Odcinek 98: Wielka nowina (rozdział 3)

„Spóźnienie już w pierwszym tygodniu zajęć, pani Hertz na pewno będzie zachwycona!” – pomyślał Odd, pędząc przez dziedziniec liceum. 

„Lepiej, żebym znalazł dobrą wymówkę…” 

Gdy Odd dotarł do zakrętu przy sali od biologii, zderzył się gwałtownie z kimś i upadł do tyłu.

– Ała! Patrz, jak leziesz! – krzyknął, masując czoło. Rozczarowany stwierdził, że nawet nie krwawi. 

– Mogłaś przynajmniej zrobić mi prawdziwą ranę, nie musiałbym iść na lekcje!

– To da się bardzo szybko załatwić – odpowiedziała mu chłodno osoba przed nim.

Oszołomiony chłopak podniósł wzrok i wzdrygnął się na widok istoty, na którą wpadł: wysokiej dziewczyny o długich, niebieskich włosach związanych do tyłu, z wyjątkiem jednego jaśniejszego pasma z przodu. Jej twarz znaczyła wąska blizna, biegnąca w poprzek lewego oka. Ubrana była w dziwny, szaro-niebieski, mocno opięty strój. Ubranie pozwalało dostrzec wyraźne umięśnienie – z wyjątkiem dolnej części nóg, bo jej spodnie kończyły się szerokimi dzwonami. Nosiła plecak, który wydawał się wręcz miniaturowy przy jej wzroście i atletycznej sylwetce – cechy dość nietypowe u płci pięknej.

Odd początkowo był oszołomiony osobliwym wyglądem nieznajomej stojącej w bezruchu. Choć wyglądała groźnie, Odd przez chwilę chwalił w myślach to niezwykłe połączenie rozwiniętych mięśni i kobiecych kształtów. Po chwili wstał, aby z bliska przyjrzeć się tej zaskakująco ładnej twarzy, mimo surowego spojrzenia dziewczyny.

– Cześć! Jesteś nowa? – spytał z szerokim uśmiechem.

Licealistka zmrużyła oczy, nie przestając wpatrywać się w swojego rozmówcę, który uśmiechał się bezczelnie, nie dając się przytłoczyć dzielącej ich różnicy wzrostu.

Dostrzegając dwoje nastolatków stojących naprzeciw siebie, Yolanda Perraudin, pielęgniarka z Kadic, podeszła do nich. Szukała właśnie nowej radosnej pensjonariuszki placówki:

– Naxxya, widzę, że poznałaś Odda! Ale to chyba zły moment na pogawędki, spóźnicie się na lekcje.

– Właśnie – odpowiedziała Olbrzymka, wyciągając plan lekcji z kieszeni. – Mam historię z panem Fumet, ale nie mogę znaleźć sali 102.

– Odd, wiesz, gdzie to jest? – spytała Yolanda.

– Jasne! Yumi i William mają lekcje w tej sali!

– W takim razie, czy możesz odprowadzić tam Naxxyę?

– Z przyjemnością! – odpowiedział wesoły chłopak, który wreszcie miał wymówkę na swoje spóźnienie.

– Dobrze, liczę na ciebie – podsumowała pielęgniarka, dając ostatnią instrukcję nowej uczennicy i oddalając się. – Naxxya, nie zapomnij wpaść do mnie do gabinetu w przyszłą środę.

– Rozumiem.

Uczniowie skierowali się w stronę budynku z salami lekcyjnymi.

– Masz na imię Naxxya? – spytał Odd, aby zacząć rozmowę.

– Tak – odpowiedziała krótko.

– Miło mi! Ja jestem Odd, ale możesz już do mnie mówić „Odd Wspaniały”! Jeśli to cię pocieszy, inni uczniowie są w miarę normalni w porównaniu ze mną! Nie trafiłaś do szkoły dla wariatów!

– W takim razie miałam szczęście, że na ciebie wpadłam – odpowiedziała z półuśmiechem.

– Dobra odpowiedź! Choć, technicznie rzecz biorąc, to raczej ja wpadłem… Zresztą wydaje mi się, że podczas naszego zderzenia zostawiłem kilka włosów na twojej… eee…

– Naprawdę chcesz mieć poważną ranę? – spytała Naxxya, widząc, że ręka jej towarzysza zbliża się do jej klatki piersiowej.

– Co? O nie, nie, skądże! – obronił się chłopak, odsuwając się na bezpieczną odległość. – Chciałem tylko zdjąć ci te… Nieważne, zostawiam ci je na pamiątkę naszego spotkania! Porozmawiajmy raczej o tobie, skąd jesteś?

– Eee, nie chcę unikać rozmowy, ale wolałabym o tym…

– … nie mówić? – skończył za nią Odd. – Nasz wuefista też tak mówi, polubisz go! A skoro mowa o sporcie, musisz być super silna przy tym wzroście! Grasz w koszykówkę? Siatkę? Tutaj kręci nas raczej piłka nożna i sztuki walki, ale jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje! Przepraszam, tak nawijam i nawijam, że nawet nie daję ci dojść do słowa, haha!

Olbrzymka zdaje się oszczędzać słowa:

– Nie, w porządku. Mów dalej, lubię twój głos.

– Ach tak? To zabawne, często słyszę, że jest zbyt piskliwy jak na chłopaka. Cóż, głównie faceci tak mówią, pewnie z zazdrości! Zresztą; dziewczyny, z którymi się spotykałem, nigdy na to nie narzekały! Tylko nie myśl sobie, że kolekcjonuję miłosne podboje. Miałem tylko kilka dziewczyn w gimnazjum, ale wciąż czekam na tę jedyną, bratnią duszę! To moja romantyczna strona.

– Rozumiem…

Spóźnialscy dotarli w końcu do sali 102. Odd musiał zakończyć swój monolog.

– To tutaj nasze drogi się rozchodzą! Mam nadzieję, że niedługo znowu się spotkamy, żeby lepiej się poznać! Do tego czasu powodzenia w przetrwaniu historii. Uważaj, żebyś nie uderzyła się w głowę, przechodząc przez drzwi!

– A ty uważaj, żebyś nie wpadał na ludzi, kiedy biegasz.

– Dzięki tobie nie ma ryzyka, nie muszę już nawet biegać! – odpowiedział Odd z uśmiechem od ucha do ucha; odkąd usprawiedliwił swoje spóźnienie przez Yolandę, nigdzie mu się nie spieszyło.

Olbrzymka patrzyła, jak odchodzi, po czym zapukała do drzwi. Pan Fumet pozwolił jej wejść i przedstawił ją pozostałym uczniom, nieco zaskoczonych jej wzrostem:

– Moi drodzy, oto Naxxya Warven, wasza nowa koleżanka z klasy. Mam nadzieję, że przyjmiecie ją należycie i nie uznacie tego za okazję do pogaduszek podczas moich zajęć. Możesz usiąść.

Odprowadzona z szeptami w tle, intrygująca uczennica przeszła przez klasę i usiadła w ostatniej wolnej ławce na końcu sali, za Yumi i Williamem. Po chwili zauważyła, że ten drugi dziwnie się jej przygląda.

– Chcesz moje zdjęcie? – spytała go.

– Dlaczego? Przeszkadza ci, że ktoś na ciebie patrzy? – spytał chłopak o mrocznym spojrzeniu, nie zdejmując z niej wzroku.

– William, co cię napadło? – spytała szeptem Yumi.

– O, przepraszam, nie wiedziałem, że patrzenie na kogoś to zbrodnia – rzucił chłopak, odwracając wzrok.

Japonka odwróciła się do Naxxyi.

– Wybacz mu, jest ostatnio trochę nerwowy, nie zwracaj na niego uwagi.

– Nic nie szkodzi, przywykłam.

– Jestem Yumi.

– Panno Ishiyama! – zawołał pan Fumet. – Wygląda na to, że dobrze się pani dogaduje z nową koleżanką! Zlecam więc pani oprowadzenie jej po szkole. To da wam też czas na rozmowy bez zakłócania moich lekcji. A teraz proszę o uwagę i ciszę, w przeciwnym razie zwiedzanie Kadic może zacząć się od gabinetu dyrektora.

William dyskretnie podał Yumi złożoną na pół kartkę papieru. Dziewczyna rozłożyła ją i przeczytała wiadomość.

„Miej się na baczności; może być wysłanniczką X.”

Po wyjściu z klasy, do Yumi i Naxxyi dołączył Odd.

– Cześć Yumi! – krzyknął z szerokim uśmiechem. – Widzę, że masz nową koleżankę! Przedstawisz mi ją?

Gejsza wzniosła oczy do nieba:

– Naxxya, to jest Odd. Jest trochę „specyficzny”, ale poza tym…

– …Miło mi! – przerwał jej chłopak, kłaniając się przed Naxxyą.

– Ee… Dlaczego zachowujesz się tak, jakbyśmy widzieli się po raz pierwszy? – zdziwiła się dziewczyna.

– Nie byłem zbyt zadowolony z mojego pierwszego podejścia – wyjaśnił jej. – Więc robię drugie, próbując się poprawić!

Yumi ponownie wywróciła oczami, podczas gdy jej koleżanka z klasy stłumiła napad śmiechu.

– Naprawdę mówicie na niego „Odd Wspaniały”? – spytała Naxxya.

– Zgaduję, że to on ci to naopowiadał – domyśliła się Japonka. – Dobra, dość marnowania czasu. Muszę oprowadzić cię po Kadic.

– Mogę iść z wami?! – spytał młodszy uczeń. – Znam wszystkie tajne przejścia!

Yumi odwróciła się do Naxxyi, pytając ją o zdanie.

– Dla mnie nie ma problemu – odpowiedziała, wzruszając ramionami.

– Dobrze. Zacznijmy od sal lekcyjnych.

Poranek dobiegł końca; nadeszła pora obiadowa.

– A teraz najważniejsze: wizyta na stołówce! – krzyknął Odd, zapełniając swoją tacę.

– Jedzenie jest w porządku – powiedziała Yumi. – A jeśli czegoś nie lubisz, możesz oddać to Oddowi, on zje wszystko.

– Zanotowane – odpowiedziała Naxxya.

Japonka dostrzegła Ulricha, Aelitę i Jeremiego kończących posiłek, ale przy ich stoliku zostało tylko jedno wolne miejsce. Dała więc znać Oddowi i Naxxyi, by poszli za nią w poszukiwaniu wolnego stolika.

Siedząca nieco dalej z Hervem i Nicolasem Sissi zauważyła przechodzącą Yumi i Odda w towarzystwie nowej, wysokiej uczennicy. 

„Byłaby świetnym tragarzem, gdybym tylko znalazła mundur w jej rozmiarze…” – pomyślała córka dyrektora, przyglądając się posturze Naxxyi.

– Widzieliście? – spytał Nicolas. – Yumi nie usiadła z Ulrichem, może już zerwali!

– Wątpię – odciął się Herve. – Widziałem, jak całowali się dzisiaj rano przed lekcjami.

– I co z tego? – uparł się jego kumpel. – Mogli się pokłócić w ciągu dnia!

– Nie będąc w tej samej klasie? – spytał sceptycznie jego towarzysz.

– No tak! Przez SMS-y! Mnóstwo par rozstaje się przez SMS-y!

– Gdyby tylko… – mruknęła Sissi, odprowadzając Yumi wzrokiem.

Jej dwaj koledzy odwrócili się do córki dyrektora, która w rzeczywistości czekała, aż jej rywalka się oddali, by uderzyć pięścią w stół:

– Dlaczego Ulrich związał się z tą wronią szumowiną?! A William, co on wyprawia?! Dołączył do ich paczki, ale wygląda na to, że Yumi go nawet nie interesuje! To mnie doprowadza do szału! Wystarczyłoby, żeby choć raz zdradziła Ulricha z Williamem, a cała ich banda poszłaby w rozsypkę!

– To jasne – zgodził się Herve. – Problem w tym, że Yumi ma zbyt duże poczucie szacunku, by zdradzić chłopaka, z którym chodzi.

– Co ty opowiadasz?! – przerwała mu Sissi. – Yumi nie jest święta! Mogłaby zdradzić swojego faceta, pod warunkiem, że inny zacząłby ją uwodzić!

– Nie, jeśli naprawdę woli Ulricha – stwierdził drugi najlepszy uczeń w klasie. – William i Ulrich jednocześnie biegali za Yumi, więc mogła wybrać Williama, a jednak to z Ulrichem postanowiła się związać.

Sissi poczuła się dotknięta, ale musiała przyznać koledze rację:

– No tak… choć, w przeciwieństwie do Williama, Ulrich nie uganiał się tak naprawdę za Yumi. Powiedzmy raczej, że trzymali się razem w swojej paczce…

– Cóż, może William po prostu nie jest w jej guście… – zasugerował Nicolas.

– Co?! – Sissi zakrztusiła się śliną z wrażenia. – Jesteś tak ślepy, czy tak głupi, czy robisz to specjalnie, żeby mnie wkurzyć?! William jest cool, jest przystojny, wysportowany, każda dziewczyna marzyłaby, żeby z nim chodzić! Na dodatek jest z Yumi w klasie i kręci się koło niej, odkąd pojawił się w Kadic! Dlaczego ona i tak wolała przyjść i zabrać MOJEGO Ulricha z MOJEJ klasy?!

– Hej, ale to prawda… – zauważył Herve, mrużąc oczy. Przypomniał sobie, że Japonka zaprzyjaźniła się z młodszymi od siebie uczniami w czasach, gdy z nikim innym nie rozmawiała. – Od dłuższego czasu Yumi ma znajomych we własnej klasie, więc czemu wciąż trzyma się z paczką Jeremiego?

Na drugim końcu stołówki Yumi znalazła wolny stolik. Usiadła z Naxxyą i Oddem, który szybko zaczął się opychać.

– On zawsze tak je? – spytała Naxxya, widząc młodego żarłoka dziko pochłaniającego jedzenie.

Gejsza potaknęła z uśmiechem.

– Człowiek się zastanawia, jak on to robi, że wciąż jest taki chudy!

– Nie jestem chudy, tylko szczupły! – obraził się Odd, po czym odwrócił się do Naxxyi. – Hej…? Nie kończysz swojego talerza?

– Moim zdaniem – wtrąciła się Yumi – to twój sposób napychania się odbiera jej apetyt.

– Nie, skądże – zaprzeczyła Naxxya. – Po prostu jeśli jem za dużo, szybko rosnę, więc przyzwyczajam się do ograniczania kalorii.

– Wciąż rośniesz? – spytała koleżanka z klasy, szeroko otwierając oczy.

– Tak. Cóż, mój wzrost zaczyna zwalniać, ale na razie trwa.

– Ile masz teraz wzrostu? – spytał Odd, wpatrując się w zawartość jej tacy.

– 1 metr 93 centymetry – odpowiedziała. – Mam nadzieję, że zatrzymam się przed dwoma metrami, inaczej naprawdę będę musiała się schylać w drzwiach.

Chłopak zrobił zatroskaną minę, patrząc jej prosto w oczy:

– Doskonale cię rozumiem i chciałbym ci pomóc… Na początek, jeśli się zgadzasz, jestem gotów sprawić, by zniknęło jedzenie z twojego talerza.

– Częstuj się – zgodziła się Naxxya, której nie nudziły wygłupy Odda.

Yumi spojrzała na zegarek:

– Przepraszam Odd, ale mamy jeszcze kilka budynków do odwiedzenia.

– Co? Ale przecież ledwo usiedliśmy! – zaczął narzekać, próbując przełknąć wszystko, co tylko może.

Gonieni przez czas, wstali od stołu, by opuścić stołówkę.

Przy stoliku Ulricha, Jeremiego i Aelity pojawił się ostatni członek ich zespołu ze swoją tacą:

– Yumi i Odd jeszcze nie przyszli? – spytał William, siadając z trójką towarzyszy.

– Przyszli, ale nie było dość miejsca, więc poszli zjeść dalej – powiedział Jeremie.

– I była z nimi super wysoka dziewczyna – wspomniał Ulrich. – Podobno nowa uczennica.

– Pojawiła się w naszej klasie dzisiaj rano – potwierdził William, który właśnie chciał o niej porozmawiać. – Wyobraźcie sobie, że nazywa się „Naxxya”. Przyznajcie, że to niezbyt pospolite imię.

Oczy Aelity rozbłysły.

– Ach, jeśli tak, to może dla niej Jim prosił mnie o zrobienie miejsca…

– Co? – spytał Jeremie, który również zaczął łączyć fakty. – Myślisz, że to ona będzie…?

– O czym wy mówicie? – zdziwił się Ulrich.

– EJ, HALO! – przerwał im gwałtownie William. – Właśnie wam powiedziałem, że ona nazywa się „Naxxya”! Z niczym wam się to nie kojarzy?!

Zaskoczeni jego podniesionym głosem, trzej towarzysze wpatrzyli się w niego:

– …Coś cię niepokoi? – zmartwił się blondyn w okularach.

Chłopak wziął głęboki oddech.

– Sam nie wiem… Od rana czuję coś dziwnego. Jesteś pewien, że w Lyoko nie ma aktywnej wieży?

– Na razie żadnego alarmu – odpowiedział informatyk, otwierając swój laptop. – Superskan nic nie wykrył.

Zaniepokojony przeczuciami rywala, Ulrich kontynuował:

– Xana już w przeszłości zdołał aktywować wieżę bez naszej wiedzy. Może powinniśmy iść sprawdzić to bezpośrednio w fabryce?

– Przezorny zawsze ubezpieczony – potaknęła Aelita. – Idziemy, Jeremie?

– Dobrze – odpowiedział. – I tak nie mamy lekcji po południu.

Wstali od stołu, a mózg grupy odwrócił się do starszego ucznia:

– Zadzwonimy do ciebie, jeśli znajdziemy cokolwiek nienormalnego.

William podziękował, po czym wyjrzał przez okno. Dostrzegł Yumi, Odda i Naxxyę kierujących się w stronę schodów, by zwiedzić internat.

Gdy dotarli przed łazienki na piętrze dziewcząt, Odd powiedział szeptem:

– Wymiana usług, drogie panie! Ja oprowadzę was po męskich prysznicach, a w zamian wy oprowadzicie mnie po damskich! To jedyne miejsce w Kadic, którego jeszcze nie widziałem!

Olbrzymka po raz kolejny powstrzymywała się od śmiechu, podczas gdy Yumi rzuciła pogardliwe spojrzenie chłopakowi, który pośpiesznie dodał:

– Żartowałem! Oczywiście, że już je odwiedziłem.

Woląc zignorować to sprostowanie, Japonka zwróciła się do nowej koleżanki z klasy:

– A tak przy okazji, mieszkasz w internacie czy dojeżdżasz do szkoły?

– Mieszkam w internacie, ale nie wiem jeszcze, gdzie jest mój pokój. Przyjechałam dziś rano, zostawiłam walizki w holu wejściowym.

Naxxya wyciągnęła kartkę, na której zaznaczono lokalizację jej pokoju. Przyglądając się planowi, Yumi zamrugała.

– Ale to przecież pokój Aelity!

– Świetnie się składa, jesteśmy tuż obok! – uzupełnił Odd, wskazując na drzwi wspomnianego pokoju.

Otworzył drzwi i zastał Jima montującego drugie łóżko.

– Panie Morales? Co pan tu robi?

– To chyba widać, no nie? Montuję drugie łóżko! …Ale zaraz, Della Robbia, co TY tu robisz?

– Cóż… eee… właśnie! Pomagałem nowej mieszkance znaleźć jej pokój!

Yumi i Naxxya również weszły do środka.

– A więc to prawda? – spytała gejsza. – Aelita będzie musiała dzielić pokój?

– No tak! – potwierdza Jim. – Nie martwcie się o Aelitę Stones, doskonale wiedziała, przyjeżdżając tutaj, że pewnego dnia może zostać zmuszona do dzielenia pokoju, jeśli więcej uczennic zapisanych do Kadic poprosi o zakwaterowanie. A zresztą! Za moich czasów w takim pokoju spało się w czwórkę bez problemu! Co więcej, kiedy byłem w centrum badawczym nad… ech, mniejsza z tym, wolę o tym nie mówić!

Odd posłał szeroki uśmiech Naxxyi, po czym zauważył, że Yumi dalej była zakłopotana.

– Nie miej takiej miny Yumi, współlokatorstwo nie jest takie straszne, ja od zawsze dzielę pokój z Ulrichem i jest super!

Jim wstał:

– Dobra, a więc robota zrobiona! Witamy w Kadic, panno Warven! A teraz rozejść się!

Gdy wychowawca opuścił pomieszczenie, Naxxya podziękowała Yumi i Oddowi za oprowadzenie.

– Pójdę po walizki i zacznę się rozpakowywać.

Yumi otrzymała SMS-a od Jeremiego.

– Mogę pomóc ci przynieść walizki?! – zaproponował Odd.

– To miłe, ale myślę, że są cięższe od ciebie – odpowiedziała, pokazując dłońmi ich przybliżony rozmiar.

– Założę się, że dam radę przynieść je tutaj na głowie i bez dotykania ścian! – uparł się chłopak.

Japonka zainterweniowała:

– Odd, Jeremie nas potrzebuje.

– O rany… Przepraszam Naxxya, musimy iść ratować świat. Do zobaczenia później!

Gdy wyszli z Kadic, by udać się do fabryki, Yumi zwierzyła się koledze:

– Wielkolud pojawia się znikąd, wprowadza się do pokoju Aelity, a według Jeremiego wieża rzeczywiście została aktywowana bez naszej wiedzy… Zaczynam wierzyć, że William miał rację…

– Jak to? – zdziwił się Odd. – William miał rację w jakiej sprawie?

– Naxxya może być stworzeniem Xany…

– Co? Ależ skąd, na pewno zauważylibyśmy, gdyby miała symbol w oczach albo zachowywała się dziwnie!

Japonka pozostawała pełna wątpliwości. Zazwyczaj nie należała do osób, które dają się łatwo zastraszyć, a tym bardziej oceniają ludzi po wyglądzie bez ich poznania. Jednak ta nowa uczennica, która wprowadziła się do pokoju Aelity, była prawie o głowę wyższa od Jima. Jeśli Naxxya ma jakikolwiek związek z Xaną, to Aelita mogła być w ogromnym niebezpieczeństwie…

W międzyczasie w Sektorze Polarnym pojawił się Ulrich z Aelitą. Jeremie dodatkowo podstawił im motor. Aelita wsiadła za Ulrichem, po czym ruszyli przez lodową pustynię, wjeżdżając w lodowy kanion.

– Nie czekamy na resztę? – spytała dziewczyna.

– Dołączą do was po drodze – odpowiedział jej Jeremie. – Na razie nie ma żadnego…  Uwaga! Potwór prosto przed wami na moim radarze!

– Tylko jeden? – zdziwił się Ulrich. – Co to jest? Megaczołg?

– Nie wiem! Radar potrzebuje czasu na analizę, co oznacza, że to potwór, którego do tej pory jeszcze nigdy nie spotkaliście!

Gdy dojechali do dziwnej istoty, Ulrich zatrzymał pojazd.

– Co to znowu jest?

Jego pasażerka zeszła i zbliżyła się powoli do stworzenia, które wydawało się nieco zagubione. Jego wydłużone ciało wspierało się na dwóch małych łapach z przodu i dwóch dużych, ugiętych łapach z tyłu. Przypominał płaza. Jego biały pancerz pasował do scenerii Sektora Polarnego, a symbol narysowany na jego głowie wskazywał, że został stworzony przez Xanę.

– Bądź ostrożna… – poradził Ulrich Aelicie, widząc, jak zbliża się do stworzenia.

– Nie wygląda na agresywnego – zauważyła różowowłosa dziewczyna, kładąc dłoń na potworze, który pozostał zaskakująco spokojny.

Widząc, że symbol na jego pancerzu stopniowo się rozświetla, Aelita zaczęła się cofać. Dziwne stworzenie wyprostowało się na przednich łapach, by odsłonić działa umieszczone pod tylnymi łapami, które zaczęły szykować się do strzału.

– O-o…

Ulrich natychmiast uratował towarzyszkę, zgarniając ją z powrotem na motor, po czym ominął bestię, by kontynuować drogę, unikając wystrzałów. Potwór ruszył za nimi w pogoń, wykonując długie skoki podobne do żaby, z nieprzewidywalnymi trajektoriami. Trudno było go zgubić, jak i wycelować. Z drugiej strony do skoków musiał używać tylnych łap, co pozbawiało go możliwości użycia dział – w pogoni strzelał tylko promieniem z rozświetlonego znaku.
Ulrich zręcznie unikał ataków, ale ucieczka stała się trudniejsza, gdy do pogoni dołączył drugi, identyczny potwór. Aelita rzucała w nie Polami Energii: zniszczyła jednego, ale przed nimi pojawiły się dwa kolejne. Samuraj gwałtownie zahamował.

– Reszta zaraz będzie?

– Laserowa strzała! – krzyknął Odd, który właśnie pojawił się obok nich.

Jedno z dwóch stworzeń przed nimi zostało zniszczone przez strzał Odda, po czym wachlarz zniszczył drugiego, wracając do dłoni Yumi.

– To nie koniec – powiedziała Aelita, widząc zbliżające się kolejne cztery potwory.

Jeremie wysłał im więc ich pojazdy. Grupa pędziła prosto przed siebie, trzymając się lodowego kanionu. Podczas gdy Odd został nieco w tyle, by zabić kilku goniących ich potworów, jego towarzysze wjechali w zakręt prowadzący nad przepaść i zatrzymali się w ostatniej chwili, by nie spaść z klifu.
U podnóża owego klifu Wojownicy Lyoko odkrywają prawdziwą armię białych potworów, które opanowały równinę, gdzie znajduje się aktywowana wieża.

– Co robimy? – spytała zmieszana Aelita.

– Moglibyśmy dotrzeć do wieży górą – zaproponował Ulrich – ale przy tej liczbie potworów mogą nas szybko odstrzelić.

Do drużyny dołączył Odd na desce.

– Hej! Znalazłem nazwę dla tych potworów! Krapaudy!… Ach, niech to!

Chłopak zahamował za późno i wpadł na przyjaciół: cała czwórka spadła z klifu.

Jeremie zauważył pojazdy znikające z jego ekranu; spytał co się dzieje, ale nie uzyskał odpowiedzi.

Nagle głos Williama za nim sprawił, że aż podskoczył.

– Można wiedzieć, czego szukasz?

Operator odwrócił się i zobaczył Naxxyę, zaskoczoną przez chłopaka o mrocznym spojrzeniu.

– Ach, William, wreszcie jesteś! Ale…? To ta nowa z waszej klasy? Co ona tu robi?

– Nic konkretnego – odpowiedział mu intruz. – Chciałam tylko zobaczyć, co robią Odd i Yumi…

William nie spuszczał z niej wzroku:

– Obserwuję ją od południa. Gdy tylko Yumi i Odd postanowili udać się do fabryki, zaczęła ich śledzić. A przed chwilą szpiegowała ciebie, Jeremie.

– Czekaj William, naprawdę myślisz, że ona jest…?

– …wysłana przez naszego wroga – dokończy; były wojownik Xany. – Poczułem aktywowaną wieżę dziś rano, a ona pojawiła się niemal w tym samym czasie.

Naxxya zaczęła się bronić:

– Hej, nie mam nic wspólnego z waszymi historiami. Przyszłam tylko zobaczyć, co tu robicie. Jeśli wam przeszkadzam, nie ma problemu, zostawiam was.

Naxxya zaczęła szykować się do wyjścia, ale William przestąpił jej drogę:

– Nigdzie nie pójdziesz, dopóki nie zdezaktywujemy wieży. Na razie siadaj, żebyśmy mogli cię pilnować. Powiemy ci, kiedy będziesz mogła odejść.

– Ach, teraz chcesz, żebym została? Zdecyduj się – odcięła się i minęła go, idąc w stronę windy.

William nie poddał się i ponownie stanął jej na drodze:

– Zachowaj spokój i wszystko będzie dobrze. Ostatnie ostrzeżenie.

Nowa uczennica nie miała zamiaru go słuchać.

– Albo się odsuniesz, albo ja cię odsunę. Ostatnie ostrzeżenie.

– Wiesz William, to może być tylko zbieg okoliczności, zresztą Aelita mówiła mi, że… 

– Szczerze Jeremie – odpowiedział jego towarzysz ironicznym tonem – widziałeś rozmiar tego „zbiegu okoliczności”? Moim zdaniem Xana chciał dyskretnie podesłać nam upiora o bardziej „ludzkim” zachowaniu niż poprzednie, żebyśmy niczego się nie domyślili, ale udało mu się jedynie stworzyć najbardziej groteskowego upiora ze swoich zapasów!

Naxxya zamierzała odepchnąć Williama, ale w momencie, gdy położyła dłoń na jego ramieniu, ten chwycił jej rękę i spróbował wykręcić ją na plecy. Drugą ręką olbrzymka wymierzyła mu cios pięścią. Chłopak uniknął go, schylając się i kontrując podcięciem nóg, by ją przewrócić – ale jego cios zaledwie lekko chwieje jej posturą. Wykorzystując jego oszołomienie, dziewczyna uderzyła go wierzchem dłoni w szczękę, zanim Jeremie wyciągnął broń, której lufa poraziła prądem Naxxyę, paraliżując potężne ciało intruza. Dziewczyna krzyknęła i zaczęła odwracać się w stronę drugiego agresora, wyciągając ku niemu swoją szeroką dłoń. Jeremie jednak wzmocnił wiązkę rzucaną przez swoje urządzenie, by w końcu przygwoździć przeciwniczkę do ziemi.

William wstał, wycierając wargę:

– Masz tasera?

– Pistolet na impulsy elektryczne – odpowiedział Jeremie, chowając broń. – Wyprodukowałem go według planów zostawionych przez Franza Hoppera. Pomyślałem, że może być przydatny do odpierania ataków Xany wewnątrz fabryki. A skoro o tym mowa, jeśli możesz mi pomóc umieścić naszego niespodziewanego gościa w celi…

– „W celi”? – William uniósł brwi.

Informatyk odsunął kartony ukrywające dużą klatkę składowaną na końcu laboratorium.  William rozpoznał to nietypowe urządzenie:

– Ale to…pułapka używana do łapania dzikich bestii! Jak udało ci się ją zdobyć?!

– Włamałem się na stronę z dostawami nadwyżek wojskowych – wyjaśnił skromnie Jeremie. Obaj chwycili Naxxyę za ramiona, by umieścić ją w klatce, zanim kraty się zamkną.
– To nie rozwiąże wszystkich naszych problemów, ale jeśli, na przykład, zxanafikowani ludzie przyjdą zaatakować nas w fabryce, będziemy wiedzieć, gdzie ich umieścić, gdy będziemy czekać na dezaktywację Wieży.

Nagle z windy wyszedł Ulrich.

– Co wy wyprawiacie?! Masakrują nas na Lyoko!

– Dobra, idę – odpowiedział William i poszedł piętro niżej.

Jeremie usiadł z powrotem przy stanowisku i założył zestaw słuchawkowy:

– Aelita? Słyszysz mnie?

– Tak Jeremie, ale mamy problem – odpowiedziała dziewczyna, tworząc elementy scenerii, aby zablokować strzały wroga.

– Trzymajcie się. Wysyłam wam Williama.

– Einstein, myślę, że nie do końca ogarniasz sytuację! – oświadczył Odd, chroniąc się za pomocą swojej tarczy.

Chłopak o mrocznym spojrzeniu w czarnym kombinezonie pojawił się obok nich i zablokował strzały swoim mieczem.

– Dlaczego na radarze jest tyle punktów? – zaniepokoił się Jeremie.

– Trafiliśmy na prawdziwą armię Krapaudów – odpowiedział Ulrich, nachylając się nad nim. – Było ich zbyt wielu, musieliśmy schronić się we wnęce u stóp klifu, a ja zostałem zdewirtualizowany przez ich strzały podczas odwrotu.

– Czy te Krapaudy są aż tak niebezpieczne? – spytał jego towarzysz, chcąc dowiedzieć się więcej o tych nowych potworach.

– Dopóki są w ruchu, strzelają tylko pojedynczym promieniem z głowy, ale kiedy się zatrzymują, działa pod ich tylnymi łapami wystrzeliwują jednoczesne salwy promieni. Nawet krzyżując moje miecze, zatrzymuję zaledwie połowę z nich.

– Jeremie, Krapaudy zdają się pochodzić z samej wieży! Myślę, że…ah!

Yumi próbowała dokończyć zdanie, jednak salwa promieni przechodzi między jej wachlarzami i ją dewirtualizuje.

– To zamienia się w katastrofę… – skomentował samuraj, schodząc do dolnej sali, by odebrać swoją ukochaną.

– Nic się nie da zrobić, jesteśmy osaczeni! – krzyknął William, poirytowany brakiem możliwości kontrataku. – Jeśli tylko opuścimy gardę, to koniec!

– Podchodzą coraz bliżej! – stwierdził Odd. – Einstein, wymyśl coś i to szybko!

– A co ty chcesz, żebym zrobił?! – odpowiedział mu zrozpaczony Jeremie

Ulrich wrócił z sali skanerów, podtrzymując Yumi, która dostrzegła wtedy nową uczennicę z Kadic, uwięzioną w klatce.

– Naxxya? Co ty tu robisz?

– Śledziła was – wyjaśnił Jeremie. – Myślimy, że została wysłana przez Xanę, dlatego aktywował wieżę.

– Nie, na pewno nie! – zaprzeczyła Yumi. – Sama też w to przez chwilę wierzyłam, ale w Lyoko zrozumiałam, że aktywowana wieża służy tak naprawdę do tworzenia nowych potworów!

Jeremie zaczął głośno myśleć:

– Skoro o tym mówisz, to wyjaśnia pewne sprawy… program lokalizowania aktywowanych wież opiera się przede wszystkim na wykrywaniu transferu danych z Lyoko do świata rzeczywistego. Jeśli Xana aktywował wieżę tylko po to, by stworzyć potwory w Lyoko, to oczywiste, że nie zostaliśmy natychmiast zaalarmowani…

– Dokładnie! – kontynuowała Yumi. – Aktywność w Lyoko nie mogła umknąć Williamowi, i Xana o tym wiedział! Dlatego poczekał, aż w liceum wydarzy się coś niezwykłego, by aktywować wieżę i w ten sposób odwrócić naszą uwagę, i akurat pojawiła się Naxxya!

Wciąż w swojej klatce, zainteresowana przechyliła głowę:

– …Czy to oznacza, że mogę sobie pójść?

Japonka skinieniem głowy dała znak Jeremiemu, który odblokował kraty klatki, pozwalając Naxxyi wyjść pod nadzorem Ulricha.

– Bardzo nam przykro z powodu tego małego uwięzienia, doszło do nieporozumienia – wyjaśniła Yumi.

– Nic nie szkodzi, przywykłam… – odpowiedziała olbrzymka, kierując się do windy.

Zatrzymała się jednak gwałtownie, słysząc głos Odda:

– Halo, Einstein? Właśnie ustanawiam rekord na Krapaudach! Mam nadzieję, że licznik działa!

– Odd, słuchaj mnie uważnie! – odpowiedział Jeremie. – Krapaudy są tworzone przez aktywowaną wieżę, więc będą pojawiać się tak długo, dopóki jej nie zdezaktywujecie!

– Nie możemy dotrzeć do wieży – krzyknęła Aelita. – Jest ich już o wiele za dużo. Nawet lecąc, od razu mnie zestrzelą!

Naxxya wróciła się z windy z powrotem do Jeremiego i zaczęła obserwować ekran.

– Co to za gra wideo? – spytała po chwili ciszy.

– Wyjaśnienie tego zajęłoby trochę czasu, a tego nie mamy – odpowiedział informatyk; miał do siebie żal za brak pomysłów w obliczu coraz bardziej krytycznej sytuacji.

Ulrich zastanowił się, po czym uśmiechnął się do Naxxyi:

– W ramach przeprosin za zamknięcie cię przed chwilą, oferujemy partyjkę za free! Chcesz spróbować?

Naxxya zauważyła pełne wyrzutu spojrzenie, jakie Yumi skierowała na Ulricha, jakby właśnie zaprosił niepożądaną osobę. Nabrała wątpliwości.

– Ee… Nie, nie, nie trzeba, chciałam tylko zobaczyć, w co gracie, nie będę wam dłużej przeszkadzać…

Zaczęła się wręcz cofać od Jeremiego, ale Ulrich zaczął nalegać.

– Niewiele zobaczysz na ekranie, bo gra opiera się na projekcji w wirtualnym świecie – technologii, która nie trafi do sprzedaży przez lata! Jesteś pewna, że nie chcesz zrobić małej próby, skoro jesteś z nami?

Jeremie odwrócił się do towarzysza:

– Widzę, do czego zmierzasz, i odpowiedź brzmi: nie. Mieliśmy już wystarczająco dużo kłopotów, kiedy postanowiliśmy przyjąć Williama. I przypominam ci, że jeśli ona przejdzie przez skaner, Powrót do Przeszłości nie sprawi, że zapomni.

– Wiem, ale nie mamy innego wyjścia – Ulrich pozostał przy swoim – Naxxya, mogę pójść z Tobą.

– Dobra, idź… – odparła Yumi, która widziała, że jej chłód wystarczył, by odwieść nowo przybyłą od przyjęcia propozycji.

Samuraj zaprowadził Naxxyę do skanerów, szybko wyjaśniając ich działanie po drodze.

– Podsumowując, jest to drużynowa gra fabularna, w której gracze walczą z potworami, aby jak najszybciej osiągnąć cel. Aby dołączyć do partii, będziesz musiała wejść do skanera.

Olbrzymka położyła dłoń na metalowej ściance skanera; stała nieruchomo przez krótką chwilę, po czym weszła do wnętrza kabiny bez słowa.

Ulrich uniósł wzrok w sufit.

– Gotowi, Jeremie!

– Mam nadzieję, że William się mylił – odparł geniusz w okularach, naciskając klawisze swojej klawiatury. – Transfer Naxxyi. Skan Naxxyi. Wirtualizacja.

Zajęci odpieraniem promieni wysyłanych przez Krapaudy, trzej wojownicy Lyoko uwięzieni w lodowej wnęce nie zauważyli, że za nimi materializuje się czwarta osoba. W momencie, gdy nowoprzybyła ląduje na ziemi, głuchy huk połączony z lekkim drżeniem przyciągnął ich uwagę. Odd i William odwrócili się i zobaczyli prostującą się Naxxyę, ubraną w metaliczny, niebieskawy strój. Grube, szare płyty pokrywały jej przedramiona, golenie, miednicę, klatkę piersiową, a nawet część twarzy, nawiązując do jej blizny. Jej wysoki wzrost i potężna masa mięśniowa są wiernie odwzorowane, a wręcz podkreślone, zwiastując znaczną siłę i wytrzymałość.

– Znowu ty?! – ucieszył się chłopak-kot. – To już trzeci raz, kiedy się dzisiaj spotykamy! Zaczynam wierzyć w przeznaczenie!

– Jeremie, możesz mi wyjaśnić, co ona tu robi? – spytał skonsternowany William.

– Nie ma czasu, przepraszam – odpowiedział operator.

Odd przyciągnął uwagę Aelity, która skupiała się na tworzeniu scenerii, by uniemożliwić strzałom dotarcie do nich.

– Aelita, przedstawiam ci Naxxyę, twoją nową współlokatorkę z pokoju!

– Witaj w Lyoko – powiedziała różowowłosa dziewczyna, nie odwracając się, by nie stracić koncentracji.

Jeremie przejrzał szybko kartę awatara nowej wojowniczki, która pojawiła się na jego ekranie:

– Naxxya, mój komputer wskazuje, że posiadasz bardzo dużo Punktów Życia i ogromną siłę fizyczną! Zobaczmy teraz twoje moce… wypróbuj „Plazmowe ostrze”!

– Ee… jak mam to zrobić? – spytała, nieco zdezorientowana swoim otoczeniem.

– Wyciągnij ramię i po prostu to powiedz! – odpowiedział jej Odd, niecierpliwiąc się, by zobaczyć, do czego jest zdolna.

Naxxya wyciągnęła prawe ramię:

– Plazmowe ostrze…?

Nic się nie zadziało, ale jej “mentora” to nie zniechęciło:

– Głośniej! I z większym przekonaniem!

Olbrzymka wyciągnęła mocno ramię i krzyknęła:

– Plazmowe ostrze!

Ostrze z jasnoniebieskiej energii wysunęło się z jej przedramienia; patrzyła na nie w oszołomieniu.

– Odlot! – zachwycił się Odd.

– Ach! Coś, co powinno nam się przydać: „Plazmowa tarcza”! – dodał Jeremie.

– Też muszę to powiedzieć? – spytała Naxxya, dbając o szczegóły.

– Na początku tak – wyjaśnił jej Odd. – Ale kiedy dobrze zapamiętasz to uczucie, będziesz mogła używać swoich mocy bez wypowiadania ich nazw! Choć przy tak urokliwym głosie jak twój, nie przeszkadza mi, żebyś nadal…

– Dobra! – zniecierpliwił się Ulrich. – Ta tarcza to na dzisiaj czy na jutro?

Nowa wojowniczka wyciągnęła lewe ramię:

– Plazmowa tarcza!

Szeroka, kolista zapora rozwinęła się na jej przedramieniu.

– Klasa! – Odd klasnął w dłonie. – Możesz atakować i chronić się jednocześnie!

– Z tego co widać – zaczął Jeremie. – możesz nawet wybrać zestawienie: dwa ostrza, jedna tarcza i jedno ostrze, albo dwie tarcze. Z kolei nie masz ani jednego ataku na dystans.

– E tam – odpowiedział chłopak, wzruszając ramionami. – Ulrich też żadnego nie ma i radzi sobie świetnie.

– Żeby być dokładnym – wtrącił się samuraj, który również badał potencjał nowej rekrutki – mogę jednak rzucić moimi mieczami, czego Naxxya nie może zrobić.

– Dokładnie – potwierdził Jeremie. – Jeśli chodzi o poruszanie się, jesteś stosunkowo powolna, ale posiadasz „Impuls” – lekką detonację energii pod stopami, która powinna pozwolić ci skakać wyżej, a nawet rzucać się w przód, by poruszać się szybciej. Uważaj: Impuls nie pozwala ci kontrolować trajektorii, więc dbaj o to, by mieć…

– Impuls! – krzyknęła Naxxya, po czym została nagle wystrzelona w przód i…
… rozbiła się o ścianę.

– …dbaj o to, by mieć wolną przestrzeń przed sobą, kiedy go aktywujesz – dokończył, gdy już było po wszystkim.

– Przepraszam, nie pomyślałam… – usprawiedliwiła się Naxxya, podczas gdy Odd pomógł jej wstać pod pogardliwym spojrzeniem Williama.

– Dobra, idziemy Einstein?! – zniecierpliwił się chłopak-kot.

Mózg zespołu dał swoje ostatnie zalecenia:

– Naxxya, kiedy ruszycie do ataku, twoją misją będzie pomóc Oddowi w ochronie Aelity. William będzie torował wam drogę. Ostrzegam: jest ich bardzo dużo i zasypują nas laserami, więc używaj swojej tarczy i nie wahaj się zastąpić ostrza drugą tarczą! Pamiętaj, że Aelita musi za wszelką cenę dotrzeć do wieży! Wszystko jasne?

– Tak.

– Żadnych pytań?

– Tak: kiedy skończymy ten poziom, będziecie mogli wyjaśnić mi to wszystko bardziej szczegółowo?

– Właśnie – odpowiedział ironicznie William. – Najpierw trzeba by „skończyć ten poziom”…

Jeremie dał zielone światło Aelicie, która przestała tworzyć elementy scenerii; w barierze, która ich chroniła, zrobiła się szczelina. Odd ruszył pierwszy przez wyłom, a za nim William, gotowy zmiażdżyć wszystkich swoich przeciwników.

Aelita skinieniem głowy zwróciła się do Naxxyi:

– Idę po tobie.

Nowa Wojowniczka Lyoko podniosła tarczę i również wybiegła.

Na zewnątrz zobaczyła Odda i Williama walczących z dziesiątkami Krapaudów. Jeden z potworów ją dostrzegł i zaczął w nią strzelać; opancerzona wojowniczka zablokowała pociski swoją tarczą, podczas gdy Aelita wykorzystała to, by wyjść z wnęki i schować się za swoją potężną towarzyszką. Krapaud ją zauważył i zaczął szarżować w ich kierunku. Widząc stwora skaczącego ku nim, różowowłosa dziewczyna zwróciła się do swojej dużej koleżanki:

– Widzisz ten symbol na jego głowie? To jego słaby punkt, tam musisz uderzyć!

Krapaud nadleciał i skoczył na nie, ale Naxxya przechwyciła go swoim ostrzem, które przebija mu głowę, sprawiając, że pęka i znika.

– Dobra robota! Dalej, idziemy!

Dwie Wojowniczki Lyoko pobiegły w stronę Odda i Williama, wciąż zmagających się z licznymi stworzeniami Xany.

– Uwaga! Krapaudy was otaczają! – ostrzegł ich Jeremie.

– Ach, bo wcześniej niby tak nie było?! – zaśmiał się Odd, skacząc, by unikać promieni.

Aelita zauważyła Krapaudy obchodzące grupę z boku, by zajść ich od tyłu.

– Nie damy rady ich wszystkich powstrzymać, musimy przeć naprzód!

– Nie mają zamiaru pozwolić nam dotrzeć do wieży! – powiedział William, wściekle rąbiąc potwory, które zdają się pojawiać w nieskończoność.

Krapaudy przy dziewczynach wyprostowały się na przednich łapach. Szykowały się do strzału.

– Naxxya! – zawołał ją Jeremie, który badał ostatnią moc nowej rekrutki. – Przełącz się na podwójną tarczę i wypróbuj „Niebiańską kopułę”, podnosząc oba ramiona do nieba!

Olbrzymka zamieniła ostrze na drugą tarczę, po czym podniosła oba ramiona:

– Niebiańska kopuła!

Półkolisty ekran energii pojawił się w okrągłej zaporze, która otoczyła Naxxyę i Aelitę, blokując tym samym skierowane w nie strzały.

Jeremie odetchnął z ulgą, po czym spytał wojowniczkę z tarczami:

– Dasz radę się poruszać, utrzymując Kopułę?

Naxxya z trudem zaczęła posuwać się naprzód, nie opuszczając pola ochronnego.

– To… trudne… – odpowiedziała w trakcie drogi.

– OK, to normalne – uspokoił ją Jeremie. – Idź dalej w swoim tempie, Odd i William oczyszczą drogę do wieży!

– Chciałbym to zobaczyć, Einstein! – odpowiedział chłopak-kot. – Spędzamy więcej czasu na unikaniu strzałów niż na niszczeniu Krapaudów!

– To dziwne – zauważył William. – Wygląda na to, że w nas nie celują…

Chłopak stanął za Krapaudem, ale ten zdaje się go ignorować.

– Patrz, nie reaguje.

– We mnie i tak strzelają! – odpowiedział mu Odd, który nie przestaje skakać we wszystkich kierunkach, by unikać pocisków.

– Nie, myślę, że to dlatego, że jesteś przed nimi – uparł się jego towarzysz. – Chodź na moją stronę!

Chłopak skoczył za Krapauda i kuca, ale stworzenie pozostaje obojętne.

– Ej, masz rację! – przyznał oszołomiony Odd. – Są głupie czy jak?

William dostrzegł Naxxyę i Aelitę podchodzące powoli, wciąż chronione przez Niebiańską Kopułę, i wtedy zrozumiał, co robią Krapaudy:

– Skupiają się na Naxxyi, żeby przełamać jej obronę, a potem wyeliminować Aelitę! – krzyknął, niszcząc Krapauda stojącego przed nim.

Obaj wojownicy zabrali się więc ponownie do eliminacji potworów tak szybko, jak to możliwe, dzięki czemu udaje im się otworzyć wyłom między nimi a ich celem.

– Droga do wieży jest prawie czysta! – powiedział Jeremie, zanim zauważył, że Naxxyi kończy się energia.

– Już… nie… mogę…

Dziewczyna upadła; jej Kopuła zniknęła, pozostawiając odsłoniętą Aelitę, ale ta pośpiesznie stworzyła elementy scenerii, by zablokować strzały.

Odd i William pobiegli w jej stronę.

– Aelita! Pędź! Osłaniamy cię!

Dziewczyna aktywowała skrzydła i poleciała w stronę wieży, podczas gdy jej towarzysze zajęli się niszczeniem potworów próbujących zestrzelić ją w locie.

Podczas gdy oni z trudem niszczyli liczne stworzenia zagrażające Aelicie, Naxxya w końcu wstała, wyciągnęła ostrza i dołączyła do chłopaków.. Jednak u stóp wieży, gdzie lądowała latająca wojowniczka, pojawił się ostatni Krapaud. Potwór nie miał ani chwili, by zagrozić Aelicie;ta natychmiast wysłała w niego Pole Energii, niszcząc go, po czym w końcu weszła do Wieży i dezaktywowała ją..

– Misja zakończona! – ogłosił dumnie Jeremie. – Brawo wszyscy, zabieram was z powrotem do fabryki.

– Czekaj, Jeremie – przerwała mu Aelita. – Skoro już tu jesteśmy, moglibyśmy to wykorzystać, by udać się do Sektora Piątego?

– Po co? – spytał Ulrich.

– Aelita ma nadzieję odkryć tam, co stało się z jej ojcem – odpowiedziała mu Yumi.

– Sam nie wiem – wahał się informatyk.

– Dla mnie nie ma problemu! – odpowiedział Odd, zawsze gotowy na dodatkową misję. – Z drugiej strony nie wiem, czy Naxxya…

– Wchodzę w to – oświadczyła natychmiast dziewczyna.

– Naprawdę? – spytał zaintrygowany William. – Pięć minut temu byłaś całkowicie pozbawiona energii, a teraz już lepiej?

– Dzięki, że się o mnie martwisz, ale zapewniam cię, że czuję się dobrze – odpowiedziała mu olbrzymka.

– A więc Jeremie? – spytała Aelita.

– Dobra, zgoda, ale bądźcie ostrożni i nie podejmujcie niepotrzebnego ryzyka.

Pobiegli na kraniec Sektora Polarnego. Jeremie wysłał im Transporter, który zawiózł ich do Sektora Piątego.

Po dotarciu na miejsce Jeremie wyjaśnił im cel ich misji:

– Spróbujcie dotrzeć do terminalu archiwów znajdującego się po drugiej stronie sektora. Z waszymi pojazdami moglibyście obejść sektor, by udać się tam bezpośrednio, ale niestety musieli przemierzyć sektor pieszo. Powodzenia!

Aelita, Odd, William i Naxxya wbiegli w korytarz przed nimi i zaczęli biec, ale informatyk nagle widzi nowe okno otwierające się na jego ekranie:

– Odliczanie?! – zaniepokoił się, widząc malejący pozostały czas.

– Nie zdezaktywowałeś tej procedury? – zdziwił się Ulrich obok niego.

– No tak! – potwierdził geniusz w okularach; przecież zajął się tym, gdy sam odbudowywał Sektor Piąty.

– A więc Xana to zmienił – wywnioskowała Aelita, mało uspokojona myślą, że ich wróg odzyskał pewne przywileje, z których zrezygnował, niszcząc Lyoko po ucieczce do Sieci.

– Powinienem się tego spodziewać – westchnął Jeremie. – Teraz, gdy nasz przeciwnik jest ponownie uwięziony w Lyoko, logicznie myśląc, będzie starał się odzyskać kontrolę nad Sektorem Piątym.

– Nie ma mowy, żebyśmy mu na to pozwolili! – rzucił William, przyspieszając kroku. – Szybko!

Nagle usłyszeli grzmot za sobą. Naxxya spięła się.

– Co to za dźwięk?

– Nic takiego! – odpowiedział jej Odd. – To tylko ściany zamykające się za nami! Rozumiesz teraz, dlaczego wolelibyśmy objechać sektor?

Aelita dostrzegła szerokie otwarcie na końcu korytarza.

– Jeremie, myślę, że zmierzamy w stronę dużej sali, jesteśmy na dobrej drodze?

– Tak! – potwierdził operator, który zlokalizował klucz. – Aby uzyskać dostęp do terminalu archiwów z tej strony, będziecie musieli uruchomić przełącznik znajdujący się na końcu tej sali!

– Uważajcie – powiedziała Yumi. – Myślę, że Xana nie będzie chciał Was tam łatwo dopuścić i może rozmieścić kilka kluczy.

– Jesteśmy na miejscu! – powiedziała różowowłosa dziewczyna, badając otoczenie. – Widzę mnóstwo platform, ale nie ma potworów.

– Przełącznik jest tam! – wskazał William.

– Macie minutę! – ostrzegł ich Jeremie. – Jeśli nie zdążycie, korytarz zamknie się i trzeba będzie szukać innego przejścia!

– Minuta? – spytał Odd. – Mogę to zrobić w mniej niż trzydzieści sekund!

Jednak w momencie, gdy chłopak rzucił się na pierwszą platformę, na innych niebieskich elementach natychmiast pojawiły się Pełzacze, by uniemożliwić mu przejście:

– Ee, powiedzmy raczej… czterdzieści pięć sekund? – dukał fioletowy chłopak-kot, zanim skoczył, by uniknąć strzałów.

Widząc ściany zamykające się za nimi, William, Aelita i Naxxya również skoczyli, by dołączyć do Odda, który strzelił do Pełzaczy, by otworzyć przejście. Potwory odpowiedziały ogniem, ale Naxxya użyła swoich tarcz, by zablokować ich promienie.

– Pospieszmy się! – krzyknęła Aelita, rzucając kilka Pól Energii.

William skoczył na kolejną platformę, zniszczył znajdujące się tam stworzenia, po czym ochronił się przed strzałami swoim mieczem i dał znak towarzyszom, by do niego dołączyli – ale trafił go strzał z góry.

– Manty! – krzyknął Jeremie.

Odd strzelał do nich wielokrotnie, ale nieskutecznie.

– Einstein, będę potrzebował amunicji!

W tym momencie dwa Pełzacze wskoczyły na ich platformę; William natychmiast rozciął pierwszego, podczas gdy Naxxya chwyciła drugiego za ogon i rzuciła nim w Mantę, niszcząc oba potwory jednym ruchem.

– Hej! – zaprotestował Odd, który to zobaczył. – Myślałem, że nie masz mocy na dystans!

Informatyk monitorował odliczanie:

– Śpieszcie się! Zostało wam tylko kilka sekund!

– Nie damy rady! – zniechęciła się Aelita, widząc wszystkie Pełzacze wokół nich.

Odd spojrzał na tylną ścianę i wpadł na pomysł:

– Naxxya! Rzuć mną w przełącznik!

– Co?

– Dalej! Nie ma czasu do stracenia! – uparł się. 

Dziewczyna chwyciła mocno swojego towarzysza za talię i rzuciła nim w stronę tylnej ściany.

– GEROOONIMOOOO!

Jednak gdy chłopak miał już osiągnąć swój cel, strzał Manty trafił go w biodro, wybijając z trajektorii. Odd uderztył w ścianę i spadł na fragment scenerii stworzony przez Aelitę, by go złapać.

– Nie udało się. Odliczanie dobiegło końca.

Pozostałe potwory uciekły, podczas gdy duże niebieskie ściany ruszyły z miejsca, zamykając dostęp do tunelu prowadzącego dalej.

Odd wstał, wściekły z powodu porażki tak blisko celu:

– Wracajcie, wy larwy! Rozniosę was na kawałki!

– Krzyczenie nic nie da, potwory uciekły – zauważyła Aelita, również rozczarowana ich niepowodzeniem.

– Nie, nie wszystkie – powiedziała Naxxya, wskazując na czarną Mantę, która pozostała nieruchoma w kącie sali.

Sfrustrowany chłopak zaczął szykować się do strzału:

– Przekaż to ode mnie swojej koleżance, która odważyła się przerwać mój wspaniały lot!

– Czekaj Odd! – przerwał William.

– Co znowu?!

Chłopak o mrocznym spojrzeniu skoczył z platformy na platformę i dotarł do Manty; pogładził ją delikatnie po grzbiecie, a ta zaczęła falować z wdziękiem, by okazać radość, podczas gdy jej „pan” odwrócił się do niedowierzających towarzyszy, uśmiechając się do nich:

– Ona mnie pamięta.

– Jesteś tego pewien? – spytała nieufnie Aelita

Były wojownik Xany wsiadł wtedy na czarną Mantę, by udowodnić swoje słowa:

– Myślę, że może zabrać nas do terminalu archiwów.

Jeremie obserwował ekran radaru:

– Rzeczywiście istnieje droga wyżej, po waszej lewej stronie, by wyjść na zewnątrz i obejść sektor, ale bez pojazdów będzie to trudne…

– Właśnie – odpowiedział William. – A ja odnalazłem swój pojazd!

Treser Manty skierował się w stronę Aelity i Naxxyi:

– Wsiadacie, dziewczyny?

Stojący obok Jeremiego Ulrich był zaskoczony zachowaniem wirtualnego stworzenia:

– Nie codziennie potwór Xany postanawia nam pomóc…

– To przypomina mi czas, kiedy walczyliśmy z Marabuntą – dodała Yumi, również zmieszana.

– Moim zdaniem – zaczął Jeremie – kiedy Xana tworzy potwory, zdarza mu się przypisywać im główną funkcję, taką jak „bronić aktywowanej wieży”, „niszczyć intruzów” czy też „strzelać do Aelity w pierwszej kolejności”. Ta Manta musiała narodzić się z funkcją słuchania rozkazów Williama w czasach, gdy był jeszcze w armii Xany.

William spojrzał w stronę Odda.

– Nie martw się, moja Manta może spokojnie udźwignąć cztery osoby. Nie to, co twoja deska.

– E tam – Odd wzruszył ramionami,  wsiadając na grzbiet stworzenia, które miało już troje jego towarzyszy. – Kontrolować Manty każdy potrafi! Ja też, kiedy wbijam moje pazury!

Wirtualna płaszczka zabrała czworo pasażerów na zewnątrz i zaczęła okrążać sektor, ale Jeremie nagle wykrywa potwory na swoim radarze.

– Uwaga! Inne Manty siedzą wam na ogonie!

– Są też przed nami – zauważył William.

Odd i Aelita zaczęli strzelać do Mant nadlatujących z naprzeciwka, gdy Naxxya blokowała strzały tych, które ich gonią.

– Daleko jeszcze, Jeremie? – spytała Aelita, nie przestając strzelać do przeciwników.

– Powinniście niedługo dostrzec gzyms prowadzący do korytarza po waszej prawej stronie. To drugi dostęp do terminalu archiwów.

– Tak, widzę go! – odpowiedział William. – Jest tuż na dole! Trzymajcie się!

William skierował swoją Mantę w dół i dotarł do gzymsu. Aelita i Odd skoczyli w jego stronę, ale Naxxya została nagle trafiona wrogim strzałem, przez co straciła równowagę i zaczęła spadać w próżnię.

– Naxxya?! 

Odd spanikował; skoczyłby za nią, gdyby Aelita go nie powstrzymała.

– Idę po nią – oświadczył William, kierując swoją Mantę w dół ku olbrzymce, która złapała się fragmentu sektora wystającego ze ściany.

Jednak, zamiast umieścić Mantę pod zagrożoną towarzyszką, chłopak wysunął się na wysokość olbrzymki o niebieskich włosach.

– Na co czekasz?! – krzyknął Odd.

William położył ciężkie ostrze swojego miecza na ramieniu Naxxyi:

– Mam ostatnie pytanie, zanim obdarzę cię zaufaniem.

Yumi chwyciła mikrofon Jeremiego:

– Do diabła, William! Aktywowana wieża służyła tylko do tworzenia Krapaudów! Kiedy przestaniesz podejrzewać Naxxyę?!

– To prawda – potwierdziła Aelita. – Przed wejściem do wieży widziałam, jak Krapaud tworzy się tuż przede mną…

– To niczego nie dowodzi – odciął się ich towarzysz. – Xana może robić kilka rzeczy za pomocą jednej wieży.

Teraz Ulrich przejął mikrofon:

– Jeśli Naxxya byłaby pod kontrolą Xany, dlaczego pomogłaby nam walczyć z potworami!?

– Żeby lepiej zdobyć nasze zaufanie – odpowiedział William. – Ludzka postawa mu nie wystarcza, więc Xana sprawia, że Naxxya nam pomaga, aby mogła nas zdradzić później, kiedy nie będziemy się tego spodziewać.

Wciąż uczepiona małego elementu wystającego ze stromej ściany, dziewczyna w opałach wpatrywała się wściekle w swojego „wybawcę”:

– Nie bardzo rozumiem, o co dokładnie mnie oskarżasz. Jeśli masz po prostu ochotę na drugą rundę, pomóż mi wrócić i załatwimy to.

Jeremie odzyskał mikrofon:

– William, jeśli Naxxya spadnie w otchłań Sektora Piątego, zostanie wymazana na stałe, jak w Cyfrowym Morzu…

Chłopak pozostawał pewny siebie:

– Nie martw się Jeremie, mam tylko jedno pytanie.

– Dobra, to zadaj to swoje pytanie! – krzyknęła Naxxya, która trzymała się już tylko opuszkami palców, gdy jej ramię było dociskane przez ostrze rozmówcy.

William spojrzał olbrzymce prosto w oczy i w końcu zapytał:

– Jak udało ci się obejść system rozpoznawania DNA?

– Co takiego? – spytała, mrużąc oczy.

– Winda zjeżdżająca do podziemi fabryki uruchamia się tylko wtedy, gdy wykryje DNA kogoś, kto już wcześniej był w Lyoko. Powiedz, jak udało ci się pójść do Jeremiego w laboratorium?

Reszta zamilkła bez słowa, ogarnięta teraz wątpliwościami. Naxxya próbowała się bronić.

– Ja nic o tym nie wiem! Nacisnęłam przycisk, winda zjechała i tyle!

– Jeremie, twój system rozpoznawania DNA jest niezawodny? – spytała Aelita.

Informatyk chrząknął:

– Myślę, że da się go obejść, kradnąc DNA komuś, kto może zjeżdżać, na przykład pobierając włosy albo kawałki martwego naskórka…

– ACH!! – krzycznął Odd, zdewirtualizowany przez strzał Manty.

– Pole Energii! 

Aelita zniszczyła stworzenie, które właśnie wyeliminowało jej przyjaciela.

– Aelita! – zawołał Jeremie. – Pędź do terminala, póki jeszcze jest czas!

Dziewczyna zawahała się przez chwilę, po czym wbiegała w korytarz, podczas gdy Manty ruszyły w pogoń za nią.

– William! – podjął temat Jeremie. – Przestań zwlekać! Musicie iść osłaniać Aelitę!

– Załatwiam ostatni szczegół – odpowiedział niewzruszenie. – A więc Naxxya? Wciąż żadnego wyjaśnienia?

Ulrich odwrócił się do Yumi:

– Kiedy Naxxya przybyła dzisiaj rano, czy miałyście bliski kontakt?

– Nie – odpowiedziała Japonka, kręcąc głową. – Choćbym nie wiem jak szukała, nie widzę. Nikt nie podał jej ręki ani nic…

Chłopak uśmiechnął się triumfująco:

– Dobra próba, Xana!

Wymierzył kopniaka Naxxyi, by ją strącić. Dziewczyna spadła w próżnię.

W tym momencie Odd wrócił z sali skanerów.

– Mam wyjaśnienie! Dzisiaj rano biegłem, bo byłem spóźniony i wpadłem na nią! Zostawiłem kilka moich włosów na jej ubraniu!

Słysząc to, William natychmiast zanurkował mantą w dół:

– Dlaczego nie powiedziałeś tego wcześniej?!

Na szczęście udało mu się złapać Naxxyę, zanim zakończyła swój upadek:

– Dobra – oświadczył jej sucho. – Powiedzmy, że trochę się co do ciebie pomyliłem.

Olbrzymka wydała ciche westchnienie ulgi.

– Nic nie szkodzi, przywykłam… – odpowiedziała, zaciskając zęby.

– Podziękujesz Oddowi za uratowanie życia – dodał William, wznosząc się na właściwą do lądowania wysokość.

– Na pewno to zrobię – powiedziała Naxxya z uśmiechem.

– Pospieszcie się dogonić Manty, by je zneutralizować! – ponaglił ich Jeremie, widząc na swoim radarze trzy potwory zbliżające się do jego ukochanej. – Aelita, na jakim jesteś etapie?!

– Jestem przy terminalu! – odpowiedziała z entuzjazmem. – Zaczynam poszukiwania!

– Bardzo dobrze! – odpowiedział jej chłopak. – William, Naxxya, uważajcie: dwie z trzech Mant zawróciły, by stawić wam czoła!

Pędząc korytarzem w stronę terminalu archiwów, dwaj ochroniarze Aelity szybko napotykali stworzenia wysłane, by ich zatrzymać. Naxxya zablokowała pierwsze wrogie strzały, podczas gdy William nakazał swojemu wierzchowcowi otworzyć ogień, niszcząc tym samym jednego z przeciwników. Jednak drugi strzelił do Manty Williama i zrzucił pasażerów. Olbrzymka nie miała czasu wstać; kolejne strzały trafiły ją i zdewirtualizowały, podczas gdy William posłał Falę Uderzeniową w stronę strzelającej do niego Manty – oboje zniknęli jednocześnie.

Jeremie ostrzegł Aelitę:

– William i Naxxya są poza grą, ostatnia Manta zmierza w twoją stronę!

– Znalazłam to, czego szukałam! – odpowiedziała mu. – Ale jest coś jeszcze i to dość niepokojącego…

– Jak to? – spytał operator, marszcząc brwi.

Różowowłosa dziewczyna nie mogła powiedzieć nic więcej: ostatnia Manta nadleciała i zabiła ją.

Po powrocie do sali skanerów dziewczyna została powitana przez dwóch towarzyszy, którzy zostali wyeliminowani, zanim mogli przyjść jej z pomocą.

– Przepraszam – usprawiedliwił się William. – Gdybym nie kontynuował podejrzeń wobec Naxxyi, miałabyś więcej czasu na sprawdzenie archiwów.

– Nic nie szkodzi – odpowiedziała dziewczyna z uśmiechem zwiastującym dobrą nowinę. – Miałam czas znaleźć to, po co przyszłam. Chodźcie, dołączmy do reszty.

Po zebraniu się wszystkich w laboratorium, Wojownicy Lyoko postanowili rozjaśnić wszystko Naxxyi, by wyjaśnić jej sytuację, aby naprawdę zdała sobie sprawę ze stawek ich misji. Nowa uczennica z Kadic słuchała ich uważnie, zadała kilka pytań – czasami miała trudności ze zrozumieniem technicznych wyjaśnień Jeremiego.

– A więc, jeśli dobrze zrozumiałam – spytała ich. – wyprawa do Sektora Piątego w celu uzyskania dostępu do terminalu archiwów miała ustalić, czy ojciec Aelity wciąż żyje, zgadza się?

Jeremie potwierdził skinieniem głowy.

Ulrich odwrócił się do Aelity:

– A tak przy okazji, co znalazłaś?

Różowowłosa dziewczyna w końcu przedstawiła im swoje odkrycia:

– Kiedy mój ojciec przyszedł dostarczyć nam energię, której brakowało do wdrożenia programu wieloczynnikowego, w rzeczywistości posłużył się przynętą: awatarem kontrolowanym na odległość, by działać w jego zastępstwie, ale także by uniemożliwić Xanie zlokalizowanie go. Ta replika musiała być wystarczająco przekonująca, by Xana uwierzył, że to naprawdę on. My również w to uwierzyliśmy, widząc jego śmierć, ale mój ojciec żyje i ma się dobrze, tak jak miałam nadzieję.

– To świetna wiadomość! – ucieszył się Odd z szerokim uśmiechem.

– Tak – potwierdziła Aelita – ale Xana musiał zrozumieć, że różowa sfera, którą zniszczył tamtego dnia, była tylko przynętą. Będzie więc starał się ustalić, gdzie naprawdę ukrywa się mój ojciec.

– Musimy więc odnaleźć Franza Hoppera przed Xaną – podsumowała Yumi.

Jeremie potaknął, po czym spytał Aelitę:

– Przed dewirtualizacją wydawałaś się zaniepokojona innym odkryciem. Co to było?

– Nie wiem dokładnie, o co chodzi – odpowiedziała mu jego ukochana – ale archiwa ujawniły powstanie znacznej ilości materii cyfrowej, dość niedawno.

– To prawdopodobnie pojawienie się Krapaudów – zasugerował William.

– Nie, to coś znacznie większego – uparła się Aelita. – Ale zostałam zdewirtualizowana, zanim mogłam dowiedzieć się więcej.

– Będziemy musieli tam wrócić, by dowiedzieć się, co to jest – podsumował Ulrich. – Ale tym razem Xana będzie się nas spodziewał. Będziemy musieli być w komplecie.

Drużyna odwróciła się do Naxxyi.

– Chciałabyś być częścią naszego zespołu? – spytał Jeremie.

Olbrzymka zastanowiła się chwilę przed udzieleniem odpowiedzi:

– Nawet wiedząc, że to nie była zwykła gra wideo, uznałam to za naprawdę ekscytujące. Jeśli planujecie wrócić do tego świata, bardzo chciałabym móc wam towarzyszyć.

– Dobrze. Wyjdziesz na chwilę? Chcemy to przedyskutować chwilę w grupie, zaraz Cię zawołamy.

Naxxya wsiadła do windy, by opuścić pomieszczenie i pozwolić im obradować.

– A więc, co o tym myślicie? – spytał Jeremie, gdy winda już odjechała.

– Głosuję ZA!! – krzyknął Odd.

– Ciiszej Odd! – powiedział Ulrich.

– Uważam, że szybko się uczy i jest chętna – dodała od siebie Aelita. – Nie powinna  stanowić dla nas ciężaru podczas misji. A poza tym to moja nowa współlokatorka…

– Jest zdyscyplinowana i dość spokojna, to pozytywne – uzupełniła Yumi.

– „Spokojna”? – spytał William. – Widać, że to nie na ciebie wściekła się przed chwilą!

– Dziwisz jej się? – Japonka uniosła brwi.

– Jeśli chodzi o ludzki aspekt, robię pas – przejął dyskusję Jeremie – Z drugiej strony jej zdolności obronne w Lyoko są dla nas bardzo przydatne. Myślę, że przyda się w zespole.

– …Na okres próbny – doprecyzował William. – Mimo wszystko myślę, że to wszystko idzie trochę za szybko.

– Przestań być paranoikiem! – zganił go Odd.

– Jak chcecie… – William mentalnie poddał się, wznosząc oczy do nieba. – Będziemy musieli użerać się ze stażystką podczas misji, trudno. Przynajmniej będzie mniej pułapek do unikania, skoro na pewno w nie wejdzie… jak pomyślę, ile czasu Wam zajęła akceptacja mnie na początku…

– No cóż – przerwała Yumi – myślałam, że będziesz miał więcej współczucia dla nowej koleżanki, skoro sam przez to przechodziłeś.

– Ja musiałem udowodnić swoją wartość, zanim mnie zaakceptowano – przypomniał jej William. – To nie stało się w jeden dzień.

– Nie można też powiedzieć, że twoja pierwsza misja poszła super dobrze… – droczył się z nim Ulrich z kpiącym uśmiechem.

– Myślę, że prawdziwym problemem było to, że kręciłem się wokół niewłaściwej osoby – odciął się chłopak

– Cóż poradzisz – zaśmiała się Japonka. – Jestem trudniejsza do zdobycia niż Odd. Zresztą, to raczej jego powinieneś nękać, jeśli zależało ci na szybkim odkryciu naszego sekretu…

– Dobra! – ucina im Odd, nie mogąc usiedzieć w miejscu. – Wszyscy zgadzają się, by wziąć Naxxyę na próbę?

– Oczywiście – podsumował Ulrich, kierując się do windy.

Nasi bohaterowie wyszli z fabryki i dołączyli do Olbrzymki, która zauważyła uśmiechy na twarzach niektórych z nich.

– Potrafisz dochować tajemnicy? – spytał Jeremie.

– Bez problemu – potwierdziła

– A więc witaj w drużynie!

Scena pierwotnie wycięta: Niekompletne akta

Zapis czatu między Aelitą a Jeremiem, gdy Naxxya zasnęła w pokoju:

NadawcaTreść wiadomości
AelitaNo już, zasnęła. I co? Znalazłeś coś?
JeremieSpójrz na to: Akta szkolne – Naxxya Warven. Zupełnie jak akta Williama.
AelitaOne są prawie puste! Nie ma nawet nazwy jej poprzedniego liceum!
JeremieEwidentnie nasz dyrektor nie lubi cyfryzować „wrażliwych” dokumentów.
JeremieZ tą różnicą, że zamiast „problemy z zachowaniem” jest napisane „incydent z uczniem”.
AelitaTo oznaczałoby, że Naxxya (podobnie jak William) jest jedną z tych „trudnych uczennic” przyjętych do Kadic, aby grubą kreską odciąć ich przeszłość i dać im nową szansę?
JeremieMam nadzieję, że to tylko to…
AelitaDlaczego??
JeremieMoże jestem jeszcze większym paranoikiem niż William, ale…
JeremieWyobraź sobie, że Xana zainspirował się Williamem, by stworzyć upiora wystarczająco ludzkiego, by wtopił się w nasze otoczenie…
AelitaMyślisz, że Xana potrafi coś takiego???
JeremieMam nadzieję, że nie.
AelitaJa też…
AelitaWyobrażasz sobie? Jeśli tak jest, to dzielę pokój z upiorem Xany, który śpi tuż obok mnie w momencie, gdy do ciebie piszę…
JeremieNAPRAWDĘ mam nadzieję, że nie.
AelitaChociaż zauważ, jeśli Xana naprawdę próbował stworzyć „ludzkiego upiora”, to zastanawiam się, czy nie przesadził z tą ludzką stroną…
JeremieCo masz na myśli?
AelitaNa przykład przed zaśnięciem czytała komiksy, które wypożyczyła z biblioteki.
JeremieRzeczywiście, to niezbyt w stylu upiora.
AelitaA poza tym śpi, mocno tuląc poduszkę do siebie.
JeremieHaha!
JeremieUpewnij się, że nie dusi tej poduszki, myśląc o tobie, nigdy nic nie wiadomo… Żartuję.
JeremieW każdym razie, aby dowiedzieć się, czy Naxxya jest z Xaną, wystarczy, że będziemy traktować ją jak jedną z nas. W ten sposób będzie mniej uważać na to, by nie zdradzić swojej prawdziwej natury i w końcu popełni błąd – zwłaszcza jeśli to rzeczywiście ludzki upiór oparty na Williamie.
NadawcaTreść wiadomości
JeremieI na odwrót: jeśli Naxxya nie jest z Xaną, to znaczy, że naprawdę jest z nami.
JeremieWięc w obu przypadkach wszystko, co musimy zrobić, to zintegrować ją z naszą paczką.
Jeremie(Mając ją jednocześnie na oku).
JeremieJesteś spokojniejsza?
AelitaNa pewno, gdy tak się to ujmie. Brzmi to dość uspokajająco (chyba?)
AelitaA jednak, sama nie wiem…
AelitaMam wrażenie, że Naxxya coś ukrywa.
AelitaNie potrafiłabym powiedzieć dlaczego, ale mam wrażenie, że pewne rzeczy zachowuje dla siebie.
AelitaW sumie może to nie mieć absolutnie żadnego związku z Xaną.
JeremieMyślę, że rozumiem, co masz na myśli.
JeremiePonieważ jesteśmy zbyt skupieni na Xanie i Lyoko, najmniejsze podejrzane zachowanie ze strony Naxxyi natychmiast nasuwa nam myśl, że potajemnie służy Xanie, podczas gdy w rzeczywistości chodzi prawdopodobnie o coś zupełnie innego, bez żadnego związku.
Jeremie(W końcu każdy z nas ma swoje małe sekrety).
AelitaTak, dokładnie!
JeremieJeśli tak jest, to nie nasza sprawa – przede wszystkim dlatego, że nie dotyczy to Xany, ale także dlatego, że chodzi zapewne o problemy osobiste w jej życiu prywatnym.
JeremieWięc z naszej strony byłoby to nieco niedyskretne, by wypytywać ją o to w tym momencie.
AelitaZapytam ją o to, kiedy poznamy się trochę lepiej.
AelitaKiedy naprawdę zostaniemy przyjaciółkami.
AelitaNa przykład, kiedy „niechcący” przyłapię ją na przebieraniu się – choćby po to, by upewnić się, że jest w stu procentach człowiekiem.
JeremieNie no, tak się nie robi!
AelitaA co się robi??
AelitaTo moja współlokatorka, to normalne, że tak się stanie!
AelitaPod koniec będziemy tak przyzwyczajone do oglądania się nago, że nawet nie będziemy zwracać na to uwagi.
JeremieDoskonale wiem, że mówisz to tylko po to, żeby mnie zawstydzić, ale to na mnie nie działa.
Aelita??
AelitaO czym ty mówisz??
AelitaAch, zrozumiałam! Wyobrażasz sobie mnie robiącą jakieś rzeczy z Naxxyą!
JeremieNie, to są TWOJE urojenia.
JeremieTy fantazjujesz o rzeczach między Oddem a mną, OK, ale to nie oznacza, że ja miałbym fantazjować o rzeczach między tobą a inną dziewczyną.
JeremieJa kocham tylko ciebie.
Jeremie(Poza tym Naxxya ma ciało jak olimpijska pływaczka, to nie moja bajka).
AelitaPrzyznaję, nawet przez piżamę widać jej mięśnie.
JeremieTsssss. Jakby mięśnie sprawiały, że miękniesz. Dobra próba, ale to nie działa.
AelitaA między mną a Yumi w takim razie???
Jeremie??
JeremieAelita!
JeremiePowiedziałem: nie to nie.
AelitaJestem pewna, że opcja ze mną i Yumi by ci się podobała, ale mówisz „nie”, żeby sprawić mi przyjemność.
AelitaAle i tak to doceniam. <3
Jeremie<3
AelitaWyglądamy jak debile, wysyłając sobie serduszka.
JeremieTylko jeśli ktoś inny nas widzi.
AelitaTy masz spokój, bo wciąż masz pokój tylko dla siebie, ale ja mam teraz współlokatorkę, więc muszę uważać.
JeremieTak, ale ona przecież śpi.
JeremieNo i bez przesady, wysyłamy sobie serduszka, to nie koniec świata.
AelitaZałożymy się, że jeśli pokażę ci mój biust, Naxxya obudzi się dokładnie w tym samym momencie??
Jeremie!!!!!!!
JeremiePRZESTAŃ
JeremieAELITA
JeremieNIE RÓB TEGO
AelitaDobra, wyluzuj, nie obudziła się.
Jeremie
AelitaKocham cię, Jeremie.
Jeremie… ja Ciebie też.

Autorka: Nelbsia

Tłumaczenie: Shikari

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments