Wywiad z Barbarą Scaff

Witajcie, dzisiaj o swoich doświadczeniach w byciu głosem Ulricha Sterna z Code Lyoko opowie nam Barbara Scaff.

Witam wszystkich!

Zanim skupimy się na CL, powiedz nam, proszę, w jaki sposób zaczęła się twoja przygoda z dubbingiem?

Zaczęłam zajmować się aktorstwem profesjonalnie w wieku 14 lat, gdy poszłam do Uniwersytetu Northwestern, by studiować teatrologię oraz języki. Spędziłam rok na wymianie studenckiej w Paryżu i zakochałam się w tym miejscu, więc po tym, jak już ukończyłam studia i spędziłam trochę czasu, pracując w teatrze w Chicago, postanowiłam przeprowadzić się do Francji.

Dlaczego?

Pokochałam to miejsce, a w swoim domu zaczęłam się dziwnie czuć. Zapewne znasz takie uczucie, gdy czujesz się jak w domu w miejscu, w którym w zasadzie nigdy wcześniej nie miałeś okazji dłużej być. I właśnie tam, w Paryżu, zaczęłam sporo pracować nad aktorstwem i śpiewem, nie miałam też żadnego powodu, by wracać.

Czy zaznajomiłaś się z pozostałymi członkami ekipy, która pracowała nad angielską wersją CL przed rozpoczęciem nagrywania?

Znałam sporą część grupy przed castingami, w zasadzie wszystkich oprócz Chrisa Caballero, który podkładał głos Oddowi. Przyjaźniłam się z Sharon Mann, Davidem Gassamen i Jody Forrest, która przejęła rolę Sissi po Christine Flowers. Z nią też się znałam, choć nie jakoś bardzo blisko, ale ich wszystkich mogę nazwać przyjaciółmi. Pracowałam też wcześniej z Alanem Wangerem, natomiast nie miałam wcześniej żadnych doświadczeń z Mirabelle, ale potem stałyśmy się sobie bliskie. To była wspaniała ekipa.

W 2003 roku Thomas Romain i Tania Palumbo wypuścili serial, który zaciekawił widzów na całym świecie. Mowa oczywiście o Code Lyoko. Opowiedz nam, jak dostałaś jedną z głównych ról?

Cóż… wzięłam udział w przesłuchaniach, na które zaprosił nas Alan, było nas tam trochę i ja od razu dostałam rolę Ulricha. Nigdy nie spotkaliśmy się z Thomasem i Tanią, myślę, że Mirabelle mogła ich poznać, gdyż pracowała wraz z nimi przy pilocie (Garage Kids), ale ja ich nie widziałem. Pracowałam trochę z Jeromem, ale głównie to Alan Wanger zarządzał angielską wersją i nami kierował.

Jak wiele pracy musiałaś włożyć w rozwijanie roli i głosu Ulricha jako głównego charakteru męskiego?

W zasadzie to wyglądało tak, że na przesłuchaniu wystąpiłam ze swoim chłopięcym głosem, ale powiedziano mi, że Ulrich jest ciut starszy, więc zaczęłam mówić nieco głębiej i w taki sposób znalazłam odpowiedni tembr głosu do tej postaci. Nie wymagało to zbyt wielkiego nakładu pracy.

Czy nagrywałaś swoje kwestie wraz z pozostałymi członkami ekipy?

Tak, spędzaliśmy cały dzień, nagrywając wszystko wspólnie. Mieliśmy tam nawet taki mały barek, a w zasadzie kawałek deski przypominający bar, i jak nie nagrywaliśmy, to sobie tam jedliśmy wspólne obiady. To była wspaniała zabawa. Nauczyłam się nawet szydełkować, serio! Podczas takich sesji trzeba być cały czas w gotowości, a że nie lubię siedzieć i nic nie robić, to sporo podczas nagrań szydełkowałam i robiłam na drutach.

Zastanawiam się, ile trwało nagrywanie dialogów do odcinków, ile czasu zajmowało zrealizowanie jednego odcinka?

Sesje nagraniowe trwały całe dnie, staraliśmy się, aby dziennie zrealizować trzy odcinki. To dość sporo.

Serial realizowano po angielsku i francusku. Czy podkładałaś głos francuskiemu Ulrichowi, a jeśli tak, to czy pojawiały się jakieś różnice w zaleceniach, jakie przekazywał kierownik produkcji do wersji francuskiej z tym, co było w angielskiej?

Pracowałam tylko przy angielskiej wersji. Francuską zajmowała się grupa belgijskich aktorów, kojarzę że aktorka podkładająca w tamtej wersji głos Ulrichowi miała na imię Marianne czy jakoś tak, nie jestem pewna. Ale wiem, że jest Belgijką.

Co sądzisz o bohaterze, któremu użyczałaś głosu?

Myślę, że to jedna z najfajniejszych postaci, jaką mogłam poznać, szczerze mówiąc chciałabym niekiedy być taka jak Ulrich, wiesz, być kimś w rodzaju takiego skurczybyka z szablą, trenującego sztuki walki, choć wiem, że za bardzo by to nie wyszło, więc świetnie było choćby udawać że jestem kimś takim przez jakieś sześć godzin dziennie. Uwielbiam w nim to, że jest szczery i trochę nieśmiały jednocześnie, bo ja też jestem typem dość nieśmiałej osoby. Po prostu – jak tu go nie lubić?

Pracowałaś przy tym serialu przez prawie cztery lata, teraz to się już skończyło. Czego najbardziej ci brakuje w związku z pracą nad CL?

Tak, pracowaliśmy nad tym przez cztery lata, choć mi się wydaje, że to nawet mogło być pięć. A czego mi najbardziej brakuje… cóż, myślę, że atmosfery koleżeństwa całej ekipy, tego że byliśmy wszyscy razem podczas nagrywania. Teraz pracujemy osobno z racji pandemii koronawirusa, każdy aktor przychodzi osobno i po każdej sesji trzeba dezynfekować studio, jednak już wcześniej było tak, iż każdą postać nagrywaliśmy osobno. Brakuje mi takiego wspólnego nagrywania, gdy siedzieliśmy w studiu cały dzień i odgrywaliśmy razem sceny. Bardzo mi też brakuje Jodie Forrest, drogiej przyjaciółki, której już nie ma wśród nas.

Do dziś dnia fani oglądają CL, dyskutują o serialu, wydają tysiące dolarów na – niekiedy zbyt drogie – produkty związane z marką… Czy kiedykowiek wyobrażałaś sobie, że ten serial stanie się fenomenalnym hitem na skalę światową?

Nie myśleliśmy nad tym w ogóle podczas nagrywania. Traktowaliśmy to na zasadzie: robisz jeden serial, a potem przechodzisz do kolejnego, a to, przy czym pracowało się wcześniej, zaczyna żyć własnym życiem. Nie sądziliśmy, że akurat CL będzie tak popularne, że trafi do wielu krajów i dzięki temu naszą pracę będzie mogło zobaczyć tak wielu widzów. Jesteśmy tym praktycznie wstrząśnięci, bo wiesz, zazwyczaj…a może nawet nie tyle zazwyczaj, co czasami jest tak, że pracuje się nad jakimś serialem, a potem w ogóle się o nim nie słyszy, bo na przykład puszczono tylko jeden sezon i potem nie kontynuowano produkcji.  Dlatego tym bardziej jesteśmy wdzięczni za to, że fani doceniają naszą pracę.

Czy docierały do ciebie jakieś pogłoski o piątym sezonie?

Tak, były takie doniesienia, jednak stało się tak, iż firma zajmująca się dubbingiem miała poważne problemy finansowe, wydaje mi się że zbankrutowała. Niekoniecznie chodziło o producentów, to nie był chyba MoonScoop, ale jedno że studiów nagraniowych, choć tu nie jestem pewna. To jednak powodowało problemy i ostatecznie tych planów nie zrealizowano. Wiem, że potem powstał projekt Evolution [w oryginalnej wersji Scaff mylnie nazywa ostatnią powstałą serię mianem Reloaded, czyli wstępnego projektu 5 serii, jednak z kontekstu chodzi o CL:E – przypis redakcji], mieliśmy nadzieję, że będzie tworzona angielska wersja, lub że chociaż pozwolą nam użyczyć głosu naszym postaciom. Okazało się jednak, że nawet się do nas nie odezwali. Trochę to nie w porządku wobec grupy, która przyczyniła się do tego, że serial stał się popularny na całym świecie. Muszę jednak przyznać, że te dzieciaki, które wystąpiły w Evolution, wykonały wspaniałą robotę, grały najlepiej, jak potrafiły, szczególnie że to jednak był dość wymagający projekt.

Czy są jakieś inne rzeczy związane z CL, w których brałaś udział, a o których fani mogą nie wiedzieć lub które nie ujrzały światła dziennego?

Cóż, myślę że fani serialu na pewno by bardziej na coś takiego uważali niż ja, choć też uważam się za fankę, wciąż oglądam odcinki, gdy tylko mogę, ale nie wiem nic o innych projektach, a dokładniej nic o takich, o których wy byście nie wiedzieli, ponieważ wy bardziej uważnie obserwujecie to, co się dzieje w fandomie.

Czy do gry „Code Lyoko: Quest for Infinity” odbywał się taki sam proces nagrywania, jak do kreskówki?

Nie, my nie uczestniczyliśmy w nagrywaniu dialogów do gry, nie organizowano czegoś takiego, bo użyto tylko fragmentów z serialu. To było możliwe z racji kontraktów między twórcami.

Możliwe, że nieco się powtórzę z pytaniem, ale… czego ci brakuje, jeśli chodzi o sam serial i pracę nad nim, już tak poza samymi kwestiami związanymi z nagrywaniem?

Wszyscy w ekipie kochaliśmy tę kreskówkę, była ona świetnie napisana, bohaterowie wspaniale wykreowani, pojawiały się ekscytujące historię, bardzo dobra atmosfera, ogólnie mamy z tym miłe wspomnienia i bardzo nas ucieszyła wieść o tym, że możemy oglądać wszystkie odcinki na Netflixie.

Czy zaangażowanie w serial miało jakiś wpływ na twoje prywatne lub zawodowe życie?

Cóż, powiedziałabym, że nie jakiś duży, bo to wygląda tak, że ja dość sporo pracowałam z Alanem Mattew i Davidem Gassamem, byłam w obsadzie kilku produkcji, które oni realizowali. Nie mam takiego poczucia, że bycie aktorką z Code Lyoko jakoś szczególnie mi pomogło, może faktycznie było tak, że ludzie zajmujący się dubbingiem, dowiadując się, że pracowałam przy tej konkretnej animacji, chętniej zatrudniali mnie przy innych projektach.

Utożsamiasz się może trochę z Ulrichem albo z innymi postaciami z seriali?

Cóż, trochę tak, choćby z racji tego, że on jest nieśmiały, tak jak ja, ale okazuje to w inny sposób. Wiesz, coś na zasadzie „włożyć ręce w kieszenie i pójść sobie”. Ale podoba mi się to, i tak jak wcześniej mówiłam, to chciałabym być takim fajnym skurczybykiem.

Wiesz może, co obecnie robią Thomas Romain i Tania Palumbo?

Nie mam pojęcia, co z nimi się aktualnie dzieje.

Odchodząc na chwilę od wątków związanych z CL: w jakich innych projektach brałaś udział?

Przez długi czas pracowałam z Lukiem Bessonem przy trylogii filmowej „Artur i Minimki”, jako aktorka pracująca za pomocą „motion capture” (technologia przechwytywania ruchu, polega ona na tym, że aktor ubiera specjalny strój i wykonuje ruchy, które ma zrobić dana animowana postać, zapewnia ona realizm rejestrowanych postaci – przypis redakcji polskiej), podkładałam też głos pod niektóre epizodyczne postacie. Pamiętam, że przechwytywałam ruchy Mino oraz wielu drugoplanowych bohaterów we wszystkich trzech częściach, potem zaś byłam kierownikiem produkcji angielskiego dubbingu przy post-synchronizacji tej wersji językowej filmów. Fajnie było tam pracować między innymi z Freddiem Highmorem. Później kierowałam pracami nad ścieżką dźwiękową w serialu „Inwazja kórlików”, pracowałam też przy takich produkcjach jak „Paprika” czy „Family Four”, są one dostępne na Netflixie.  Brałam udział też w grach video, grałam matkę Elliot, wtedy jeszcze Ellen Page w „Beyond: Two Souls” firmy Quantic Dream, robiłam też Chloe z „Detroit: Become Human”, jednak tu tylko jako głos, bo twarz, jaką widać, nie jest moja, choć chciałabym, żeby tak było.
Wciąż pracuję przy kreskówkach, użyczam głosu postaciom Moki i Cherry w „Moka’s Fabulous Adventures”, kieruję też pracami przy nowej wersji „Chipa i Dale’a” dla portalu Disney+, niedługo premiera, zapewniam was, że pokochacie ten serial.

Oprócz sztuk walki, co lubisz robić w swoim wolnym czasie?

To, co uwielbiam robić, to „upcycling”, robienie rzeczy ze starych gratów, które inni ludzie wyrzucają na śmietnik. Jestem typem osoby uzależnionej od poradników „zrób to sam” w internecie.

Code Lyoko zainspirowało wiele utalentowanych osób, w tym także tych, którzy chcieliby spróbować swoich sił jako aktorzy dubbingowi. Jakie rady czy też wskazówki mogłabyś przekazać tym przyszłym aktorom, który nas może słuchają?

Udawajcie każdą postać, która wam się podoba, nagrywajcie to, odsłuchujcie i próbujcie raz jeszcze. Spróbujcie także podkładać głos ludzi, których widzicie na ulicy, pomyślcie, co mogliby mówić. Nawet jak widzicie kamień czy głaz – pomyślcie, co mógłby powiedzieć. Po prostu eksperymentujcie i miejcie z tego frajdę. Nagrywajcie się, słuchajcie, dopytujcie się ludzi, co o tym sądzą i trwajcie w tym, bo ta zabawa jest tego warta.

Dobiegamy już do końca naszej rozmowy, więc na koniec – czy mogłabyś coś powiedzieć głosem Ulricha?

Cóż… Ulrich, gdzie jesteś?… ok. (głosem Ulricha z angielskiej wersji): Wygląda na to, że Xana wytoczył ciężkie działa. Marnujesz swój czas Xana, Odd mnie nigdy nie zdołał pokonać. Zamierzam cię znokautować, ty durny bałwanie. Uderzenie!


Chciałabyś może powiedzieć coś jeszcze swoim fanom?

Jasne, chciałabym. Dziękuję wam. Dzięki za oglądanie nas, za podtrzymywanie Lyoko przy życiu, za docenianie naszej pracy… po prostu jeszcze raz: dzięki. To był prawdziwy zaszczyt, dbajcie o siebie, bądźcie bezpieczni, noście maseczki.

Wywiad przeprowadzony przez redakcję strony The Kitsune Network w marcu 2020. Tłumaczenie – Jeremie_96, kwiecień 2020

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments