Ławeczka

— Ale czemu on to tłumaczy w ten sposób!?

— William, za mocno to analizujesz.

— No ale… to nie ma kompletnie sensu!

Ulrichowi nie pozostało nic innego, jak cicho westchnąć. Kiedy Dunbar na coś się uparł, nie było takiej siły, aby oderwać go od przedmiotu zainteresowania na daną chwilę. Będzie przy tym siedział, póki nie rozgryzie… lub się nie znudzi.

Nikt nigdy nie wiedział, co nastąpi pierwsze.

— No daj mu się trochę popieklić. — Odd nawet nie oderwało oczu od swojej przenośnej konsoli. — To się robi całkiem zabawne. — dodało, poprawiając się na okupowanej przez ich czwórkę ławeczce przed budynkiem szkoły.

— No, no spójrz! — Szkot podsunął im pokreślone kartki pod nos — Przecież to jak wół był tłumaczone najpierw na angielski, i to jeszcze jakimś piździkiem z neta, a dopiero potem na rosyjski…

— Skoro i tak już tłumaczyli, to mogli z tym… — Jeremie nie dokończył, bo William mu bardzo szybko przerwał.

— No właśnie nie! — chłopak gwałtownie odwrócił się do Belpoisa. — Najdokładniejszy przekład, z najmniejszą utratą znaczenia, to ten między językiem źródłowym, a docelowym! I jak wrzucisz jakiś po drodze, to zgubisz jeszcze więcej…!

No to żeście go uruchomili…”

Zaczął się zatem cały wykład z zakresu teorii przekładu, przez co Jeremie pożałował swojego wtrącenia się. To akurat była ta jedna domena, w której się kompletnie nie obracał, totalnie się na tym nie znał — jak twierdził, humanistyczne dyscypliny nigdy nie były jego działką. I niby to samo jeszcze niedawno byłby w stanie powiedzieć William. Ponoć.

No, ale — to, że jeszcze niedawno był na mat-infie nie znaczyło, że nie znał się na teorii przekładu. A, że podjął decyzję o pójściu w tłumaczenia… to z drugiej strony nie oznaczało, że zupełnie rzucał elektronikę.

Po prostu bardziej to widział jako hobby.

— Dobrze, William, poprawisz. Nie gorączkuj się tak.

— No, ale… no kurwa!

— Ej, siema!

Głowy bywalców ławeczki poderwały się w stronę kolejnego głosu — tego spoza grona. W ich kierunku biegł właśnie… Dean. Chyba był z drugiej licealnej. Zatrzymał się przed nimi, mało się nie wywracając.

— Jasny szlag, chłopaki! — wyrzucił wreszcie z siebie. Pochylił się, oparł dłonie o kolana i spróbował złapać oddech.

— Ło matko, co się stało? — Odd zatrzymało aż grę, by ogarnąć, co tu w ogóle miało miejsce.

— Jim, cholera jasna! — Dean wykrztusił między kolejnymi haustami powietrza. — Kontrolę zrobił znienacka! Do pokoju wpadł jak bomba!

— Oh, kontrolę? — Jeremie uniósł brew. — Nam też.

— I, co? Macie przypał? Duży? — Dean spojrzał po ławeczce, oczekując odpowiedzi.

— Przypał? — William, oderwany od tłumaczeń, aż się zdziwił. — Gdzie tam… przyszedł, rozejrzał się, coś powspominał o czasach służby w woju i sobie poszedł.

— No! I palnął, że wolałby o tym nie mówić! — Odd dodało od siebie.

Cóż, między innymi tylko dlatego, że ciebie nie było w pokoju, bo zabrałeś Kiviego na spacer, a William rzucił, że z Dracarys to taki projekt na biologię.”

Stern na razie się nie odzywał. Czekał. Obserwował. Przechylił nieco głowę, gdy dezorientacja Deana zrobiła się nieco większa.

Chociaż, fakt, lokatorom pokoju 102 zrobiło się ciepło, kiedy wuefista wszedł i najpierw zobaczył psią piłkę przy łóżku Odda, a później całe terrarium z gekonem. Do tej pory Ulrich zastanawiał się, czy to oni byli tacy elokwentni, że sprzedawali wuefiście każdą bajkę, czy też rzeczony nauczyciel zwyczajnie… nie posiadał zbyt rozwiniętych szarych komórek.

— Ale tak… nic? Żadnej kary?

— Przecież mówię, że nic a nic. — Jeremie pokręcił głową.

— Nie no, kurwa, kłamiecie. Albo się, kurwa, wykręciliście!

— Nie, po prostu umiemy trzymać swój pierdolnik w ryzach. — Ulrich finalnie się odezwał.

Robi się ciepło…”

— Nosz kurwa, pierdolicie! W chuja to ja, a nie…!

Zamilkł, kiedy William odłożył obok siebie swoje papiery i powoli podniósł się z ławki. Za nim wstało Odd, potem wyprostował się Ulrich, a na końcu ustawił się Jeremie.

Dunbar spojrzał spod byka na delikwenta, stając z nim twarzą w twarz.

— Z łąweczką zadzierasz?

Ekipa ustawiła się wreszcie z nim w jednej linii. Każdy miał podobny wyraz twarzy — Odd nawet próbowało stanąć na palcach, by wyglądać na wyższe niż w rzeczywistości.

William przechylił lekko głowę, wciąż wpatrując się w Deana na przestrzał.

Ciulu niemyty?

Autorka: Morrigan

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments