Afera o dźwięki

Dawno żeśmy nie mieli jakiejś większej dramy w fandomie, ale ostatnio właśnie z czymś takim mamy do czynienia. To za sprawą Justine Sainte oraz jej działań. Mam tu nawet takie wrażenie, że nie chodzi tylko o same piosenki, a to, jak ona argumentuje swoje postępowanie i jakich argumentów używa, a te są dość zaskakujące.

Ale od początku. Justine Sainte, kompozytorka openingu do serialu, wydała w internecie album pod nazwą “Code Lyoko: The Multiverse”. Składa się na niego 12 utworów, z czego na przykład “A New Hope” czy “A New World” miały swoją premierę 2 lata temu. Pozostałe rzeczy powstały niedawno i problem jest taki, że są one dość słabe. Sporo utworów polega na tym, że się wplątuje w nie słowa z refrenu openingu albo, jak w przypadku “Yumi et Ulrich”, pod podkład z czołówki wstawia słowa o tej parze. Dziwacznie wychodzi zrobienie piosenki brzmiącej niczym z miernego programu dla małych dzieci nadawanego w jakimś kanale typu MiniMini (utwór “Ecran Bleu”). Ni diabła to nie pasuje do Lyoko. Na pierwszy rzut oka, a raczej ucha, słychać że sztuczna inteligencja ingerowała w większość tych kawałków.

Dziwacznym zabiegiem było dodanie do tytułu nawiasu głoszącego “Music from the Original TV series”. Zazwyczaj coś takiego sugeruje, że będziemy mieć do czynienia ze ścieżką dźwiękową, którą słyszeliśmy w danej produkcji. Natomiast żaden z 12 zaprezentowanych utworów nie pojawił się w serialu. W taki oto sposób Sainte wprowadza ludzi w błąd. Jest jeszcze jednak pewna teoria, jakoby ten nawias miał wyprzedzać fakty i jakby to miała być ścieżka dźwiękowa do ewentualnej nowej serii, ale uważam, że jest to mało prawdopodobne, bo raczej nie praktykuje się modelu, w którym soundtrack pojawia się do produkcji, o której prawie nic nie wiemy, na czele z tym, że nie wiadomo, czy faktycznie ona powstanie. No, chyba że nagle Sainte wie coś więcej niż opinia publiczna i że twórcom udało się załatwić wszystkie prawne tematy. Ale nadal byłoby to dość dziwne, bo soundtracki publikuje się raczej po premierze danej produkcji, a nie przed.

Osobna sfera całego tego zamieszania kryje się w paru innych rzeczach. Najpierw Shizuna, autorka ilustracji, którą widać w większości piosenek, i którą Sainte się posługuje do promowania tego albumu, ogłosiła, że w marcu 2025 Justine Sainte odezwała się do nie, czy by chciała zrobić ilustracje do albumu, który ma mieć premierę niedługo. Planowano także wydanie wszystkich odcinków jako “collector’s box set”, do którego dodatkami miała być płyta z nową muzyką i komiks. Shizuna się zgodziła, przy czym uznała, że komiksu nie zrobi, bo nie czuje się na siłach.
Sugerowano graficzce, by użyła sztucznej inteligencji, jednak nie skorzystała z tej sugestii. Pracowała nad ilustracją około 150 godzin. Teraz okazało się, że nowa piosenka powstała przy użyciu AI, o czym Sainte nie informowała wcześniej. Podczas promowania tego utworu na Instagramie nie poinformowano o autorstwie ilustracji, Shizuna nie otrzymała też żadnych pieniędzy, choć zaznacza, że nie podpisywano formalnej umowy.

Żeby było śmieszniej, dopiero po tym wszystkim Sainte dopisała Shizunę i jej podziękowała. Ale wiecie, za “dziękuję” chleba nie kupicie. Dość słabo to wygląda, chociaż jedna nauczka z tego płynie: jak ktoś Wam za coś obiecuje zapłatę – miejcie to na piśmie. Tak czy inaczej Shizuna ma prawo czuć się rozczarowana. Nie bez powodu graficy są tą grupą zawodową, która bardzo krytycznie patrzy na posiłkowanie się AI, w końcu im ta sztuczna inteligencja może nieco odebrać robotę.

Krytycznie o Sainte wypowiedział się także jeden z francuskich fanów, który nawet kiedyś z nią rozmawiał. Na krytykę pojawiła się odpowiedź, swoiste expose Sainte, i tam znalazło się kilka osobliwych fragmentów. Najpierw kompozytorka wyznaje, że przy komponowaniu “New Hope” spędziła 3-4 miesiące pełne bólów głowy i poświęciła tyle czasu, że uznała, iż potem lepiej wykorzystać AI dla oszczędności. Ciekawe to stwierdzenie w ustach osoby, która chwali się współpracą z takimi gwiazdami jak na przykład Lady Gaga. Ciekawe, czy jej też by zaproponowała zrobienie roboty na odwal się, żeby tylko było coś do publikacji?

Sainte twierdzi, że tylko 3 utwory z 12 są wykonane z użyciem AI. To już zweryfikowano, okazało się, że tak naprawdę 10 utworów zrobiła sztuczna inteligencja. Kompozytorce nie podoba się też to, że nie walczy się z miksowaniem utworów i że jest choćby łączenie openingu z “L’Amour Toujours” (jak to ona napisała “stworzył to Gigi jakiś tam, nie pamiętam nazwiska”, a sama w branży muzycznej jest). Ano, nie walczy się, bo to jest co, co odkryto dawno temu i można to zrobić bez AI, bo da się to zagrać na żywo, choć wymaga to nieco większych umiejętności niż tylko wypełnienie promptu.

Natomiast widać tutaj, że Sainte nie rozumie istoty sprawy. Nie chodzi o samo używanie AI, które kompozytorka sobie bardzo chwali. Chodzi o robienie ludzi w balona. O oszukiwanie tych, z którymi się współpracuje oraz tych, którzy mają być potencjalnymi odbiorcami prezentowanych wyrobów. Tak się zwyczajnie nie robi. A już groteskowo to brzmi w sytuacji, gdy dotyczy to fandomu serialu, którego fabuła opiera się na pokazywaniu zagrożeń związanych z brakiem kontroli nad sztuczną inteligencją.

Chyba najbardziej kuriozalny jest ten fragment, w którym Sainte pisze o prawach autorskich. Można go streścić do stwierdzenia “Nie macie prawa do tworzenia kontentu fanowskiego, bo oryginalni twórcy mogą pewnego pięknego dnia uznać, że wszystkie takie rzeczy zablokują”. Śmieszny jest fakt, iż takie coś pisze osoba, która swego czasu zablokowała wszystkie covery openingu, gdyż uznała, że ktoś może na tym zarabiać, co miało taki skutek, iż zdjęto nawet film, na którym odgrywano utwór napisany na nowo, ale tylko inspirowany “Un monde sans danger”. Nawiasem mówiąc bardziej oryginalny od tych nowych produkcji z AI. Dopiero jak się burza zrobiła, to Sainte łaskawie pozwoliła na korzystanie z jej dorobku, jeśli się w opisie filmu zaznaczy, kto ma prawa do oryginału.

Pod jednym względem kompozytorka ma rację. Nie mamy prawa do tworzenia takich rzeczy w celach zarobkowych. Tyle, ze fandom nigdy nie opierał się na chęci zarabiania na opowiadaniach, fantartach, remiksach muzycznych czy nawet grach, bo wszyscy wiemy, jakie to by miało konsekwencje prawne. Chociaż na przykład gdybym sobie wymyślił, żeby moje wszystkie artykuły z tej strony wydać w jakiejś formie książkowej, wiecie – takie dzieła zebrane Jeremiego_96, to mógłbym to zrobić i to sprzedawać, bo tu nie wykorzystuje żadnych marek objętych prawami autorskimi.

Natomiast Sainte, twierdząc ogólnie, że nie mamy prawa (czego nie potępia na zasadzie “źle robicie” tylko jakby próbuje tłumaczyć konsekwencje) trochę nie wie, co mówi. Twórcy CL doskonale wiedzą o fanowskich wytworach i to popierają, gdyż wiedzą, że dzięki temu uniwersum, które stworzyli, nadal żyje. Ba, przecież nawet Mediatoon, obecny właściciel praw autorskich do marki, zrobił swego czasu konkurs na AMV-ki. Jak on ostatecznie wyszedł to jest osobna sprawa, ale gdyby faktycznie uznawano, że trzeba blokować twórczość fanowską, bo nie daj Boże jakieś kolejne pieniądze by nie przyszły, to taki konkurs też nie miałby racji bytu.

Poza tym jedna sprawa – możemy tu odbić piłeczkę i zapytać, czy Sainte ma prawo do wykorzystywania marki Code Lyoko do swoich celów? Nie ma. Ma tylko prawa do “Un monde sans danger”, a i to nie w całości, bo jedynie do warstwy muzycznej, a nie do piosenki jako całości, skoro Julien Lammansone, wokalista francuski, może przez 20 lat sobie występować i śpiewać ten utwór tak często, jak swego czasu nieodżałowany Zbigniew Wodecki musiał wykonywać opening do “Pszczółki Mai”. Też można w takim razie powiedzieć, że Sainte łamie prawa autorskie, podpierając się do tego AI.

W expose są jeszcze gorzkie żale o tym, że Francuzi jej w tym projekcie nie pomogli. Szczerze? Po blokadzie coverów mnie to absolutnie nie dziwi. Podobnie nie zaskakują mnie negatywne reakcje, które widziałem wśród fanów po naszej publikacji na ten temat na CodeLyoko.eu. Tu drobne wyjaśnienie: angielska wersja naszej strony zamieszcza obecnie jeden artykuł w miesiącu, w którym zbieramy wszystkie wieści. I właśnie po ostatniej publikacji było sporo głosów krytycznych wobec Sainte, łącznie z opiniami, że “nasrała na fanów”. Cóż, rzeczywistość jest bolesna, reputacja kompozytorki w fandomie nie jest, delikatnie mówiąc, zbyt dobra, i nie pomogły w tym nawet pewne sugestie, żeby może w ogóle o niej nie mówić i nie pisać. Myśmy zdecydowali inaczej, uznając, że fani mają prawo to wiedzieć, a że CodeLyoko.fr tego nie podaje, choć mogłaby, bo z czysto dziennikarskiego punktu widzenia jest to interesujący temat… cóż, ja im linii programowej nie ustalam.

Tak czy inaczej, nowy album Sainte raczej nie zyska popularności. Choć sama autorka się tym chyba nie przejmuje, skoro polubiła nawet komentarz w stylu “to jest naplucie fanom w twarz”, który pojawił się pod jedną z piosenek. Czy coś nowego jeszcze wyjdzie z jej rąk, komputera albo innego sprzętu? Trudno powiedzieć, podobnie jak niewiadome są losy wspomnianego wcześniej “collector’s box set”. To jest też w sumie ciekawe, że takie plany krążyły. Ale może to jest powiązane z trwającą nadal akcją ankietową dotyczącą ścieżki dźwiękowej z serialu? Kto wie… ale tu już Sainte raczej nie ma w czym działać, bo tych podkładów ona nie tworzyła.

Autor: Jeremie_96

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments