś może trochę trwać, więc robota jest.

– Dołączając komentarz do powyższego: Aelicie wysłał kartkę pocztową zmieniając charakter pisma. Wszystko po to aby ta nie czuła się smutno kiedy wszyscy zaczną dostawać paczki/listy a ta wiadomo, nikogo na świecie poza przyjaciółmi nie ma.

– Umie się skupić gdy trzeba, i to jak cholera. Za nim mogą pioruny się sypać a czołgi strzelać – ten wciąż będzie zasuwać na klawiaturze.

– Razem z Aelitą lubi wymyślać przedziwne nazwy dla swoich programów. W ten sposób między sobą żartują. Jeden z nich nazywa się “Śmierdzą ci sery”.

– Dobrym trenerem WF to on nie jest. Nauczycielem też chyba nie najlepszym, ucząc ekipy obsługi superkompa omal nie zanudził ich na śmierć.

– Nie zawsze da radę. Czasem XANA chociażby w hakowaniu satelity rządowego będzie lepszy i szybszy. Jeremy nie jest bogiem.

– Przed odcinkiem 88 bardzo nieufny wobec kuzyna. Traktuje go niezwykle chłodno, Aelita rozzłościła się, mówiąc mu nawet, ze jej zdaniem był dla niego bardzo wredny.

– Wkurza go niezmiernie gdy ktoś przerywa mu robotę. Gdy pracuje i bardzo stara się coś ukończyć, robi się nerwowy w przypadku wpraszania się do pokoju, co jednocześnie z automatu go rozprasza.

– Kiepsko idzie mu włoski.

==========================

Aelita (Per “Księżniczka”)

– Jest miła. Cholernie miła. I wyrozumiała.

– Lubi smakować życie. Oczywiście nie pójdzie w coś takiego jak narkotyki, ale jest zafascynowana ludzkim żywotem. W sensie, przez to że siedziała sporo czasu w Lyoko, nie miała okazji niczego ludzkiego spróbować. Stąd lubi doświadczać nowych rzeczy. Jak się wciągnie, może zacząć iść z danym tematem co raz dalej. Przykładem może być jazda na desce. Z początku bardzo się bała, ale kiedy załapała o co chodzi sama celowo zaczęła modyfikować podłoże przed sobą, tworząc przeszkody na których można robić różne sztuczki. Tylko uwaga, ta intensywność smakowania życia trochę maleje z czasem. Wiadomo, im dłużej siedzi w świecie rzeczywistym, tym więcej wie, tym bardziej się przyzwyczaja.

– Wbrew pozorom jest to najbardziej uparta osoba w całym dotychczasowym uniwersum Code Lyoko. Idzie ramię w ramię ze swoimi przyjaciółmi gdyż się z nimi zgadza, ale jeżeli uważa inaczej to potrafi zrobić coś wbrew ich woli. Często przykładem są jej samowolne wypady, sytuacje kiedy ogłusza Jeremiego by ryzykować własnym życiem itp. Inna sprawa że nie raz przez to trza było ratować jej elfią skórę

– Zaryzykuje a nawet odda własne życie za swoich przyjaciół. Z jej strony było to najczęściej widoczne, że nie miała z tym większego problemu by próbować się poświęcać dla reszty.

– Nawet jak się wkurzy i zacznie krzyczeć, jej tonacja nie będzie chamska czy wredna. Owszem, potrafi i tekstem zripostować, ale nawet wtedy jej akcent wypowiedzi nie będzie nadąsany, wywyższający się itp.

– Im bardziej idziemy z odcinkami, tym bardziej Aelita czuje się pewniejsza. Częściej może przejmować inicjatywę, wykonywać bardziej ryzykowne manewry.

– Będzie miała wyrzuty sumienia kiedy narobi odrobiny problemów nawet bezrozumnemu, wirtualnemu klonowi. Do tego stopnia jest miła.

– Nieraz będzie pomagać Jeremiemu przy pracy. Einstein nie odwala zawsze wszystkiego sam 😛

==========================

William

– Potrafi być bardziej sprawiedliwy niż może się to wydawać.

– Umie być wyrozumiały względem swoich rywali. Potrafi udzielić im rad.

– Nie jest człowiekiem który specjalnie pije agresją względem rywala.

– Potrafi wziąć na barki odpowiedzialność za losy całej grupy w obliczu niebezpieczeństwa. W przypadku zagrożenia może z własnej woli mianować się liderem by ratować wszystkich wokół siebie. Użyje siły jeżeli uzna, że samowolka wśród grupy zagrozi innym lub im samym. Nie będzie się wahał przyłożyć komuś w mordę.

– Będąc liderem będzie próbował korzystać z różnych okazji by osiągnąć swój cel. Oczywiście jeżeli uzna go za sensowny. Chociażby zadzwoni na policję mówiąc, że właśnie atakuje ich stado zombie (No kaman, który policjant w to uwierzy? xD)

– W obronie swoich kumpli czy znajomych może tłuc się do upadłego. Jeżeli klasa jest w niebezpieczeństwie i nie ma innej drogi, rzuci się z pięściami czy co tam innego ma pod ręką na wrogów. Kupi innym cenny czas.

– Czasami troszeczkę roztrzepany. Raz przygotował się na klasówkę. Tylko na nie tą co trzeba.

– Nie umie pływać.

– Zna się troszeczkę na ładunkach wybuchowych. Jego wujek pracuje na budowie, coś z tego zakresu tego zawodu na pewno jeszcze umie.

– Za bardzo wychodzi przed szereg. Przed Xanyfikacją olewa rozkaz odwrotu (Atak Scyfozoi), nie słucha za bardzo tego co mówią do niego inni.

– Utrzymywał dobry kontakt ze swoimi rodzicami. Często do nich dzwonił. Można śmiało podejrzewać, że dobrze się z nimi dogadywał.

– Z miłości “trochę” może oszaleć. Został wyrzucony z pewnej szkoły za rozklejanie ulotek na samochodach. Jedna z nich była przyklejona na samochodzie tamtejszego dyra.

– Po finalnym powrocie i uwolnieniu z łapsk XANY, nie narzuca się chamsko ekipie. Rozumie co się wydarzyło, prawdopodobnie rozumie niechęć WL w stosunku do niego. Kreskówka tego nie definiuje, bardzo szybko się kończy, ale krocząc zasadami jakie uniwersum Code Lyoko narzuca, należałoby hipotetycznie myśleć, iż William poprawi swoje zachowanie. Przestanie być zbyt pewny siebie, zacznie bardziej słuchać innych, zrozumie swoje błędy. W końcu był w niewoli wroga przez ogromną ilość czasu.

– Będzie próbował naprawić swój błąd gdy ostro schrzani. Tzn. w przypadku ekipy WL, gdy Sissi specjalnie uniemożliwiała WL dostanie się do fabryki, ten wparował do niej oświadczając fałszywie iż jest w niej zakochany. Wie że ekipa go nie lubi, a jednak wciąż im stara się pomóc jak może.

– Na koniec zdziwiony jest że superkomputer nie został wyłączony. Uważa że jest to bardzo niebezpieczna maszyna. Uwaga, tu należy nad jedną malutką kwestią się zastanowić. Istnieje możliwość że zmieniłby mu się pogląd na sprawę, gdyby całego czasu w Lyoko nie spędził w kajdanach XANY.

==========================

Ulrich

– Przede wszystkim, to straszny zazdrośnik

– Zazdrość umie mu nie raz uderzyć do łba. Nie upewni się w jakich okolicznościach pewna sytuacja miała miejsce (Może być wyrwana z kontekstu). Zacznie się niepotrzebnie dąsać, dodatkowo jeszcze może rzucić się z pięściami na osobę na którą jest zły (W sensie, William był z Yumi, Williama trza bić)

– Warto jednak zaznaczyć że od razu tak nie rzuci się z pięściami. Musi go najpierw ktoś chociaż minimalnie poirytować.

– Brak litości w obecności zazdrości, nawet w obliczu młodego dzieciaka. Kumpel młodszego brata Yumi się w niej zakochał, pyta o radę Ulricha. Ten oczywiście z jego pomocą wszystko psuje. Potem przyznaje się Yumi że było to słabe. (58)

– Pomimo tego że kogoś nie lubi, potrafi lepiej daną osobę traktować jeżeli razem walczył z kimś ramię w ramię.

– Ma lęk wysokości. Warte zapamiętania.

– Stara się uczyć, ale nie wychodzi mu to najlepiej. Na pewno nie zlewa nauki tak jak Odd Wspaniały.

– BARDZO źle dogaduje się z rodzicami. Zwłaszcza z ojcem. Jako że nie ma dobrych ocen, temu non stop się dostaje po głowie. W ogóle, by tatę Ulricha zadowolić, trza by było być najlepszym absolutnie ze wszystkiego.

– Jeżeli jednak pojawi się okazja by rodziców zadowolić, to spróbuje. Chociażby w mistrzostwach piłki nożnej.

– Dobry w sporcie. Piłka nożna, pencak silat.

– Niech jednak nie zwiodą was powyższe stwierdzenia o zazdrości. Owszem, ma tą cechę charakteru, ale nie jest w nim dominująca. Przeważnie jeżeli czuje zazdrość to głównie gdy chodzi o Yumi.

– Jak ktoś podpyta się go o sprawy sercowe, to pomoże, poradzi tyle ile umie.

– W przypadku delikatnych spraw dobrze myśli. Była raz sytuacja gdy Hiroki zakosił Yumi jej pamiętnik. Braciak go zgubił a siostra była nie tyle co zła co ABSOLUTNIE WŚCIEKŁA. Chłopaki go znaleźli, Odd chciał znalezisko natychmiast oddać Yumi. Ulrich chcąc pomóc Hirokiemu słusznie zauważył, że jeżeli to Odd odda dziennik, Yumi nie przestanie się wściekać na Hirokiego. Ale jeżeli to ten “przypadkiem” odnajdzie zgubę i sam odda swojej siostrze, wtedy będą mogli się pogodzić. To jest pomysł który omija zasadę “Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. Tak to się robi 🙂

– Powyższy plan niestety nie wypalił. Cichaczem więc Ulrich podrzucił nocą ten dziennik włamując się do domu i pokoju Yumi. Wszystko po to by ta pomyślała że to robota Hirokiego 🙂

– Woli iść na skróty. W takim sensie, że jeżeli Jeremy będzie kazał przełączać masę przycisków na jakiejś maszynerii, to ten się spyta czy nie wystarczy tego po prostu rozwalić.

– Nie jest sztywny. Nie no, jest najsztywniejszy z grupy jeżeli chodzi o charakter, ale na pewno nie jest to sztywność którą każdy może rozumieć. Lubi se nie raz pożartować, podroczyć się z Oddem i resztą paczki. Puści ciekawszym komentarzem podczas przechadzki w szkole czy też w czasie walk w Lyoko. Nie dorasta to oczywiście do pięt ilościowi tekstów Odda Wspaniałego, ale na pewno nie pozwala definiować go jako osobę sztywną.

– Zawsze będzie bronić swoich przyjaciół. Wstawi się za nimi kiedy trzeba.

– Do powyższego, potrafi nawet przyjąć na siebie winy przyjaciela aby go obronić

==========================

Odd

– Najważniejsza rzecz: Odd bez jedzenia NIE ISTNIEJE

– Musi zeżreć z co najmniej 2 dokładki dziennie. Odd nie czeka aż wszyscy skończą rozmawiać by zabrać się do jedzenia. Odd natychmiast zacznie jeść.

– Jeszcze raz, jedzenie to świętość. Absolutna. Pomijanie kwestii żarcia w przypadku Odda ujmuje jego charakterowi.

– Jeżeli nie zje, możliwe że jego żołądek będzie bardziej gadatliwy niż on sam!

– Nieraz lubi rozmawiać ze swoimi przeciwnikami, nadawać potworom imiona. Często bawi się podczas walki, możliwość starcia to sposobność szaleństwa.

– Dobrze zna włoski. Szczegół warty zapamiętania.

– Ma jakiś dziwny kompleks apropo swojej wagi. Nie lubi gdy ktoś mówi na niego iż jest chudy.

– Warte zapamiętania jest to, że lubi filmować i miksować. No, wiadomo jakiej jakości są te jego miksy, ale jeżeli chodzi o filmy to wcale zły nie jest. Tworzy nie raz jakieś bekowe, małe produkcje. Kolejny szczegół bardziej ożywiający postać.

– Lowelas. Dziewczyny zmienia jak skarpetki. Poważnie.

– Odd jest bardzo śmiały, ale przykładowo, podczas premiery jego filmu nawet i on odczuł stres.

– Lubi się bawić. Wyczuje okazję do podroczenia się, to może i się podroczy 🙂

– By pozostać w swojej paczce może imać się różnych lepszych i gorszych chwytów. Szantażowanie itp. (UWAGA! Postacie z CL uczą się! Jeżeli raz Odd szantażował i uznał to za słabe, więcej będzie się bardzo starał tego nie robić!)

– Gość jest bekowy. Chociażby to, że nazwał swojego tamagochi imieniem swojego dyra xDD

– Uwielbia się nie raz powygłupiać w Lyoko. I przy tym robi to świetnie!

– Zawsze pociśnie jakimś zabawnym tekstem, nawet w złej sytuacji. Rozchmurza zły humor.

– Odd to samochwała. Lubi to w sobie.

– Ogólnie Odd uwielbia sypać żartami, wygłupiać, bawić się na polu walki, co chwila się przechwalać. Bardzo pozytywnie patrzy na świat.

– Ma swoje czasem… takie… zachowanie… Razu pewnego zdarzyło mu się odezwać do nauczycielki jak do koleżanki

– Czasami nie zachowuje się miło. Tzn. gra całą noc przeszkadzając Ulrichowi spać, podczas sklonowaniu Oddów, innym Oddom skąpi pieniędzy, do Aelity miał raz pretensje (i pokłócił się z nią o to) że wymyśliła mu słabą wymówkę gdy właśnie grał tą całą noc i nie poszedł na lekcje… No tego typu rzeczy.

– Ekipa jest dla niego naprawdę ważna. Jeżeli otrzyma alarm Xany, zostawi mistrzostwa, dziewczynę, wszystko dla ratowania sytuacji. Raz się wydarzyła sytuacja gdzie były spięcia przez jedną taką, ale to był wyjątek. Plus, po tym był nawet gotowy na wyrzucenie z paczki i Powrót Do Przeszłości, gdzie straciłby całą pamięć.

– Zaczyna dzień słuchając Paco Króla Disco

– Jak jest zły, to nie stać go na zabawne komentarze. Nadyma się chwile i tyle.

– Jak się pokłóci z kimś ze swojej paczki to potrafi być dla tej osoby dość wredny.

– Odda też definiuje jego pies. W sensie, że Kiwi uzupełnia ten świat. Odd uwielbia swojego psa, ciągle stara się o niego dbać. W sumie jest tak ważny dla niego jak samo jedzenie. Czytaj: ŚWIĘTOŚĆ.

– Możliwe że martwi się na swój własny sposób. W nieprzyjemnych sprawach podchodzi lekko do sprawy, jakby miał pewność pozytywnego zakończenia. Razu pewnego zdarzyła się sytuacja, że Yumi zaginęła w Cyfrowym Morzu i nie wiadomo było czy żyje czy nie. Wszyscy naprawdę się o nią bali. Odd tutaj leży sobie spokojnie u stóp drzewa, oczy zamknięte, Ulrichowi mówi że na pewno się znajdzie. Jednak gdy kolega dostaje od Jeremiego cynk o Yumi, ten pierwszy znajduje się przy włazie do ścieków. Prawdopodobnie nie pokazuje publicznie swojego zmartwienia, sam się z tym zmierza starając się innych podtrzymywać na duchu.

– Zawsze nosi przy sobie tubkę pasty do zębów. Nigdy nie wiadomo kiedy spotka się fajną laskę!

– Prawdopodobnie ma trochę wredne te swoje siostry. Brak tu jednak jednoznacznej interpretacji, stwierdzająca stuprocentowo jasność tego tematu.

– Można podejrzewać że nie jest głupi w kwestii inteligencji i nauki szkolnej. Mu się zwyczajnie nie chce uczyć. Woli grać. Według rodziców, gdyby chciał to miałby same piątki.

– Tak w ogóle, to ma absolutnie wyrozumiałych rodziców. Nawet nie wiem czy nie za bardzo wyrozumiałych. Na pewno nie są to ci rodzice którzy za bardzo ślęczą przy swoim dziecku, rozpieszczając je. Wyglądają na bardzo odjazdowych.

Potrafi robić bardzo nieprzyjemne i nie w porządku żarty (udostępnianie zdjęć, nawet przyjaciół do gazetki które są dosyć kompromitujące… wrzucił kiedyś w ramach żartu pracę z matmy Yumi do pieca)

– Jeżeli będzie w podłym humorze, może stracić apetyt.
==========================
Yumi

– Potrafi mieć spięcia ze swoim młodszym bratem. A braciak upierdliwy umie być. Jak wyczuje okazje żeby siostrę podkablować, to podkabluje. A jak wyczuje jeszcze okazje zarobku, to będzie kablowaniem handlował.

– Nie mniej bardzo się kocha ze swoim młodszym bratem. Spędzają ze sobą masę czasu. Nauczyli się nawet alfabetu morsa żeby rodzice nie rozumieli ich rozmów!

– Kilka razy korzystała z interfejsu superkomputera. Nic nowego na nim oczywiście nie stworzy, ale skorzystać będzie umiała. Ale trza powiedzieć, może się odrobinkę bać.

– Nie lubi kłamać.

– Honorowa, ale w miarę spokojna dziewczyna. Jeżeli ktoś zajdzie jej za skórę to umie właściwie odpowiedzieć, wścieknie się jak nic. Ale jej kontra zawsze będzie adekwatna do tego co zrobił jej ktoś inny. To oznacza że nie będzie specjalnie wredna, nie będzie odwalała jakiś posranych sztuk typu “pisanie opowiadań o swoim przyjacielu który może go srogo urazić” jeżeli ktoś tylko zapomniał o jej urodzinach, po prostu strzeli zasłużonego focha i tyle.

– No, ale jak ktoś zrobi więcej to zgodnie z powyższym: oko za oko, ząb za ząb. Szantażujesz mojego kolegę? To jeżeli dorwę się do twoich rzeczy i ciebie zaszantażuję.

– Czasem lubi wykorzystywać telekinezę by sterować wachlarzem.

– Hiroki to niezły naciągacz. Wynegocjował z Yumi 3 dni robienia pracy domowej przez Yumi. Ta zaś powiedziała co ma dawać Kiwiemu do jedzenia… I specjalnie powiedziała dokładnie to czego nie powinien jeść, aby zrobić lekko na złość/żart xD

– Yumi między innymi nie chce się ciągle bawić w superbohatera, stąd też bardzo naciskała na wyłączenia maszyny w fabryce. Tutaj tego bezpośrednio nie stwierdza, ale zgodnie z tym co sama w poprzednich odcinkach mówiła, nie chce ciągle okłamywać swoich rodziców, nie chce ciągle wymykać się nocami i ich niepokoić. Też chce mieć normalne życie.

– Trenuje pencak silat, umie się bronić. Żaden z nas nie chciałby dorwać się pod jej wściekłą pięść.
==========================

Sissi

– Wredne babsko

– Wścibskie babsko

– Jeszcze raz: wredne babsko

– Pomimo jej wrodzonej wredoty jest naprawdę troskliwa o swoich, gdy widzi że im na czymś naprawdę zależy. Przykładem może być moment, w którym Odd zakładał kapelę, a akurat członek jej ekipy był EPICKI w graniu na perkusji.

– Kolejny przykład możliwego przeciwieństwa jej nieprzyjemnego zachowania.
W obliczu niebezpieczeństwa obroni tych którymi gardziła.

– Potrafi zaryzykować nawet swoim życiem. Nie zostawi tych których lubi na pastwę losu. Nie pozwoli im tak po prostu zginąć.

– Chce być w centrum uwagi. Sława i te sprawy.

– Najinteligentniejsza to ona nie jest. Przekręci nawet inkantację przywołującą zmarłego.

– Nie ma hamulców, by włazić z brudnymi butami w czyjeś życie (Wypytywanie się Yumi o jej związek z Ulrichem do gazetki, upublicznienie że Jim był “Paco Król Disco” itp.)

– Sissi ma nawet taki tupet że szantażuje nauczycieli swoim ojcem w celu zabrania roweru na 2 dniową wycieczkę

– Możliwe jednak że część jej wredoty była spowodowana odtrąceniem ze strony ekipy, a głównie ze strony Ulricha który nijak nie chciał być jej chłopakiem. W ostatnim odcinku gdy ekipa godzi się z Sissi stwierdzając że mogą być jej przyjaciółmi, ta zmienia natychmiast podejście grożąc Nicolasowi i Herbowi by od tej pory nie robili nic dla nich wrednego.
==========================

XANA

– Najważniejsze co trzeba o nim powiedzieć. NIE JEST GŁUPI!

– Nigdy nie powtarza tego samego ataku dwa razy. Jeżeli tak robi, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo że markuje swoje zachowanie. W sensie “Okej, moi wrogowie wiedzą że będę chciał zamienić innych w zombie. A więc skoro to wiedzą, zrobię coś innego przez co ich zaskoczę”. XANA jeżeli coś powtarza to wykorzystuje przewidywania przeciwników by ich zmylić i w końcu wygrać.

– XANA również może próbować wykonywać podobne manewry. Nie chodzi tu jednak aby wykonać taki sam atak, a o to, aby wykonać każdą możliwą akcję. W sensie: “Skoro A nie zadziałało, to spróbujmy B. Jeżeli B nie zadziałało, to spróbujmy C”. XANA nigdy się nie poddaje.

– XANA nie ominie ŻADNEJ okazji by zaatakować przeciwnika. Wykorzysta *prawie* każdą sytuację aby zrobić z przeciwnika jeden wielki kompot. Wystarczy drobna niedogodność ze strony WL by ten zaatakował.

– Nie mniej jednak, XANA posiada resztki honoru. Świetnym przykładem może być odcinek z Marabuntą, podczas którego XANA oraz Wojownicy Lyoko ramię w ramię stanęli do walki przeciw nowemu wrogowi. Po wygranej przy pomocy potworów ukłonił się w stronę głównych bohaterów. Było to swoistego rodzaju wyrażenie szacunku, nawet do swoich wrogów. I pomimo tego że dalej pozostają przeciwnikami, pomimo tego że dalej będą się nawzajem mordować, XANA umie zachować w NIEKTÓRYCH przypadkach honor.

– XANA uczy się na swoich błędach. Nigdy nie wykona ich dwa razy. Jeżeli wykona, to najprawdopodobniej jest to zmyłka. XANA za każdym razem uzupełnia swój atak o wiedzę z tego poprzedniego. Nieprzerwanie zbiera non stop informacje, uzyskując bazę danych która w pewnym momencie potrafi zagwarantować mu zwycięstwo.

– XANA podczas ataku potrafi być zabójczo przekonujący. Wykorzysta absolutnie każdą okazję aby cię przechytrzyć. Przykładem może być jeden odcinek gdzie udawał ojca Aelity by ją ściągnąć do Lyoko, i tam w wizualizacji domu Aelity złapać ją w pułapkę. Pierwsze co zrobił do odtworzył Aelicie na komputerze melodię którą jej ojciec zawsze grał na swoim fortepianie. Potem po paru zdaniach, gdy Aelita zaczęła lekko coś podejrzewać prawdopodobnie celowo zawiesił komputer co miało sugerować przypadkową usterkę sprzętu. Przy interfejsie superkomputera gdy odbyła się dalsza część tekstowej rozmowy, zakończył swoje zdanie słowami “Do zobaczenia kotku”. Należy tu bardzo mocno podkreślić, że było to ostatnie słowa ojca Aelity przed ich finałowym rozdzieleniem. XANA nie zachowuje się głupio. XANA wykorzystuje absolutnie każdą możliwą wiedzę jaką posiada i obraca ją przeciwko swoim wrogom. Zrobi wszystko abyś uwierzył w to, co chce byś uwierzył.

– Dla XANY nie raz liczy się bardzo czas. Dlatego będzie wykorzystywał różne sztuczki, tylko po to aby spowolnić wroga, chociażby na moment. Niewidzialny grunt, kilka fałszywych wież na raz, odwracanie sektora do góry nogami, hologramy wilków udające te prawdziwe… Przykładów może być wiele, chodzi o to aby kupić sobie czas.

– XANA będzie w SMS udawał nawet zakochaną dziewczynę. Można? Można!

– Lepiej nie dawać mu porad. Tak jak to było notowane wcześniej, żadnej okazji nie przegapi. Powiesz mu że twój kolega go nigdy nie pokonał, zamieni się w ciebie.

– Ataki mają swój cel. To jest to o czym należy pamiętać tworząc cokolwiek o XANIE. Na początku próbował pozabijać WL, prawdopodobnie sądząc że ci są dla niego zagrożeniem. Potem przestał tak ich atakować, bardziej skupiając się na Aelicie by móc się z superkompa wydostać. Gdy to mu się udało, zostawił WL w całkowitym spokoju. Nie odezwał się do momentu w którym został znaleziony a paczka naszych przyjaciół na nowo stała się realnym zagrożeniem. Wtedy to by pozbyć się problemu, postanowił zniszczyć superkomputer który był jedynym narzędziem WL do walki z nim. Gdy w końcu to zrobił a Lyoko powróciło do życia, przestał atakować jego serce. Wszystko dlatego że straciło to sens, Jeremy i Aelita wraz z pomocą FH i tak by je odtworzyli. To też trzeba pozbyć się innego zagrożenia: samego pierwotnego twórcy, czyli Franza Hoppera. XANA nic nie robi bezcelowo. Atak dla samego ataku nie ma sensu.

==================

Szczegóły wpływające na odbiór CL

– Należy bardzo o tym pamiętać że cały świat CL uczy się nieprzerwanie. To co stało się przed danym odcinkiem wciąż obowiązuje. Jeżeli Odd szantażował Jim’a i potem stwierdził że to lamerskie, będzie się tego trzymał. Jeżeli pewna postać robi coś ileś razy z rzędu, jest w tym lepsza. Jeżeli Wojownicy Lyoko walczą już z XANĄ przez 4 sezony, przestają powolutku przejmować się czyjąś ewentualną śmiercią (Tzn. przejmować się będą, oczywiście, ale są bardziej do tego przyzwyczajeni, bardziej nastawieni że coś może pójść bardzo ostro nie tak). Podczas walki stają się coraz lepsi, wykonują coraz to inne, może nawet bardziej skomplikowane manewry. Postacie zachowują się inaczej w sezonie 4 niż w sezonie 1, co jest bezpośrednim następstwem poprzednich wydarzeń. Świat Code Lyoko ciągle się uczy i adaptuje. Zmienia.

– W związku z powyższym postacie im dłużej się znają, tym bardziej mogą się dogadywać i zżywać ze sobą. Pomyśl o tym jak czas może wpływać na dwójkę przyjaciół. Jak po dłuższym czasie zaczną między sobą się zachowywać. Ciekawostką jest to że nawet ubrania po czasie się zmieniają. Po prostu ekipa nam dorasta.

– To nie jest tak że paczka ciągle się ze sobą zgadza. Niejeden raz zdarzają się kłótnie. Niejeden raz w takich przypadkach potrafią sobie dokazywać. Czasem delikatnie, czasem nawet trochę bardziej agresywnie.

– Odcinki nieraz traktują o cechach głównych bohaterów. Jeden odcinek bardzo mocno to nawet pokazuje :P. Co takiego? Głód Odda, chęć jego zaspokojenia no i dzień zdrowego odżywiania w szkole! Najprawdziwsze piekło!

– O tym co należy pamiętać gdy myślimy o Code Lyoko, o jego specyfice, charakterze czy “duszy”, to to że jego świat jest niezwykle bliski naszego. Wojownicy Lyoko nie są jakimiś wyimaginowanymi, odległymi postaciami z dalekiego świata który nie ma racji bytu. Każdy z nich ma własne problemy z którymi my sami moglibyśmy w niektórych przypadkach się utożsamiać. Każdy posiada własne rozterki, własne jedynki i piątki. Jedni bohaterowie się między sobą nienawidzą, inni uwielbiają. Gdy mamy przyjaciół, ich przyjaźń nie jest sztywna. Oprócz samego spędzania czasu ze sobą, będą z siebie żartować, droczyć się, śmiać się jeden z drugiego. Czasem nawet kłócić i wtedy ze sobą po trochu walczyć. Wspólnie będą przeżywać upadki i zwycięstwa. Każda z tych postaci równie dobrze mogłaby pojawić się w twojej szkole. Jedyne co ich w głównej mierze różni to to, że akurat paczka WL została wpakowana w walkę z XANĄ. Nie są żadnymi superbohaterami pokroju Ironmana albo Supermana.

Po prostu są ludźmi.

– Pamiętaj że to też tyczy się nauczycieli. Również są jedynie i aż ludźmi, co oznacza że jedni mogą być milsi, inni wredniejsi. Źle napiszesz kartkówkę, to jeżeli masz nieprzyjemnego nauczyciela to może ci dosadzić tekstem i ochrzanem. Nauczyciele mogą się między sobą pokłócić, mogą się godzić… no wiadomo, nie są tylko i wyłącznie samym tłem dla tła.

– Jeżeli chodzi o głównych bohaterów, miej na względzie że walki w Lyoko zabierają im sporo z normalnego życia. Po prostu nie mają na takie rzeczy czasu. Sport, muzyka, zabawy, randki… takie rzeczy nie jeden raz mogą przepaść bo akurat musisz wstawić się na rozkaz.

– Świat Code Lyoko nie jest przepięknym i urokliwym miejscem. No, na pewno nie uświadczycie tam dantejskich scen rodem z The Walking Dead, ale to nie jest tak że wszyscy nawet jak będą się nie lubić to będą się miłować. Postacie nie mają wielkiego problemu by do kogoś momentami wypalić “Czy jesteś idiotą?”. W zależności od charakteru postaci, nie mają dużego problemu by rzucić się z pięściami do bójki. Jeżeli Jeremy uciszał raz jakiegoś rówieśnika poprzez “ciii…” bo akurat mu włączył się w laptopie alarm Xany, to owy rówieśnik już groźnie i ostrzegawczo woła “Do mnie mówisz Belpois?!”. Owszem, mi również wydaje się że uniwersum Code Lyoko jest kulturalniejsze niż nasze, podoba mi się to :). Ale oblane różowym lukrem to już na pewno nie!

– Code Lyoko momentami lubi naśmiewać się z niektórych stereotypów. Przykładem była raz scena w której trzeba było otworzyć zamknięte drzwi na elektryczną klawiaturę. Jeremy chciał złamać zabezpieczenia, Ulrich wolał klawiaturę rozwalić licząc że drzwi jak na filmach się otworzą. No nie otworzyły się 😀

– Wszystko jest ze sobą połączone, jeżeli wydarzy się u jakiejś postaci pewna sytuacja, całe środowisko zacznie różnie reagować. Aby lepiej to sobie zobrazować, wyobraź sobie że stosunki, relacje między bohaterami reprezentują nici. Nić między Aelitą a Jeremim, między Jeremym a Ulrichem, między Ulrichem a Aelitą, Yumi itd. Im bardziej ktoś się ze sobą lubi tym tych nici między dwoma osobami jest więcej. I teraz wyobraź sobie że pojawia się impuls np. u Jeremiego. Jakaś sytuacja, czegoś ciekawego się dowiedział. Powie o tym wszystkim tym których lubi, czyli impuls idzie niciami i się rozchodzi. Wszystko zależy oczywiście od rodzaju impulsu, sytuacji, ale jeżeli wydarzy się odpowiednia to jak odpali, to rozejdzie się po całej sieci. Nie tylko po paczce, ale i dalej, dyrektor, koledzy i koleżanki, może jacyś obcy ludzie. Musisz uważnie pomyśleć co wokoło mogłoby zareagować na daną sytuację, i jak informacja o tej sytuacji mogłaby rozejść się pomiędzy ludźmi.

– Nie szukaj czasami cholera wie jakich zaawansowanych pomysłów czy uzasadnień. Czasami wystarczą te najprostsze. Razu pewnego odbył się w Kadic spektakl, dyrektor wypytuje się nauczyciela dlaczego akurat wybrał taką a nie inną sztukę. Może fascynował go romantyzm? Uczucie jednej postaci do drugiej? A może coś innego? Na owe pytania nauczyciel odpowiedział bez rozterek “Brak kasy. Nie było za co zrobić czegoś nowego, to zrobiliśmy to z tym co mieliśmy.”

(Zaznaczam że nie jest to dosłowny cytat a jedynie luźne moje przekształcenie, które jednak w pełni obrazuje sytuację 😀 )

– Postacie są ze sobą zżyte. WL o siebie będą walczyć do końca. Nie dadzą łatwo za wygraną.

Autor: Wyklęty
Drobna pomoc przy Ulrichu oraz Yumi: Azize

Tekst zakończony dnia 13.11.2018r.

Witajcie w Nowej Kartaginie, czyli kilka słów o projekcie Schaeffer

W polskim fandomie kodlyoko.hpu.pl jest prawdziwym weteranem; strona powstała w 2012 roku (to już prawie 8 lat!), jeszcze przed premierą Ewolucji. O jej historii można więc byłoby napisać naprawdę wiele (zainteresowanych odsyłam do cyklu “Wspomnienia Redaktora” autorstwa Jeremiasza), ale w tym tekście nie będziemy wspominać przeszłości, tylko patrzeć w przyszłość. Nadchodzi bowiem moment, w którym kodlyoko.hpu.pl odejdzie na zasłużoną emeryturę. Nie obawiajcie się jednak: to nie jest koniec działalności Centrum ani nawet koniec funkcjonowania serwisu. Wręcz przeciwnie; mamy przyjemność ogłosić, że już niedługo zamierzamy przenieść się na zupełnie nową stronę, która będzie godnym spadkobiercą poczciwego HPU (no, a przynajmniej mamy taką nadzieję). To nie koniec dobrych wiadomości: prace nad nią już się zaczęły. Jednocześnie chcielibyśmy podkreślić, że nie wpłynie to na naszą działalność – dalej możecie się spodziewać się  nowych publikacji 10, 20 i 30 dnia każdego miesiąca.

 Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić do HPU, dlatego zanim przyjrzymy się naszemu najnowszemu projektowi, chcielibyśmy omówić powody naszej nadchodzącej przeprowadzki:
1. Niepewność związana z obecnym hostingiem.
Jeżeli często nas odwiedzacie, na pewno zwróciliście uwagę na złowrogi komunikat, który pojawił się jakiś czas temu. Vgh.pl (czyli nasz hosting) miało zakończyć swoją działalność, a wszystkie ich strony (w tym nasza) miały zostać zamknięte. Ostatecznie udało się uratować sytuację, ale niestety nie mamy pojęcia na jak długo. Szczerze mówiąc spodziewamy się, że problem niedługo powróci. W takich okolicznościach przeniesienie naszej działalności w bezpieczniejsze miejsce wydaje się być dobrym pomysłem.
2. Strona zdążyła się już zestarzeć.
HPU istnieje w obecnej formie już od 8 lat, co już jest bardzo długim okresem jak na standardy Internetu. Ale 8 lat to nic w porównaniu z wiekiem silnika, na którym  stoi strona – jest on bowiem prawie dwukrotnie starszy! Nie ma więc nic dziwnego w głosach twierdzących, że przydałoby się odświeżyć HPU. Mamy nadzieję, że uda nam się dostarczyć stronę na miarę trzeciej dekady XXI wieku.
3. W obecnej stronie niewiele jesteśmy w stanie zmienić.
Po pierwsze, jak już wspomniałem, stoi ona na gotowym silniku, którego modyfikacja nie byłaby wcale taka łatwa. Po drugie, nawet gdybyśmy chcieli go przerobić, to obecnie nie mamy takiej możliwości – strona została stworzona przez kreator oferowany przez nasz hosting, dlatego nie mamy bezpośredniego dostępu do jej plików. Obecnie możemy jedynie zmienić jej skórkę (tj. wygląd strony) na jedną z ogólnodostępnych, ale funkcjonalności niestety już nie. Nowa strona da nam znacznie większe pole manewru; będziemy mogli bardziej dostosować ją pod nasz fandom i – w razie potrzeby – rozbudowywać o nowe elementy.
4. Nareszcie mamy umiejętności potrzebne, by spróbować taką stronę stworzyć.
Co ciekawe, wśród fanów Kod Lyoko jest obecnie całkiem sporo osób zainteresowanych programowaniem lub nawet aktywnie rozwijających się w tym kierunku (Jeremie niewątpliwie byłby z nas dumny). Do tej grupy zalicza się również dwóch członków Rady Ocalenia Fandomu, a dokładniej mówiąc Wyklęty oraz ja, Mayakovsky. Po dokładnym przedyskutowaniu sprawy uważamy, że postawienie strony od zera jest w naszym zasięgu i, co najważniejsze, chcielibyśmy podjąć się takiego zadania.

Skoro wiadomo już dlaczego zdecydowaliśmy się na zmianę strony, przyjrzyjmy się nieco bliżej całemu przedsięwzięciu.

Czym jest Nowa Kartagina?
Nowa Kartagina to nowo powstała grupa działająca w ramach Centrum, której członkowie hobbystycznie będą zajmować się informatyczną stroną fandomu i przy okazji rozwijać swoje umiejętności. W chwili obecnej zajmujemy się jedynie projektem Schaeffer, ale niewykluczone, że w przyszłości podejmiemy się realizacji również innych pomysłów (a tych mamy całkiem sporo).

Czym jest projekt Schaeffer?
Jak na pewno zdążyliście się już domyślić, w ramach projektu Schaeffer będziemy pracowali nad nową stroną dla naszego fandomu. W chwili obecnej w zespole są dwie osoby – ja oraz Wyklęty.

Co znajdzie się na nowej stronie?
1. Odtworzone i rozbudowane funkcjonalności, które znacie z kodlyoko.hpu.pl. Obecna strona  wiernie służyła nam przez wiele lat i chyba wszyscy się zgodzimy, że całkiem nieźle wywiązywała się ze swojej roli. Z tego powodu mocno się nią inspirujemy, ale jednocześnie staramy się też te funkcjonalności ulepszyć. Dla przykładu, na nowej stronie będzie istniała możliwość dodania wielu autorów do jednego tekstu, a nawet uhonorować inne osoby pracujące przy materiale np.: korektorów, grafików itd.
2. Integracja z Discordem, YouTube’m, Anchor.fm i (być może) Watch2Gether. Będziecie mogli uczestniczyć w życiu Buntowników Lyoko bezpośrednio z nowej strony. Podobnie sprawa wygląda  z  filmikami z YouTube oraz podcastami z Anchor.fm (7 dni w Lyoko wróciło niedawno do życia!) – wszystkie te materiały będzie można odtworzyć bez konieczności opuszczania strony. Szukamy również sposobu na wbudowanie w stronę serwisu Watch2Gether. Wszystko to dla waszej wygody!
3. Tagowanie materiałów. Dzięki tagom znacznie łatwiej będziecie mogli odnaleźć teksty z konkretnego gatunku albo takie, w których występuje konkretny bohater.
4. Możliwość zmiany szaty graficznej. Na początku najprawdopodobniej przygotujemy jedynie dwa, ale z czasem może pojawić się ich więcej.
5. Listy nadchodzących wydarzeń. Dzięki niej nigdy nie przegapicie nowości na stronie czy spotkań na Buntownikach.
6. System nagradzający za aktywność na stronie. Osoby działające dla dobra fandomu będą mogły liczyć na wyróżnienie. Więcej szczegółów zdradzimy wkrótce.
Jak widzicie, jest na co czekać!

Kiedy działalność Centrum przeniesie się na nową stronę?
Niestety jest jeszcze za wcześnie, by podać konkretną datę. W tej chwili jesteśmy w stanie jedynie powiedzieć, że prace już się zaczęły, ale ponieważ będziemy zajmować się tym w wolnym czasie, nie jesteśmy w stanie powiedzieć jak długo to wszystko potrwa. Liczymy na to, że trzecią rocznicę istnienia Centrum spędzimy już na nowej stronie.

Jaki będzie adres nowej strony?
Zdążyliśmy wybrać już domenę, ale jeszcze jej nie wykupiliśmy. Gdy tylko to zrobimy, ujawnimy nowy adres – do tego czasu wolimy go nie zdradzać, by nikt go nam nie podebrał 🙂

Chciałbym dołączyć do Nowej Kartaginy. Czy jest to możliwe?
Oczywiście jesteśmy otwarci na nowych członków – jeżeli macie jakieś pomysły,  których chcielibyście się podjąć, pisz do mnie i/lub Wyklętego. Myślę, że warto próbować, bo realizacja takiego projektu dla fandomu to świetny moment, by nauczyć się czegoś nowego (a może nawet uda się stworzyć coś, czym będzie się można chwalić pracodawcom?). Technologia dowolna, język dowolny… tylko mierzcie siły na zamiary 🙂

Chciałbym pomóc przy projekcie Schaeffer. Czy jest to możliwe?
Wszystkie zgłoszenia do projektu Schaeffer będziemy rozpatrywali indywidualnie. W tym przypadku możemy być jednak trochę bardziej wybredni, bo zależy nam, by strona faktycznie powstała i działała jak należy.

Mayakovsky

Tekst na 2-lecie

Równo dwa lata temu ogłosiliśmy powstanie Centrum. Patrząc na ten okres mogę stwierdzić, że ten ostatni rok był spokojniejszy. To jest zresztą dośc naturalne, pierwszy rok był takim rozruchowym, gdzie ten “ogień nowości” był jeszcze mocny, jednak nadejść musiał moment, gdy efekt ten przestawał mieć większe znaczenie. Nie oznacza to jednak, że nic nie robiliśmy, wręcz przeciwnie.

W ciągu ostatniego roku wykonaliśmy sporo pracy. Oprócz naszych zwyczajowych publikacji nowych rozdziałów, one-shotów i felietonów ruszyliśmy z większymi projektami, takimi jak chociażby Areny, których pierwsza edycja miała miejsce jesienią zeszłego roku. Pojawiły się też polskie tłumaczenia dwóch książek komiksowych, nieznanych wcześniej rodzimemu fandomowi, a także przekład “Biblii koncepcyjnej”. Serwer discordowy dobrze sobie radzi, codziennie coś się dzieje, w ostatnich miesiącach chociażby bardzo na znaczeniu zyskał kanał “aktuality” stanowiące rzetelne i sprawdzone źródło informacji, a także miejsce do pogłębionych dyskusji politycznych. Patrzymy też oczywiście w przyszłość, mamy z nią związane pewne plany, o czym więcej w osobnym tekście, który również publikujemy dzisiaj.

Co to wszystko znaczy? Działamy dalej, wciąz nam się chce to robić, wciąz to się rozwija. Czujemy do tego zapał, choć w nieco innej formie niż na początku. Ale nadal mogę stwierdzić, że robimy kawał dobrej roboty. Nieco dziwi mnie życzenie sobie, w kontekście polskim, tego aby fandom się odrodził. Jak spojrzymy na to, co dzieje się w Polsce, można stwierdzić, że ten fandom już się odrodził, bo ciągle coś w nim się dzieje, ludzie w dalszym ciągu chcą w tym uczestniczyć. Oczywiście nie oznacza to, że po 2 latach możemy powiedzieć “Dobra, odrodził się, no to fajnie, idziemy spać”. To jest znak do dalszego działania, bo widzimy, że dotychczasowe ruchy mają sens.

Obserwując to, co się dzieje, dochodzę do pewnego wniosku. Są różne drogi działania w fandomie – to nie ulega wątpliwości. Dają one różne skutki. Można traktować fandom jako pewnego rodzaju korporację, uznając że trzeba w nim robić coś “na godziny” i myśląc, że im więcej godzin, tym lepiej. Można planować kilkanaście wielkich w założeniu inicjatyw, które jednak nigdy poza plany i tak nie wyjdą z różnych powodów. Można też wręcz stosować filozofię “dużo mówić, mało robić”. Ale można też więcej działać niż mówić, można skupiać się na konkretnych rzeczach zamiast na planowaniu gigantycznych rzeczy bez żadnej pewności, że się z nimi ruszy. Można też zwyczajnie dotrzymywać danego słowa, wykonując to, co się zaplanowało. I, co najważniejsze – traktować działanie w fandomie naprawdę jako hobby dające radość, a nie tylko jako coś “do odhaczenia” i “wybicia w karcie godzin”. W ciągu tych dwóch lat łatwo można było zauważyć, którą filozofię działania przyjęło Centrum.
I taką będziemy się kierować w kolejnych latach naszego istnienia.